„A MOŻE BY TAK TRÓJKĄCIK?” – RECENZJA

Dawno nie było u nas filmowej recenzji, więc pora nadrobić tę zaległość. Zresztą postanowiliśmy sobie z Erykiem, że na filmowe doświadczanie musimy, a raczej chcemy zarezerwować w swoim życiu więcej czasu. Poza tym jesień już bez odwołania rozgościła się w panującej aurze, a to doskonały pretekst do spędzania wspólnych chwil pod kocem, trzymając w jednej dłoni gorącej kubek, a w drugiej – rękę męża/żony, wymiennie oczywiście z trzymaniem pilota do telewizora :p

W zeszłym roku, widzieliśmy plakat dotyczący filmu „A może by tak trójkącik?”. Jego opis nie zachęcił nas wystarczająco, aby specjalnie wybierać się na niego do kina. Woleliśmy poczekać na wersję dostępną na srebrnym ekranie. I to była dobra decyzja.

Głównymi bohaterami są Estelle i Simon – małżeństwo jakich wiele. Po trzydziestce, z buntowniczą córką, oraz z nudą i rutyną w pakiecie. Gdy przypadkowo Estelle odkrywa ukryte w piwnicy pudełko ze sztuczną cipką i DVD z gorącymi Azjatkami, coś w niej pęka. Nagle zauważa, że jest niezauważalna. Że koledzy z pracy w swych potajemnych rozmowach woleliby przelecieć jej starszą koleżankę niż w ogóle spojrzeć na nią. Postanawia zatem uruchomić „Projekt 3” i znaleźć kogoś do trójkąta.

Od czego zacząć?

Na początku robi to w tajemnicy przed mężem, pragnąc zrobić mu z założenia niespodziankę, choć tak naprawdę to ona chciała sobie coś udowodnić. Rozpoczyna więc od poszukiwania kochanki idealnej. Jedno wyjście z koleżankami do klubu, kończy się pocałunkiem z przypadkową kobietą przy barze. Ale to ją wystraszyło. Z kolei założenie profilu na swingerskim portalu zaowocowało przeprowadzeniem castingu na panie chętne do trójkąta. Niestety, jego efekt był mizerny. Również próba samodzielnego znalezienia kogoś do układu 2m + k zakończyła się fiaskiem. Gdy misterny plan Estelle w końcu wychodzi na jaw przed mężem, zaczyna się wspólna akcja znalezienia brakującego elementu, mającego wybić ich pożycie małżeńskie na wyższy poziom. Odwiedzają zatem klub go-go, a także namiastkę czegoś co miało być swingerskim klubem, a naprawdę okazało się odpychającym spotkaniem, w jeszcze bardziej odpychającym miejscu. Czy im się udało przełamać swoje opory? Czy ich małżeństwo przetrwało ten test? Tradycyjnie tego Wam nie zdradzimy 😉

Warto czy nie warto?

Czy warto obejrzeć ten film? I tak i nie. Dlaczego nie? Bo to jest kolejny obraz przedstawiający swing jako lekarstwo doskonałe na małżeński kryzys. Decyzja o swingowaniu nie rodzi się ze szczerości i poczucia akceptacji i bezpieczeństwa, lecz z nadszarpniętego zaufania i kompletnego braku codziennej szczerości.

Zatem dlaczego warto go jednak zobaczyć? Bowiem w ciekawy sposób przedstawia przekształcanie się wątpliwości w działanie. Może dość nieudolne, ale prawdziwe. Jak znaleźć kogoś do trójkąta? Jak zaaranżować spotkanie? Jak to wpłynie na relację? Te pytania zadają sobie wszystkie pary próbujące dostać się do świata swingerskich uniesień.

Ponadto, ten film uświadomił mi, jakie szczęście mnie kopnęło. Mam świetnego faceta u boku, rozmowy o seksualności są naszym tematem powszednim, a nie tematem tabu. Nagość jest naturalnością, a nie zasłoną cenzury. Wszystko jest tak, jak powinno być.

Estelle jest moją filmową rówieśniczką, a różnimy się kompletnie, nawet w podejściu do kobiecości. Ale chociaż ja swoje kajdanki wstydu już dawno zdjęłam, zastępując je skórzanymi, to ona dopiero w sobie odkrywa tę drugą, nieznaną w sobie kobietę. Najważniejsze jednak, że chce ją w sobie poznać i uwolnić.

„A może by tak trójkącik?” nie jest filmem z odważnymi scenami erotycznymi i namiętnymi dialogami, lecz to całkiem udana komedia. Jak to mój mąż określił: w gąszczu wielu filmowych gniotów, to jest taki „półgniot” 🙂 W sam raz na jesienno-zimowy wieczór.

Tekst: Luiza

PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/zdecydowanie-nie-ogladajcie-tego-filmu/

Author:

Lubimy kawę. I to w każdej postaci. Także tej wirtualnej.

Mamy też marzenie, aby nasze zmysłowe opowiadania erotyczne przeniosły się na papierowe kartki i mobilne urządzenia.

Chcemy pisać. Dla Ciebie i dla innych. Możemy połączyć siły. Jeżeli najdzie Cię ochota, to zaprosisz nas kawę. A my odwdzięczymy się nowymi wpisami, a w przyszłości - piękną książką. Ba! Książkami!

Więcej informacji: https://swingwithme.pl/zapros-nas-na-kawe

Nasz profil na Ko-fi: https://ko-fi.com/swingwithme