WSZYSTKO WYMAGA CZASU

Dzień dobry. Proszę mi doradzić. Spotkałam się z facetem, który miał na mnie ochotę, mnie również pociąga. Chciałam sprawdzić czy dałabym radę przełamać się, aby ktoś inny dotknął mnie czy objął. Okazało się, że niestety od razu miałam paraliż. Zaczynam zastanawiać się czy w ogóle jest możliwe, aby dotknął mnie ktokolwiek inny poza partnerem. Jak Państwo sądzicie czy da się taki odruch jakoś zmienić, taki paraliż? Pozdrawiam.

Nie wszystko od razu

A czy po pierwszej godzinie czułaś się gotowa, aby zdawać na prawo jazdy? To, że wsiądziesz do samochodu, nie oznacza, że od razu będziesz wiedziała jak nim jeździć, a co dopiero, kierować we właściwą stronę. Wszystko wymaga czasu. Tak samo oswajanie się z innym dotykiem. Przecież to dla Ciebie kompletnie nowa sytuacja. Wpierw musisz uspokoić myśli, by potem uspokoić ciało. Nic na siłę. Niektórzy błędnie myślą, że pragnąc spróbować swingu, muszą robić wszystko od razu i na już, bo skoro chcą być swingerką/swingersem, to muszą czuć gotowość na każde doświadczenie. Nic bardziej mylnego!

Dać się ponieść

W myślach lubię przyrównywać swing do wchodzenia do wody. Wpierw trzeba delikatnie się nią ochlapać. Sprawdzić, czy odpowiada nam jej temperatura. Jeżeli jest od razu za gorąca, należy się wycofać. Niech nieco się ostudzi, tak jak emocje w nas buzujące. Jeśli jest za chłodna i brakuje w niej przyjemnego ciepła, warto poczekać na inny dzień. Natomiast, gdy temperatura jest w sam raz, to rozkosznie jest się w niej zanurzać stopniowo. Tak aby każdy zakamarek ciała, cieszył się z bycia w niej. I tak krok za krokiem, podążać coraz głębiej, odkrywając nowe obszary, a czasem – dać się ponieść nieznanemu nurtowi.

Po kolei

Pośpiech w swingu jest zawsze złym doradcą. Nakłania do podejmowania zbyt pochopnych decyzji. Jeśli nieznany dotyk powoduje u ciebie dyskomfort, to na razie nie idź dalej. Być może jest dla ciebie za wcześnie. Ale nie rezygnuj całkowicie z tego świata, lecz rozpocznij od… podglądania. Wybierz się do klubu. Wpierw takiego bardziej zwyczajnego, tanecznego. Obserwuj jak ludzie nawiązują znajomości, jak flirtują, jak pozwalają sobie na nieśmiały dotyk. Spróbuj tego samego. Nawiąż z kimś znajomość, a później w tańcu pozwól mu się chwycić, poprowadzić. Zamknij oczy i nazwij to co czujesz. Zdefiniuj, czy takie przekroczenie granicy jest dla ciebie właściwe.

Następny krok – klub swingerski. I znów wyłącznie bądź tam jako obserwator. Otwórz się na rozmowy, także te odważniejsze. Przejdź się po lokalu i nie odrywaj wzroku od tego, co się dzieje w poszczególnych pokojach. Patrz odważnie, jak inni się pieszczą, penetrują, ofiarowują sobie rozkosz. A gdy wrócisz do domu, przywołaj w wyobraźni widziane obrazy. Jakie uczucia w tobie wywołują?

Zaś, kiedy wyobraźnia przestanie Ci wystarczać, umów się na spotkanie w kameralnym miejscu, bądź odwiedź ponownie klub. Ale pamiętaj, że „wszystko możesz, nic nie musisz”. Jeżeli w Twojej głowie wyświetli się znak stop, zatrzymaj się i pomyśl, czy na pewno chcesz kontynuować. Nie rób czegoś, bo wydaje Ci się, że ktoś czegoś od Ciebie oczekuje. Ty jesteś swym oczekiwaniem, jedynym i najwłaściwszym.

Odkrywaj siebie, definiuj co Cię podnieca. Tylko tak będziesz potrafiła stawić czoła nieznanym seksualnym doznaniom. 

Tekst: Luiza

Fot.: Pixel2013/Pixabay

Lubisz to, co robimy? Niech inni też się o nas dowiedzą :)
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •