ERGONOMIA ŻYCIA, ERGONOMIA SEKSU

Lubimy jak w życiu jest nam wygodnie. Wygodna kanapa, wygodny samochód, wygodna praca, wygodna wycieczka all inclusive. Komfort zwycięża z posmakowaniem szaleństwa. Rodzina mówi – nie wychylaj się, bo stracisz stabilizację. Znajomi mówią – a po co ci to? I dzieje się wówczas rzecz najgorsza – zaczynasz im wierzyć, przestając wierzyć sobie.

Najlepsze decyzje jakie podjęłam w życiu, to były spontaniczne wybory.

Te trzy najistotniejsze sekundy… W pierwszej – myślisz robię to! W drugiej – a może jednak nie… W trzeciej – albo dajesz się ponieść chwili, albo zostajesz tam gdzie jesteś. Ja częściej daję się ponieść. I nie żałuję.

Wolę popełniać błędy niż bezpiecznie gdybać. Czas za szybko płynie. Jeszcze wczoraj zastanawiałam się na jaki kierunek studiów iść, dziś sama czasami prowadzę szkolenia. Jeszcze wczoraj moim głównym problemem był nieoczekiwany pryszcz na twarzy, dziś patrzę w lustro wypatrując nowych zmarszczek.

Lubię swoje zmarszczki. Są mapą przeżytych doświadczeń, liniami szczęścia i smutku. Są mną. Nie chcę udawać kim nie jestem ani żyć nie swoim życiem, bo co będę wspominała na stare lata? Tę cholerną wygodną kanapę, która i tak spróchnieje jak ja w przyszłości?

Długo się uczyłam wychodzenia poza strefę komfortu. Krok po kroku pokonywałam ukryte lęki. Skok na bungee, występowanie przed publicznością, przekonywanie siebie, że sukienki to jednak fajne są. I jak zaczęłam, tak nie przestaję mierzyć się z nowymi wyzwaniami, nawet tymi najmniejszymi.

Tyle podobieństw…

W łóżku było podobnie. Na początku – tylko klasycznie. Dla mnie pozycja idealna, ja leżę jak królowa, a partner dzielnie pracuje fizycznie. Ale, że mój mąż uparty jest, to z nim tak łatwo nie było. Siadaj na mnie i nie kombinuj. To usiadłam, a w głowie tylko durne pierdoły – czy dobrze wyglądam w tej pozycji? Czy moje cycki nie falują śmiesznie? Czy GO nie złamię? Hahaha, to ostatnie pytanie to na serio. Bo jak już załapałam rytm ujeżdżania, to wyszła ze mnie bestia, o której istnieniu nie miałam pojęcia.

Ergonomia seksu – nie mam pojęcia czy takie określenie istnieje (póki co na Wikipedii jeszcze jej nie ma), ale bez wątpienia zbyt wiele par przekłada poczucie komfortu nad iskrę szaleństwa, dodającą oczom niepowtarzalnego blasku.

Nie zrozum mnie źle, sam termin ergonomia wiąże się z czymś pozytywnym. Z dopasowywaniem otoczenia do naszych różnorodnych potrzeb. Problem pojawia się wówczas, gdy na własne życzenie zamykasz się w pięknej, choć jednak ulotnej bańce mydlanej symulującej azyl. Im bardziej się w niej rozgościsz, tym trudniej znaleźć szpilkę do jej przebicia i posmakowania nowych światów.

Tuż obok…

A nowe światy mogą kryć się tuż za rogiem. Być może przez przypadek odkryjesz ciekawe wydarzenie w klimacie BDSM i nagle zrozumiesz, że to jest to, czego od tak dawna poszukiwałeś. Albo razem z ukochaną osobą znajdziesz w sobie odwagę i z duszą na ramieniu, ale jednak pójdziecie na randkę z inną parą bądź skusicie się na pierwszą wizytę w swingerskim klubie. A może przełamiesz się i zamiast seksu w sypialni na gładko zaścielonej pościeli, skusisz się na namiętny numerek na plaży. Wtedy nawet piasek ocierający cipkę potrafi być stymulujący.

Próbuj, eksperymentuj, baw się. Bo to życie jest dla Ciebie, a nie Ty dla życia.

Seks kryje w sobie tyle niespodzianek, że aż grzechem byłoby z nich nie skorzystać. Zatem, grzesz do woli, tylko jak to w ergonomii bywa – nie zapominaj też o potrzebach innych 😉

Tekst: Luiza

PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/zycie-jest-za-krotkie-aby-sie-nie-bawic/