Swing polega na dzieleniu, na oddawaniu tego co najcenniejsze – swojej miłości do drugiej osoby, dostępu do swego ciała, klucza do zagadek umysłu. Ale warto mieć coś tylko dla siebie. Intymność, poczucie wyjątkowości, tajemny język ciała znany wyłącznie kochającym się partnerom.

Wiele zasad ustalonych na początku naszej przygody ze swingiem zostało zmodyfikowanych bądź usuniętych na zawsze. Na ich miejsce weszły nowe bądź postanowiliśmy nie wypełniać na siłę powstałej luki. Pisaliśmy zresztą już o tym kiedyś we wpisie: https://swingwithme.pl/zasady-ktore-sa-i-zasady-ktorych-juz-nie-ma/. Już wtedy podkreślaliśmy, że sypialnia jest tylko dla nas. I ten punkt jest dla nas stały i niezmienny.

Pokaż mi kim jesteś

Własne lokum wiele ułatwia. Nie trzeba niczego rezerwować, bawić się w odbieranie kluczy, pokazywanie dowodów tożsamości. To miejscówka pewna i sprawdzona, ale…

… wpuszczając kogoś do swojego domu pokazujecie coś więcej niż dowód tożsamości. Na tacy podajecie o sobie bardzo prywatne informacje. To kim jesteście na co dzień, w naturalnym otoczeniu. Zdjęcia najpiękniejszych chwil oprawione w ramki, tytuły książek zdradzające czytelnicze upodobania, okładki ulubionych płyt ustawione przy wieży, wystrój mieszkania dopasowany do Waszych charakterów. Ogrom danych. Warto się zastanowić komu chcecie je udostępnić…

Dwa razy zdarzyło nam się zaprosić kogoś do ukochanych czterech kątów, ale były to osoby, z którymi znaliśmy się i bawiliśmy od dłuższego czasu. Zresztą my również byliśmy do nich zaproszeni. Do jednych na parapetówkę, do drugich na kolację. I każdy z tych wieczorów zakończył się cielesnymi igraszkami.

Ale nie bawiliśmy się z nimi ani w naszej sypialni, ani w ich. Wystarczyła wygodna kanapa w salonie.

To coś więcej

Łóżko dla nas nie jest tylko meblem, na którym się śpi. To miejsce, w którym dzieje się między nami erotyczna magia. Tylko u siebie jesteśmy w pełni sobą. Wolni, wyzwoleni, zakochani i szczęśliwi. To taki prywatny mikroświat, w którym nabieramy energii na kolejne wyzwania, regenerujemy siły po ciężkim dniu, po prostu fajnie spędzamy ze sobą czas.

Znamy wiele historii, że zaproszenie kogoś trzeciego do tejże intymnej przestrzeni nie zakończyło się dobrze. Upojna noc zwieńczona trudnym porankiem. Pościel przesiąknięta innym zapachem, obrazy uniesień schowane pod gorącą jeszcze kołdrą.

I wtedy pojawia się pytanie – a gdzie miejsce tylko dla nas? Gdzie słodka kameralność uczuciem pachnąca?

Ona wciąż tam jest, aczkolwiek ukryta i zawstydzona. Będziecie musieli odkryć ją na nowo, a czasami wręcz o nią zawalczyć.

Sami zdecydujecie jakiego wyboru dokonacie. Nie jest naszym zamiarem narzucanie jakiejkolwiek wizji. Pragniemy jedynie, abyście zanim wpuścicie kogoś do domu, pomyśleli czy to na pewno są osoby, w towarzystwie których będziecie czuli się pewnie i swobodnie. Przedyskutujcie ten temat, podzielcie się wątpliwościami i… bawcie się dobrze 🙂

Tekst: Luiza

Fot.: Marc Mueller/StockSnap