A WY CZEMU SIĘ NIE BAWICIE?

Kiedyś musieliśmy wszystko. Od razu. Zachłannie. Byliśmy przekonani, że tak trzeba. Że nie można inaczej. Dziś jest zgoła odmiennie. Na pierwszym miejscu stawiamy siebie. I może liczba doznań się zmniejszyła, ale za to wzrosła ich intensywność.

Niegdyś czuliśmy rozczarowanie, jeżeli coś poszło wbrew zakładanemu planu. Z racji braku posiadania klubu w swoim najbliższym sąsiedztwie, chęć wybrania się do takiego miejsca rozkoszy stanowiła dla nas nie lada wyprawę, zwłaszcza gdy naszła nas chęć pobawienia się w rodzimym lokalu. Bowiem z naszego miasta wszędzie jest daleko. Jesteśmy na pieprzonym krańcu Polski. Dlatego bliżej nam do Berlina niż do Warszawy. W północno-zachodniej części kraju nic nie ma. Kompletnie nic. Wieje seksualną nudą. Wszystko skomasowało się w Polsce centralnej, południowej oraz na Śląsku. I tak cieszymy się, że w zaściankowej Polszy w ogóle coś funkcjonuje, bo czasy zdecydowanie nie sprzyjają hedonistycznemu wyzwoleniu. Ale to temat na osobny wpis.

Tyle przygotowań na nic?

Wracając do tematu – każde nasze wyjście do klubu wiązało się z wyjazdem, organizowaniem, kombinowaniem. Dlatego wbiliśmy sobie do głów, że skoro kosztuje nas to tyle wysiłku, to do cholery coś wydarzyć się musi. Nie po to odpieprzamy się jak stróż na Boże Ciało, by sączyć jedynie drinki przy barze. I to był durny błąd, bo z powodu takiego dziecinnego przeświadczenia czasami robiliśmy coś, na co nie mieliśmy ochoty. Potem tego żałowaliśmy. Potem się kłóciliśmy. Potem się godziliśmy i zadawaliśmy sobie pytanie – po co nam to było?

No właśnie – po co? By sobie coś udowodnić? By wypełnić umysł i genitalia niepotrzebnymi wspomnieniami?

Nie boimy się rozczarowań. One są nieodłącznym elementem budowania świadomości i poczucia własnej wartości. Jeżeli nie czujemy klimatu do zabawy, to nie czujemy i kropka. Bez konieczności tłumaczenia się z tego komukolwiek.

Przymus jest tylko w głowie

Zdarzało się, że byliśmy napaleni na imprezę jak komornik na szafę. Przygotowani, wydepilowani, wyperfumowani. Tylko gdzieś po drodze zabrakło czasu na regenerację i w starciu zmęczenie kontra podniecenie, zmęczenie rozkładało nas na łopatki, a podniecenie znikało w objęciach Morfeusza. No cóż, zdarza się.

Nawet będąc na apartamentówkach nie czujemy już presji, że z kimś musimy się bawić. Czasami bardziej włącza nam się klimat na rozmowę i słuchanie niż eksponowanie swojej cielesności. Zwłaszcza, gdy decydujemy się na udział w imprezie, gdzie wiemy, że nie będziemy znali nikogo, to wpierw przyjmujemy rolę wnikliwych obserwatorów, by później zadecydować o dołączeniu się lub nie do pozostałych uczestników.

Czas dla siebie

Tempo naszego życia jest bardzo szybkie. Aż za szybkie. Nie mamy już dwadzieścia lat, kiedy szło się na imprezę, balowało do 6 rano, dwie godzinki snu i hej do przodu na kolejne party. Lubimy się bawić i poznawać nowych ludzi, ale po całonocnych ekscesach potrzebujemy dnia na naładowanie baterii. Zazwyczaj robimy sobie wtedy pidżama day, nadrabiając filmowe zaległości i pozwalając sobie na jedzenie, tego co zazwyczaj unikamy. Robimy sobie wolne od wszelkich ograniczeń.

Nie oszukujmy się – ludzie większość problemów tworzą na prywatne życzenie. Dlatego staramy się mierzyć z rzeczywistością na luzie, bez fundowania sobie zbędnego spinania się. Na zaczepki w stylu a wy czemu się nie bawicie? Odpowiadamy, że nie mamy ochoty i tyle. Co tu więcej będziemy roztrząsać. Jak nie ta impreza, to będzie następna. Najważniejsze, że co by się nie działo, to zawsze wracamy do domu razem.

Tekst: Luiza

PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/wszystko-mozesz-nic-nie-musisz/

Fot.: Ashley Schulze

Author:

Lubimy kawę. I to w każdej postaci. Także tej wirtualnej.

Mamy też marzenie, aby nasze zmysłowe opowiadania erotyczne przeniosły się na papierowe kartki i mobilne urządzenia.

Chcemy pisać. Dla Ciebie i dla innych. Możemy połączyć siły. Jeżeli najdzie Cię ochota, to zaprosisz nas kawę. A my odwdzięczymy się nowymi wpisami, a w przyszłości - piękną książką. Ba! Książkami!

Więcej informacji: https://swingwithme.pl/zapros-nas-na-kawe

Nasz profil na Ko-fi: https://ko-fi.com/swingwithme