CHODŹ CIĘ WY…

Lubię świntuszyć i lubię jak ktoś mówi do mnie grzesznymi słowami. Czasami wolę delikatne zbliżenia, lecz czasem mam ochotę poczuć klapsy na tyłku z lekkim podduszaniem włącznie. Jestem zmienna. Tak wiele czynników wpływa na nastrój – ogólne samopoczucie, klimat miejsca, ludzie dookoła. Ale jest coś co nie zmienia się od lat. Jak słyszę zdanie „chodź cię wyrucham”, to ręce mi opadają, a cipka więdnie.

Rozmowa – to od niej wszystko się zaczyna. Nie musi być długa. Jeśli jest magia, to wystarczy chwila, aby wiedzieć, że z tą osobą chcę się przeżyć coś więcej. Kiedy między ludźmi iskrzy, a tematy się nie kończą, to oddanie siebie nawzajem jest wisienką na torcie ulotnego połączenia dusz. W dotyku przekazuje się myśli, w pocałunkach pragnienia. Tak my to widzimy i czujemy.

Czujesz to?

Ta magia może zdarzyć się wszędzie. Na kameralnym spotkaniu, na imprezie w klubie, a czasem podczas przypadkowego spotkania przy płaceniu rachunku za kawę. Mając otwarty umysł, człowiek jest otwarty na innych ludzi i potrafi odczytać, to co niewypowiedziane. I właśnie te niedopowiedzenia są najciekawsze. Intrygują, fascynują, zachęcają do flirtu…

Może my z mężem jesteśmy tacy jacyś nieżyciowi, że w swingu upatrujemy coś więcej niż tylko fizyczne połączenie? Że nie sprowadzamy tego do wspólnego mianownika ruchania, pierdolenia, pieprzenia? Że wzajemna penetracja to nie tylko czysta mechanika i pozbawiona emocji rąbanka? Że musi być to „coś”?

Nie potrzebujemy swingu do bycia ze sobą, bo nam ze sobą jest dobrze. Mieliśmy krótsze i dłuższe przerwy, kiedy skupialiśmy się na innych aspektach bycia razem, i wciąż razem jesteśmy. Swing nas pięknie uzupełnia, ale to nie jest brakujący puzzel, bez którego nie stanowimy całości. To raczej wartość dodana do dojrzałej relacji.

A może się przywitać?

I kiedy słyszę stwierdzenia „ciebie jeszcze nie ruchałam”, albo jak podchodzi do mnie nieznany facet i bez nawet grzecznościowego dzień dobry od razu pyta czy biorę do ust, to szczerze mam chęć wystawić zęby i tego chuja mu zębami naznaczyć, by nie był taki hardy następnym razem. Zresztą babki są nie lepsze w tej kwestii. Rozkładają nogi i krzyczą „ruchaj mnie, ruchaj!”. A przepraszam, facet to koń pociągowy? Drogie Panie, mężczyzna też potrzebuje pieszczot, słów zachęty do działania, bo sam fakt, iż posiada penisa nie świadczy o tym, że z penisa wyłącznie się składa. Chociaż fakt, niektórzy myślą nie tą głową, co powinni. Ale generalizowanie nigdy dobremu nie służy, dlatego warto się skupić na wyjątkach.

Mieliśmy to na szczęście, że do tej pory udało nam się poznać wielu fantastycznych ludzi, zapatrujących się na swing podobnie do nas. Oczywiście, poznaliśmy też takich, których najchętniej wymazalibyśmy z pamięci, ale my wolimy zostawiać w głowie wspomnienia wywołujące dreszcze podniecenia. Bo to dzięki nim jesteśmy na tym etapie życia, gdzie nauczyliśmy się czerpać przyjemność garściami. Uwielbiamy słuchać opowieści innych, poznawać ich przygody, wymieniać się doświadczeniami, by później tworzyć wspólną historią zapisaną zmysłowością i językiem spełnienia. Tym jest dla nas swing – zaspokojeniem tańczącym na granicy świadomości i podświadomości. Bo swing to taniec namiętności.

Tekst: Luiza

Fot.: Victoria_Borodinova/Pixabay

PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/nie-takiego-swingu-szukamy/

Lubisz to, co robimy? Niech inni też się o nas dowiedzą :)
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •