Site Loader

Każdy ją ma. Albo każdy chce ją mieć. Ale czy w dobie sztucznej inteligencji, wyrażania zgody na wszystko aplikacjom w telefonie, miejskiego monitoringu, oznaczania w mediach społecznościowych – w ogóle jest szansa na zachowanie prywatności? A może to już zaledwie cień minionych, mniej zdigitalizowanych czasów?

Sami sprzedajemy swoje życie w sieci, chcąc je podkoloryzować, wzmocnić nasycenie w odbiorze wrażeń. Fotka na imprezie, fotka z wakacji, fotka z super hiper modnej restauracji, w której po prostu trzeba bywać. Niech inni widzą, jak nam jest dobrze. Jak jesteśmy szczęśliwi, jak wszystko nam się idealnie układa.

Swoją drogą – zawsze mnie zastanawiało dlaczego ludzie cykają zdjęcia na z założenia prywatnej swingerskiej imprezie. A potem zamieszczają je na portalach swingerskich jako dowód na to, że oni FAKTYCZNIE się bawią, a nie tylko o tym opowiadają. A na tych zdjęciach inni ludzie z czarnymi paskami na twarzach, by ktoś inny widział, ale nie poznał. Jak perwersyjni kryminaliści, niby zacierający ślady, a jednak te ślady tak otwarcie zostawiający…

To tylko dla nas. Nigdzie tych zdjęć i filmów nie udostępnimy bez waszej zgody.

Czyżby? A skąd macie pewność, że one nie będą nigdzie pokazywane?

Cyfrowa erotyka

Podobnie w związku. Ręka w górę komu zdarzyło się zrobić erotyczne nagranie? Nam tak, i to wielokrotnie. Lubimy to. Mamy swoje prywatne archiwum, gdzieś tam ukryte i zaszyfrowane na dysku. Ale zaczęliśmy to robić po dobrych kilku latach bycia razem. Czy chcemy być ze sobą dopóki „śmierć nas nie rozłączy”? Owszem, bo gdzie ponownie dwóch takich wariatów się spotka? Czy to nam się uda? Oby, ale życie potrafi pisać różne scenariusze i mamy tego świadomość. Natomiast do głowy, by nam nie przyszło upubliczniać nasze harce. Bowiem co nasze, to nasze. Jak chcemy, by inni nas oglądali, to chodzimy w tym celu do klubu. Ot, taka oczywistość.

Teraz żyje się szybciej. Szybkie randki, szybki seks. Emotkami wyznaje się emocje. Cielesność góruje nad strefą psyche. Młode dziewczyny pragnące adoracji robią sobie nagie zdjęcia i wysyłają do chłopaków, deklarujących im bezkresną miłość. One myślą, że na dłużej. Oni są przekonani, że na chwilę. A później to zdjęcie przeskakuje z telefonu do telefonu, aż w sieci ktoś kliknie „opublikuj”.

A później?

Później to szmata, zdzira, kurwa. Nic wartościowego. Zbiornik na spermę do zerżnięcia i porzucenia. On idzie szaleć dalej, ona z rozpaczy szuka porad na bezbolesną śmierć. Bo kto pokocha taką ladacznicę?

Bo z ciebie to…

Ludzie uwielbiają klasyfikować i dopisywać do tej klasyfikacji ideologie. Nikogo nie interesuje historia czy potrzeba stojąca za danym człowiekiem.

Jak ona mogła go zdradzić? – zapytanie z osądem w tle. Przecież to taki porządny facet. A może w ich związku już od dawna się nie układało i partnerzy wspólnie ustalili, że choć dla dobra dziecka mieszkają pod jednym dachem, to dają sobie prawo do szukania szczęścia pozamałżeńskiego?

Ta to szaleje. Co weekend inny facet! – a co cię obchodzi jej życie łóżkowe? Jeżeli ma ochotę szaleć – niech szaleje! To jej życie, jej wybory. Ważne, aby tylko to robiła bezpiecznie dla zdrowia fizycznego oraz psychicznego. Zamiast oceniać pragnienia innych – odkryj własne.

Co ona z siebie robi? Nie może się normalnie ubrać? – a czymże jest normalność, jeśli nie subiektywnym zbiorem norm i zasad? To, co dla ciebie jest normalne, niekoniecznie musi być tak odbierane przez pozostałych. Pewna sentencja łacińska głosi, że de gustibus non est disputandum (o gustach się nie dyskutuje). Codzienność jest o wiele przyjemniejsza, gdy skupisz się, na tym co dla ciebie jest ważne i miłe, zamiast przypinać łatki napotkanym ludziom.

Powyżej dałam przykłady dotyczące kobiet, ale to działa w dwie strony. A właściwie to wielokierunkowo, niezależnie od płci czy seksualnych preferencji.

Do zobaczenia

Inspiracją do tego wpisu był krótki serial na Netflixie – „Prywatność”. Dwie kobiety, których z pozoru nic nie łączy. Jedna współzawodniczy o stanowisko burmistrza, druga pracuje jako szeregowy pracownik w fabryce. Obie zaufały nieodpowiednim osobom. Jedna z nich odszukała w sobie siłę, by walczyć z niesprawiedliwą oceną, druga tej siły w sobie nie znalazła, szukając w ucieczce najlepszego rozwiązania. Zdecydowanie polecam tę produkcję do obejrzenia – pozwala na zastanowienie się, jak to my byśmy się zachowali na miejscu głównych bohaterek.

Nie karm wilka

Wielokrotnie dostawaliśmy informacje na skrzynkę mailową czy na komunikatorach, że ktoś „sprzeda” nasze dane, ujawni kim jesteśmy. Co z nimi zrobiliśmy? Szczerze, to nic. Nawet nie odpisywaliśmy, zazwyczaj kasując i blokując nadawcę. I nic się więcej nie działo.

A gdyby ktoś próbował być bardziej nachalny – to proszę bardzo, wiemy gdzie zgłaszać takie incydenty. I tak jak pisaliśmy na początku – każdego da się namierzyć, więc to jest broń obusieczna. Najważniejsze, to nie dać się zastraszyć, bo ktoś, kto karmi się strachem innych, sam żyje w nieustannym lęku.

Ale jakby się nie działo – warto jednak zweryfikować swoje wirtualne działania i rozważyć czy wszystkie z nich  były słuszne. Nawet minimalna dbałość o prywatność, potrafi dać dużo więcej spokoju.

Tekst: Luiza

Zobacz:

PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/dlaczego-nie-chwalicie-sie-swoimi-zdjeciami/

___

Teraz Twoja kolej! Dołącz do naszej swingerskiej społeczności!

Facebook: https://www.facebook.com/SwingWithMeBlog/

Grupa na FB: https://www.facebook.com/groups/164573377243615

Discord: https://discord.gg/sthJtZnXfZ

Instagram: https://www.instagram.com/swingwithme_blog/

Zbiornik: https://zbiornik.com/Swing_with_me_blog

Newsletter: https://swingwithme.pl/newsletter/

___

Jeżeli masz ochotę wspierać nas w tym, co robimy – to możesz zrobić to tutaj:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Dziękujemy!

Niech inni też się o nas dowiedzą :)