Przyznamy szczerze, że kiedy z Erykiem usiedliśmy do seansu filmu „Skomplikowani”, nie byliśmy szczególnie entuzjastycznie nastawieni. Na Filmwebie średnia ocena ledwo przekracza 6 punktów, a sam początek również nie zwiastował niczego wyjątkowego. Ot, kolejna lekka komedia o relacjach, która próbuje być zabawna, momentami kontrowersyjna i zapewne szybko wyleci z pamięci. Mimo wszystko postanowiliśmy dać temu filmowi szansę. I dobrze, że to zrobiliśmy.
Nie dlatego, że jest to kino wybitne, ambitne czy szczególnie odkrywcze. Nie jest. Warto jednak zatrzymać się na chwilę nad samym tytułem, bo „Skomplikowani” całkiem trafnie opisują to, co dzieje się między ludźmi. Zwłaszcza wtedy, gdy zaczynają rozmawiać o otwieraniu związku. A jak wiadomo, nie jest to temat łatwy ani na etapie pierwszych rozmów, ani później, kiedy trzeba wspólnie ustalić zasady, granice i oczekiwania.
Dwa małżeństwa, dwa podejścia do relacji
Tradycyjnie nie chcemy zdradzać całej fabuły, choć pewnych elementów nie da się całkowicie pominąć. Poznajemy dwa małżeństwa. Pierwsze jest młode stażem. On jest bez pamięci zakochany, ona już znacznie mniej. W ciągu zaledwie roku wspólnego życia zaczyna dostrzegać, że jej potrzeby seksualne są dużo odważniejsze niż potrzeby męża. Co więcej, nie ogranicza się jedynie do fantazji. Zaczyna je realizować, mimo że na palcu wciąż nosi obrączkę.
Drugie małżeństwo wydaje się wręcz idealne. Są zamożni, mieszkają w imponującej rezydencji nad jeziorem, wychowują wymarzonego syna i sprawiają wrażenie ludzi, którzy mają wszystko pod kontrolą. Postanowili jednak, że nie będą ograniczać się do monogamii i stworzą relację otwartą. Problem polega na tym, że panowie z obu małżeństw są najlepszymi przyjaciółmi. A kiedy emocje zaczynają mieszać się z oczekiwaniami, sekretami i niedopowiedzeniami, nawet najtrwalsze relacje mogą zacząć pękać.
Największym problemem nie jest seks
Ten film opowiada o komunikacji. A właściwie o jej braku. O tym, jak często deklarujemy, że jesteśmy dojrzali, świadomi i poukładani, a gdy przychodzi moment rozmowy o własnych emocjach, potrzebach czy lękach, okazuje się, że funkcjonujemy znacznie gorzej, niż sami chcielibyśmy przyznać.
Nie umiemy mówić o tym, czego pragniemy. Nie umiemy jasno wyznaczać granic. Nie umiemy przyznać się do zazdrości, strachu czy poczucia odrzucenia. Zamiast tego zakładamy kolejne maski i odgrywamy role, które wydają nam się bezpieczniejsze od prawdy. I właśnie dlatego ten film może być ciekawy zarówno dla osób rozważających otwarcie związku, jak i dla tych, które już od lat funkcjonują w relacjach niemonogamicznych.
Nawet najlepsze zasady nie zastąpią szczerości
W środowisku swingerskim często rozmawia się o zasadach. Kto co może, czego nie wolno, gdzie przebiegają granice i jak je komunikować. To ważne. Film przypomina jednak, że nawet najlepiej skonstruowane reguły nie zastąpią szczerości. Można mieć idealnie rozpisane zasady, a mimo to doprowadzić do kryzysu. Można deklarować otwartość, a jednocześnie ukrywać własne uczucia. Można mówić o wolności, nie mając odwagi powiedzieć partnerowi, co naprawdę dzieje się w środku.
To właśnie ten aspekt filmu wydaje się najcenniejszy. Pokazuje, że ludzie są znacznie bardziej skomplikowani niż jakikolwiek regulamin związku. Niezależnie od tego, czy mówimy o monogamii, swingu czy relacji otwartej.
Komedia, która momentami boli
Owszem, „Skomplikowani” bywają stereotypowi. Niektóre rozwiązania fabularne są przewidywalne, a część bohaterów wpisuje się w znane schematy. Jednocześnie jest w nich coś bardzo ludzkiego. Ich błędy nie wynikają ze złych intencji. Wynikają z zagubienia, potrzeby bycia kochanym, strachu przed odrzuceniem i nieumiejętności powiedzenia tego, co naprawdę siedzi w głowie i sercu.
Dlatego choć formalnie mamy do czynienia z komedią, chwilami bliżej jej do tragikomedii. Śmiejemy się z bohaterów, ale jednocześnie dostrzegamy, że wiele ich problemów nie jest wcale tak odległych od naszych własnych doświadczeń.
Po seansie warto porozmawiać
Jeżeli zdecydujecie się obejrzeć „Skomplikowanych”, nie traktujcie tego wyłącznie jako lekkiej komedii na wieczór. Potraktujcie ten film jako pretekst do rozmowy. Być może od dawna nosicie w sobie jakieś niewypowiedziane pragnienie. Być może jest temat, który odkładacie od miesięcy albo nawet lat. Być może istnieje pytanie, którego boicie się zadać partnerowi. A może przeciwnie. Być może ten seans pozwoli Wam upewnić się, że jesteście na dobrej drodze i potraficie rozmawiać o rzeczach trudnych.
Przeanalizujcie błędy głównych bohaterów. Zastanówcie się, które z nich wynikają z braku szczerości, a które z braku odwagi. Czasami najważniejsza lekcja płynąca z filmu nie dotyczy tego, co bohaterowie zrobili, ale tego, czego nie potrafili powiedzieć. A to jest aktualne w każdej relacji, niezależnie od tego, jakie zasady ją definiują.
Tekst: Luiza
PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/gra-w-klucze-recenzja/
___
Teraz Twoja kolej! Dołącz do naszej swingerskiej społeczności!
Facebook: https://www.facebook.com/SwingWithMeBlog/
Instagram: https://www.instagram.com/newswingwithme/
Grupa na FB: https://www.facebook.com/groups/rozmowyoswingu/
Grupa na Discord: https://discord.gg/sthJtZnXfZ
Zbiornik: https://zbiornik.com/Swing_with_me_blog
https://zbiornik.com/Luiza_Eryk
___
Kawka? Bardzo chętnie! Jeżeli masz ochotę wspierać nas w tym, co robimy – to możesz zrobić to tutaj:
