On był dla niej tym pierwszym, ona dla niego partnerką, którą chciał wprowadzić w świat swingu. Wszystko było idealnie, kiedy fantazje zatrzymywały się na słowach i szeptach wypowiadanych w intymnej alkowie. Kiedy jednak fantazje przerodziły się w rzeczywiste doznania – już tak wspaniale nie było…

Witam,

 Nie jestem pewna dlaczego pisze. Chyba dlatego, że nie mam się komu wygadać… Twój blog znalazłam szukając informacji o klubach dla swingersów. Zostałam dłużej, czytając chyba wszystkie twoje artykuły. 

 Mój mąż mówi o nas „swingersi”. Na naszym koncie mamy jeden trójkąt z kobietą (trochę przypadkowy – żałuję go) , dwie wizyty w swingers klubach – nieudane. Mąż ma spore doświadczenie. W poprzednim związku wraz z partnerką byli bardzo otwarci, wtedy mąż zasmakował i pokochał życie swingerskie.  A ja? Mąż jest moim jedynym mężczyzną. Przed ślubem często rozmawialiśmy na temat swingu i pomysł wydawał mi się ciekawy, podniecający. Ale dla dziewicy chyba wszystko związane z seksem jest ciekawe… Często planowaliśmy jak to będzie jak już wejdziemy w ten świat. Mąż nie mógł się doczekać, szukał interesujących nas par, planował spotkania (dwa dotychczas, również nieudane). 

 Ja… nie potrafię. Rozmowy o swingu były łatwe, ale jeśli przychodzi co do czego nie potrafię się przemoc. Kocham męża i nie potrafię się dzielić. Nie wyobrażam sobie by dotykał mnie obcy mężczyzna. Mąż nie rozumie. Dla niego ten styl życia jest ważny i mam wrażenie, że gdy powiem definitywnie „nie” ; gdy nie będę chciała spotykać się z innymi parami czy chodzić do klubów..  Mąż mnie zostawi. Mówi, że to trochę oszukałam, bo przed ślubem byłam zainteresowana swingiem, a teraz zmieniam zdanie… Nasze dwa wyjścia do klubów (byliśmy w Prive) były dla mnie koszmarem… chciałam jak najszybciej stamtąd uciec. Nie byłam w stanie nawet patrzeć na ludzi.  Tak samo, gdy rozmawiamy z inną parą prywatnie. Staję się defensywna, zestresowana. Czuję, że to nie dla mnie. Że swing nie powinien być częścią mojego małżeństwa. 

Mąż jest naprawdę cierpliwy i chce żebym była bardziej otwarta… ale widzę że pomału zaczyna mieć coraz więcej wyrzutów. 

 Wielokrotnie rozmawialiśmy. Mąż nie chce rezygnować że swingu. Ja nie chcę już nawet próbować. 

 Nie wiem co robić. 

 

Nasza odpowiedź:

Czytając Twoje słowa mam wrażenie, że tu wszystko od samego początku potoczyło się w niewłaściwy sposób. Fantazjowanie, a spełnianie fantazji to są dwie odmienne kwestie, choć bez wątpienia na pewnym etapie relacji, mogą się one przenikać. Jednak od rozmowy o nich a do momentu ich urzeczywistniania jest długa droga. Tym bardziej, że Twój mąż jest dla Ciebie pierwszym mężczyzną, z którym zaznałaś życia seksualnego. To naturalne, że chcesz mieć go dla siebie, bowiem do decyzji o swingu nie dojrzewa się z dnia na dzień. Często trwa to latami, gdyż wtedy dwoje ludzie zna się już tak dobrze, że potrafi obdarzyć siebie bezgranicznym zaufaniem. Wówczas zachęceni wewnętrzną swobodą i brakiem tematów tabu, odnajdują w sobie odwagę, aby zrobić ten krok ku wyższej świadomości seksualnej. I niektórzy się w tym odnajdują, a niektórzy rezygnują po pierwszej przygodzie, stwierdzając że to nie dla nich.

To nie jest obowiązek…

Twój mąż nie powinien wywierać na Tobie presji i nie ma też prawa czuć się oszukanym, tym bardziej wiedząc, iż przed nim nie miałaś seksualnych partnerów. Seks nie może być rozgrywką, w której ktoś jest wygrany, a ktoś przegranym. To wspaniała przygoda dla obydwojga kochanków, celebrująca bliskość i miłość. Dopiero wtedy, gdy czuje się tę życiową stabilizację i posiada się poczucie bezpieczeństwa, można pomyśleć o powolnym rozszerzaniu strefy komfortu.

Jeżeli czujesz, że to nie dla Ciebie – nie rób niczego wbrew sobie, bo będziesz tylko tego żałować i znienawidzisz swoją cielesność. Zamkniesz się w sobie, a w Twojej głowie będzie się pojawiać coraz więcej ograniczeń. To z pewnością nie wpłynie korzystnie na Waszą relację.

Potrzebna chwila przerwy

Tak wiele razy to pisaliśmy, że swing nie jest dla każdego. Tak samo jak nie dla każdego skok ze spadochronem będzie ucieleśnieniem marzeń. I absolutnie nie ma w tym nic złego, że nie masz ochoty wkraczać w swingerski świat, zatem nie rób sobie z tego powodu żadnych wyrzutów.

Odpocznijcie od tematu swingu. Na razie nie poruszajcie go w swoich rozmowach, zwłaszcza tych sypialnianych. I wybierzcie się na krótki urlop, gdzie będziecie tylko we dwoje. To pozwoli nabrać Wam zdrowego dystansu do tej tematyki, jak i do własnych pragnień i oczekiwań. Wtedy łatwiej będzie podjąć Wam decyzję, w którą stronę będziecie chcieli obydwoje pójść.

Pozdrawiam

Luiza

PRZECZYTAJ: http://swingwithme.pl/czy-to-wszystko-jest-warte-ryzyka/