Zagryźć wargę, by zmieniła barwę z malinowej na krwistoczerwoną. Odsłonić szyję, wystawiając ją na pocałunki i delikatne ugryzienia. Zamknąć przeszłość, by sycić się teraźniejszością. Całą sobą, każdym milimetrem ciała, pojedynczym receptorem odczuwania przyjemności. Zatopić się w przeznaczeniu. Nie uciekać przed nim, lecz doświadczać go pełnią zmysłów. Zamienić ciało na narzędzie rozkoszy…

Znów chcę to przeżyć. Ukryć się w uścisku męża, wystawiając się na dotyk obcych dłoni, penetrację nieznanych męskości. Patrzeć mu w oczy, kiedy oddając się innemu, tak naprawdę będę oddawać się jemu. Zsynchronizować oddechy, łącząc dwa oddzielne byty. Wyzbyć się poprawności, robiąc miejsce na szaleństwo.

Niezrozumiałe, grzeszne, lecz jakże prawdziwe pragnienia. Dotychczas uśpione, wyciszone, wykasowane ze świadomości. One są we mnie. Ponownie się budzą, niczym natura chwytająca łapczywie pierwsze promienie słońca.

***

Gładzę ciało, w wyobraźni zamieniając swoje dłonie na inne – szorstkie, stanowcze, brutalne. Czuję je w szarpnięciu za włosy, w czerwonym śladzie zostawionym na pośladku. Palce rozchylające me usta i wpychane do gardła.

Chcesz tego. Nie kłam, nie oszukuj, nie udawaj.

Tak!!! Znów chcę to przeżyć. Schować się za maską, za ułudą bezpiecznej anonimowości. Pieprzyć się, jęczeć i słyszeć szept wkradający się do ucha:

Kocham cię.

***

Wypolerowana codzienność.

Brudne myśli, brudny seks.

Chodź, pobrudzę cię moimi marzeniami. Poplamię cię pożądaniem, ochlapię namiętnością.

Nieczyści, ale szczęśliwi i wyzwoleni.

 

Tekst: Luiza

PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/maskennacht-w-insomnii/