CO BĘDZIE DALEJ Z NASZĄ ZNAJOMOŚCIĄ?

Cześć Luiza chciałbym się z Tobą podzielić wydarzeniami, które miały ostatnio miejsce w naszym życiu. Poznaliście na DZ parę – małżeństwo, świeżynki w temacie swingu. Oni od 25 lat w związku, sex zawsze tylko we dwójkę. Po wstępnej rozmowie na czacie umówiliśmy się z nimi na kawę. Świetni ludzie, rozmawialiśmy ponad 4 godziny i żadne z nas nie chciało kończyć tego spotkania. Oczywiście padła propozycja żebyśmy to my- ja i mój mąż wprowadzili ich w temat i ustaliliśmy termin oraz miejsce spotkania całonocnego.

Zanim jednak do tego spotkania doszło, pisaliśmy z nimi nadal, przygotowywaliśmy ich na wszelkie wypadki, które mogą nastąpić, jednak oni pewni swego upierali się, że wiedzą czego chcą i są gotowi na to spotkanie. Poprosiłam ich jeszcze, żeby ustalili między sobą zasady czego im wolno, a czego nie i najlepiej spisali je na kartce, ponieważ z autopsji wiem, że to pomaga i jest łatwiej w pewnym stopniu później.

Nadszedł ten moment

Nastała sobota, wynajęliśmy domek w górach, cały dla nas, pod lasem, bajka po prostu. Rozmowy, kolacja, alkohol i wszystko potoczyło się można powiedzieć według planu i ustalonych przez nich zasad. W niedzielę po śniadaniu wróciliśmy do swoich domów pełni ekscytacji i podniecania po ubiegłej nocy. Dostaliśmy od nich wiadomość wieczorem, że nam dziękują za ich pierwszy raz, że bardzo im się podobało i zaproszenie na kolejną kawę w czwartek. W międzyczasie konwersację na wspólnej grupie na WhatsApp, żarciki, wymiany doświadczeń po wspólnej nocy. Nadszedł czwartek, kawa i …. na 10 minut przed ustaloną godziną spotkania dostajemy wiadomość, że nie będzie Ich. Okazało się, że żona nie była gotowa jednak na takie zabawy i mimo, że pełnej wymiany nie było tylko wspólne pieszczoty, nie mogła znieść tego, że jej mąż całował się ze mną czy uprawialiśmy miłość hiszpańską. Dodam również, że ona w tym czasie całkiem nieźle bawiła się z moim mężem I absolutnie nikt nie miał o to do niej pretensji. W rezultacie wypiliśmy tą kawę sami, przegryzając tę gorzką pigułkę.

Co robić?

W chwili obecnej ona zerwała z nami kontakt, on mimo, że chciałby nadal z nami pisać, chcąc uniknąć awantur w domu, nie robi tego. A ja czuję się jak zbity pies, z tyłu głowy myśl, że to moja wina, że to przeze mnie sypie się ich małżeństwo. Jakoś nie do końca mogę sobie z tym poradzić i poukładać to w głowie. Jest mi bardzo przykro patrząc jak między nimi się pieprzy, mając dodatkowo z tyłu głowy poczucie, że ja się do tego przyczyniłam…I tak wiem, nie powinnam się oskarżać, to była nasza świadoma decyzja i tak dalej…, ale jednak mnie to również cholernie boli, ponieważ wiem dokładnie co ona przeżywa i jak jej teraz jest ciężko. Co będzie dalej z naszą znajomością? Cóż chyba czas pokaże, może kiedyś uda nam się jeszcze gdzieś kiedyś spotkać, wypić kawę, porozmawiać. Ale na początku muszę chyba znaleźć sposób, żeby pomóc sobie wyjść z poczucia winy, a nie jest to łatwe. Dlatego zdecydowałam się opisać Tobie Luizo naszą historię, jesteś mądrą kobietą z większym bagażem doświadczeń. Może Ty powiesz mi co robić w takiej sytuacji, a może nasza historia zainspiruje Cię do napisania artykułu będącego przestrogą dla wszystkich początkujący swing.

Pozdrawiam Cię serdecznie A.

Warto odpuścić

Cześć. Ależ to absolutnie nie była Twoja wina. Po prostu Wasi partnerzy nie byli na to gotowi, choć wydawało im się, że jest inaczej. Jednak to oni muszą to przepracować między sobą. Często tak jest, że jak przychodzi poranek, to wspomnienia minionej nocy, nabierają innych barw. Czasami w głowie jest jeszcze pikantniej i przewijające się obrazy nakręcają do dalszych przygód, a czasami jest tak jakby ktoś pierdyknął Cię w łeb i zamiast radości przychodzi fala zazdrości. Ani Ty, ani Wy jako para nie powinniście nic robić. Naprawdę. Jeżeli oni dojrzeją do kolejnego spotkania, to sami się odezwą. Ale może się zdarzyć, że znajomość nie będzie miała swojej kontynuacji i jest to całkowicie naturalne w świecie swingu. Wierz mi, że jeżeli są parą o silnych fundamentach to, to wydarzenie tylko ich umocni jeżeli w jakimś zakresie przyczyni się do kryzysu to znaczy, że wcześniej coś u nich nie grało. Swing jest soczewką uwypuklającą wszelkie niedomówienia tkwiące w związku. Jest jak punkt zapalny, z którego albo wystrzelą przepiękne i fascynujące fajerwerki, albo niczym bomba atomowa zniszczy wszystko, co było najcenniejsze w zasięgu.

Być może staniecie się ich pięknym wspomnieniem, do którego będą wielokrotnie wracać czy to w fantazjach snutych w duecie, czy w pojedynkę podczas chwili przyjemności ze sobą. Bądź białą plamą w małżeńskiej historii, stanowiącej jednocześnie koniec i początek pewnego etapu. Tego nikt nie przewidzi. Jest też prawdopodobne, że pewne poczucie straconej szansy spowoduje, iż mimo chęci ponownego spotkania, nie starczy odwagi z ich strony na wykonanie kolejnego kroku w Waszą stronę. Nic na to jednak nie poradzicie. Z pewnością niepotrzebne zadręczanie się nie przysporzy Wam apetytu na następne doznania, zatem wyczyśćcie głowę z wyrzutów sumienia i otwórzcie się na innych.

Życzymy powodzenia

Luiza i Eryk

Fot. Kalhh/Pixabay

PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/jak-pokonac-zazdrosc/

Lubisz to, co robimy? Niech inni też się o nas dowiedzą :)
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •