CZY TRZEBA SPEŁNIAĆ SWOJE FANTAZJE?

Czasami napiszę coś głupiego. No cóż, zdarza się, że palce wystukujące słowa na klawiaturze są szybsze niż przypływ logiki. A potem przychodzi refleksja i chęć cofnięcia napisanych słów. Lecz zamiast kasować opublikowane komentarze, warto je przeanalizować i wyciągnąć wnioski.

Jest taka jedna fajna grupa na Facebooku – Erotyczne Opowiadania, w której co poniedziałek publikujemy swoje mini opowieści – i te starsze, i te nowsze. Z racji czasów jakie mamy, kiedy szaleństwa zeszły nieco na dalszy plan, z sentymentem wspominam chwile minione, zatrzymane w napisanych tekstach. I w tejże o to grupie pozwoliłam sobie przypomnieć wpis Zaskoczyła mnie”, opisujący wspaniałą erotyczną przygodę z niewiastą. Byłam wtedy dla niej pierwszą kobietą, którą ona odważyła się posmakować. Aż na samo wspomnienie tych momentów przez moje ciało przechodzą dreszcze…

W odpowiedzi na jeden z napisanych pod postem komentarz – odpisałam, że fantazje trzeba spełniać. Ale zaraz, zaraz – jakie TRZEBA? Przecież tym sposobem zaprzeczyłam wyznawanej także przez siebie swingerskiej zasadzie, że wszystko możesz, nic nie musisz. A ja tu nagle wyskakuję z jakimś imperatywnym tonem. Głupiutka ja.

Zatem, czy trzeba spełniać swoje fantazje? Nawiązując do powyższego, to jest źle postawione pytanie. Jego lepsza wersja to: czy warto spełniać swoje fantazje?

Warto czy nie warto?

Warto, ale nie wszystkie. Dawno, dawno temu na blogu zamieściłam tekst „Fantazje, o których boisz się mówić”. Aż nie dowierzam, że minęło pięć lat od jego publikacji. I wiecie co? Prawie nic bym w nim nie zmieniła. Owszem, niektóre wizje spełniłam, niektóre bardziej dopieściłam, ale jeżeli chodzi o „fantazje do szuflady”, to one… wciąż w tej szufladzie są. Wyjmuję je z umysłu, wtedy kiedy mam ochotę na chwilę zapomnienia sama ze sobą. Niektóre uruchamiają w głowie impuls do natychmiastowego orgazmu, inne – bawią się mną, a ja bawiąc się nimi, funduję sobie rozkosz rozłożoną w czasie na seksualne czynniki wzmagające podniecenie.

Dzięki erotycznym fantazjom, znalazłam w sobie odwagę do próbowania nowych rzeczy. Gdyby nie one, droga do samopoznania bez wątpienia trwałaby znacznie dłużej. Co nie znaczy, że byłaby gorsza.

Dla siebie

Każdy ma swoje tempo eksperymentowania. Jeżeli czujesz, że dobrze ci w tym punkcie, w jakim jesteś teraz – nie zmieniaj tego na siłę. Ale, jeśli coś cię pcha do przodu, nie dając spokoju – spróbuj. Zyskasz kolejne cenne doświadczenie. Ważne, aby robić wszystko w zgodzie ze sobą. Nie po to, aby udowodnić coś sobie, ani tym bardziej innym.

Pielęgnuj w sobie fantazje. Nie wyrzucaj ich z głowy, bo są zbyt wyuzdane, grzeszne i niezgodne z twoim sumieniem. Niech one rozgoszczą się w tobie. Ty jesteś gospodarzem swej wyobraźni. Z czasem nauczysz się grzecznie wypraszać myśli niechciane, a zapraszać do siebie myśli pożądane. Wbrew pozorom to trudna sztuka. Wymagająca cierpliwości i chęci zagłębienia się w siebie.

Tekst: Luiza

Fot.: Darksouls/Pixabay

Author:

Lubimy kawę. I to w każdej postaci. Także tej wirtualnej.

Mamy też marzenie, aby nasze zmysłowe opowiadania erotyczne przeniosły się na papierowe kartki i mobilne urządzenia.

Chcemy pisać. Dla Ciebie i dla innych. Możemy połączyć siły. Jeżeli najdzie Cię ochota, to zaprosisz nas kawę. A my odwdzięczymy się nowymi wpisami, a w przyszłości - piękną książką. Ba! Książkami!

Więcej informacji: https://swingwithme.pl/zapros-nas-na-kawe

Nasz profil na Ko-fi: https://ko-fi.com/swingwithme