PARA NA POKAZ

Wysyłają do was wiadomości, pisząc jak bardzo podoba im się wasz profil. Komplementują zdjęcia, zostawiając komentarz prawie pod każdym nowy wpisem. Nalegają na spotkanie, najlepiej od razu w apartamencie, bo szkoda marnować czas na kawki zapoznawcze.

Bach! Od razu apartament, drink na przywitanie i pośpiesznie rozbieranie. Pogadamy później, wpierw się wygrzmoćmy, tak że aż tynk ze ścian będzie leciał. A po seksiku pytanie – a jak w ogóle macie na imię? Ania, Hania, Zdzisia, Krysia, Mieciu, Wiesiu, Waldek, Tadek? Miło było was poznać i do następnego. Na pewno się odezwiemy!

Za dużo słów, za mało akcji

Oczywiście przerysowuję ów sytuacje, ale coraz częściej przerabiamy takie pary na pokaz, które dużo piszą, a mało robią. Takie, które mają profile pełne odważnych zdjęć, ale jak przyjdzie co do czego, to nagle znikają. Takie, które w wirtualnym świecie stwarzają pozory otwartych na eksperymenty, a wystarczy jeden niewłaściwy gest i z hukiem opuszczają klub lub apartament. Odegrana pokazówka, kłótnia z decybelami przekraczającymi dopuszczalny poziom głośności, a na następny dzień… Mysie-pysie, kocham cię kotku i najzabawniejsze – musimy powtórzyć ten niesamowity wieczór. Tak, żeby wszyscy nadal myśleli, jacy to oni są otwarci na eksperymenty, że dla nich nie ma żadnych tematów tabu. Tylko, że oni sami dla siebie stanowią temat tabu.

Para na pokaz – piękni na zewnątrz, pogubieni w środku. Już z Erykiem się nauczyliśmy, że „krowa, która dużo ryczy, mało mleka daje”. I wierzcie – ta zasada znakomicie sprawdza się w swingu. Jeżeli ktoś od razu proponuje nam spotkanie w apartamencie, to albo jest totalnie początkującą parą, pragnącą jak najszybciej przełamać swoje seksualne bariery, albo jest to para w kryzysie, chcąca sobie udowodnić, że swing jest najskuteczniejszym rozwiązaniem na związkowe bolączki i niedomówienia. Jakby przespanie się z kimś innym, miało oczyścić zepsutą atmosferę. Taka inhalacja na zatkane zatoki sumienia.

Kłamstwo i tak wyjdzie

Uwielbiamy z mężem poznawać nowych ludzi. Odkrywać ich historie oraz doświadczenia. Rozmowa jest kluczem do dalszych uciech. Lubimy ludzi pewnych siebie, ale wypracowaliśmy już sobie radar na brak szczerości. Wyczuwamy, kiedy kreowany wizerunek rozmija się z rzeczywistością. Gdy zamiast budowania erotycznego napięcia, ludzie pragną udowodnić jacy to nie są hej do przodu. Tylko po co?

Takie zachowanie jest strzelaniem gola do własnej bramki. To oni wyjdą pokłóceni, nie my. Przekonaliśmy się, że złe emocje w codzienności, nie przekładają się na pozytywne doznania w sypialni. Jeżeli mamy między sobie trudniejszy moment, to wolimy odpuścić. Jak się nie pobawimy w ten weekend, to może w następny. A jak nie w następny, to może za miesiąc.

Swing nie ma daty ważności. Swinguje się wtedy, kiedy w związku jest tak dobrze, że ma się ochotę poszaleć bez obaw o lawinę późniejszych pretensji. To ma być jazda na luzie, a nie jazda na wstecznym.

Tekst: Luiza

PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/nie-takiego-swingu-szukamy/

Author:

Lubimy kawę. I to w każdej postaci. Także tej wirtualnej.

Mamy też marzenie, aby nasze zmysłowe opowiadania erotyczne przeniosły się na papierowe kartki i mobilne urządzenia.

Chcemy pisać. Dla Ciebie i dla innych. Możemy połączyć siły. Jeżeli najdzie Cię ochota, to zaprosisz nas kawę. A my odwdzięczymy się nowymi wpisami, a w przyszłości - piękną książką. Ba! Książkami!

Więcej informacji: https://swingwithme.pl/zapros-nas-na-kawe

Nasz profil na Ko-fi: https://ko-fi.com/swingwithme