fire-549103_1280Podobała się Jej. I to bardzo. Często myślami wracała do ich spotkania. Wiedziała, że uczucia wygrały wówczas z pragmatyzmem. Żałowała, że zachowała się wówczas tak emocjonalnie, że poddała się tej durnej zazdrości. Pierwszy raz była tak zaborcza o Eryka. Nie znała siebie takiej i nie chciała taka być. Ale jednocześnie czuła, że ten etap po prostu musiała przejść. Typowa trema amatorki. Teraz znów miała ją zobaczyć…

Luiza cały dzień chodziła zdenerwowana. Wszystko Ją wkurzało. Począwszy od tego, że zmarnowała sześć godzin na nudne i mało efektywne szkolenie, a kończąc na krzywo położonych kafelkach w łazience w ich nowym mieszkaniu. A przecież wszystko miało wyglądać idealnie. No cóż, po raz kolejny przekonała się, że hasło ideał jest jedynie pustym sloganem, który funkcjonuje tylko w świadomości, a nie w rzeczywistości. Oczywiście cała wina spadła na Eryka. Zawsze tak się działo, kiedy Luizie brakowało argumentów. Najprostsza linia obrony. Nie powiedziała Mu, że stresuje się nadchodzącym spotkaniem. To była Jej największa bolączka – nigdy nie umiała mówić o swoich uczuciach. A niby była taka wygadana. Gówno prawda. O rzeczach ważnych wolała Mu napisać. Składając zdania, jednocześnie składała sercowe afekty. Dopasowywała, gładziła, wyjaśniała. Taka inna forma spowiedzi. Zamiast na kolanach, grzechy wyznawała na papierze. A papier wszystko przyjmie. I to bez pokuty.

***

Przyjechała na dwudniowy kurs. Na portalu napisała im, że jest w mieście i czy będą chcieli się z nią spotkać. Luiza pierwsza przeczytała tą wiadomość. Eryk nieświadomy niczego, powoli już zasypiał. Powiedzieć Mu o tym, czy nie. Biła się z myślami. Kilkusekundowa bitwa. Oczywiście, że Mu powiedziała. Zauważyła ten błysk w Jego oku, gdy usłyszał. Izabella jest w mieście. Chcemy się z nią zobaczyć? Nie musiał odpowiadać. Znała Go.

Mąż Izy był w delegacji, zatem mieli się spotkać w trójkę. Dla Luizy było to kolejne nowe doświadczenie. Do tej pory nie spotkała się ponownie z kobietą, z którą wcześniej bawiła się w łóżku.

I jak to ma wyglądać? Będziemy rozmawiać o pogodzie mając w głowie migawki seksualnych igraszek? Jakoś nie potrafiła sobie tego wyobrazić, ale nie chciała się wycofać z podjętej decyzji.

Luiza, ogarnij się. Czego Ty się boisz? Jesteś głupia i tyle.

Fakt, była głupia. Brak władzy nad własnymi myślami irytował Ją. Do ostatniej chwili przed spotkaniem, walczyła sama ze sobą. Na szczęście, gdy ujrzała Izę, negatywne uczucia szybko odpłynęły.

Iza wyszła z hotelu uśmiechnięta i wyluzowana. Luizie spodobała się jej naturalność. Odetchnęła z ulgą.

Będzie ok.

Zrobili sobie krótki spacer. Pokazali Izie nabrzeże, a Eryk opowiadał jej różne lokalne ciekawostki. Niczym miejski przewodnik. Choć Luiza znała te historie na pamięć, to i tak z zaciekawieniem go słuchała. Próbowała wczuć się w rytm Jego oddechu i wsłuchiwać w niski tembr głosu. To Ją uspokajało. Odkąd tylko Go poznała. Niezmiennie.

Zatrzymali się w pubie. Iza opowiadała co się u nich wydarzyło od czasu ostatniego spotkania. Miło, sympatycznie, poprawnie. Zmęczenie i lekkie przeziębienie uniemożliwiało Luizie bycie duszą towarzystwa, ale starała się tego nie okazywać. Słuchała, przyglądała się, obserwowała. Pragnęła, aby Iza czuła się z nimi dobrze, bo jakby nie zaprzeczać – była dla Niej ważna…

***

Tak naprawdę Iza była Jej pierwszą kobietą. Pierwszą, której posmakowała w pełni. Pierwszą, która poznała Jej smak. No i pierwszą, przy której poczuła się zazdrosna. Dlaczego? Pewnie jest to normalne, choć granice normalności przeważnie są subiektywne. Iza była bardzo atrakcyjną kobietą, a na dodatek – inteligentną. Połączenie doskonałe. Nic dziwnego, że Luiza czuła obawy oddając Eryka właśnie takiej kobiecie. A jeśli się zauroczy? A może będzie mnie porównywał? A jeżeli ona będzie lepsza ode mnie? A jak przestanę Mu się podobać? Kurwa. Myślenie trzynastolatki czytającej z wypiekami na twarzy rubrykę Mój pierwszy raz w kiczowatym „Bravo”. Żałosne. I Luiza doskonale o tym wiedziała. Zamiast cieszyć się pięknem kobiecego ciała i patrzeniem jak Erykowi jest dobrze, Ona postanowiła to wszystko przerwać. Spieprzyć. Zamknąć się w sobie.

No i standardowo. Analiza, wnioski, wewnętrzne zaprzeczanie. Jednak miała na tyle odwagi cywilnej, że na następny dzień przeprosiła ich na portalu, tłumacząc, że emocje po prostu wzięły w górę. Ale nie liczyła na kontynuację znajomości. Czuła, że to przekreśliła.

Stało się jednak inaczej. Kontakt pozostał. Raz nawet rozmawiali na skype`ie i było to całkowicie zwyczajne. Ot tak, jak by to byli znajomi, których znali od lat. Luiza nawet nie miała makijażu i ku jej zdziwieniu, nie była tym skrępowana. Była sobą. I to było fajne.

A teraz Iza siedziała z nimi w pubie popijając piwo. Takie zakrzywienie czasoprzestrzeni. Zmienili lokal, a w rozmowach zaczęli poruszać coraz odważniejsze tematy. Szczerze i bezpośrednio, wracali wspomnieniami do ich pierwszego spotkania, opisując swoje wrażenia i przeżycia…

Atmosfera stawała się coraz luźniejsza. Zazdrość minęła. Uff…

 

***

Czas szybko płynął i jakoś ciężko było im zakończyć to spotkanie. Mieli już wracać do domu, jednak Iza zaproponowała jeszcze jedno piwo w hotelowym pokoju. Luiza nie umiała jej odmówić…

***

Dwuosobowy pokój kusił do zostania na dłużej. Iza bardzo im się podobała i Luiza musiała mocno się pohamować przed próbą pocałowania jej. Eryk z pewnością nie miałby nic przeciwko temu, ale nie mogli tego zrobić. Nie, gdy ona była sama…

Choć w życiu wyznawali zasadę, że przepisy są po to, aby je łamać, to ostatecznie pewnych zasad starali się przestrzegać. Czasami lepiej czegoś nie zrobić, niż później każda ze stron miałaby tego żałować.

Być może ciąg dalszy nastąpi. Ale w ponownej konfiguracji czworokąta.

Szukaj mnie:

Facebook

Google +

ZBLOGowani