CZUJĘ SIĘ ODTRĄCONA

Niedawno na portalu społecznościowym napisała do mnie wirtualna znajoma. W kilku krótkich wiadomościach przyznała, że jest jej smutno, bowiem jedna znajoma para nie zaprosiła ich na kolejne organizowane przez siebie spotkanie. I chociaż ich randka przebiegła bardzo pomyślnie, to po usłyszeniu tejże informacji poczuła po prostu smutek. Czy słusznie?

W zasadzie już opisywaliśmy podobny temat (PRZECZYTAJ), ale pewne zagadnienia warto przypominać, zwłaszcza te dotyczące emocji.

To, że koleżanka poczuła pewnego rodzaju smutek – to naturalne, lecz kiedy smutek przeistacza się w poczucie odtrącenia, wymaga większej uważności.

Różni ludzie, różne potrzeby

Na początku warto podkreślić, że każda para ma własne podejście do swingu. Niektórzy bawią się wyłącznie w stałym i sprawdzonym gronie, inni – stawiają na swobodę i szaleństwo, pozwalając sobie na niezobowiązujące zabawy w klubach oraz apartamentówkach, a jeszcze inni – łączą oba podejścia, czerpiąc satysfakcję z bycia w stałych gronie, jak i są otwarci na nowe, jednonocne znajomości.

Nie ma czegoś takiego, iż jedno podejście jest lepsze od pozostałego. Swing to wolność. Wolność wyboru i każdy ma prawo do spełniania się na własny sposób i na własnych zasadach. W swingu nie ma miejsca na narzucanie komuś ograniczeń czy wymuszanie określonych zachowań, bo jakakolwiek presja prowadzi do frustracji. A przecież nie o to w tym wszystkim chodzi.

Otwarte karty

Podczas „kawek zapoznawczych” warto szczerze się zapytać o seksualne preferencje, także o te dotyczące swobody spotykania się. Wtedy unikniecie wielu rozczarowań i już na samym początku będziecie mieli możliwość selekcji potencjalnych partnerów.

Ponadto, wiele par bierze na siebie chęć i odpowiedzialność organizowania spotkań. Nic więc dziwnego, iż oni będą się spotykali częściej i to z różnymi osobami. Niekoniecznie ich znajomości zawsze będą kończyły się w łóżku, ale bez wątpienia jest aktywność w chodzeniu na swingerskie randki będzie większa. I to też trzeba zrozumieć, bowiem w ten sposób oni również weryfikują realność niektórych osób, a z tym to jak wiadomo – różnie bywa.

Wy i jeszcze raz Wy!

Pamiętajcie (a powtarzamy to jak mantrę), że w swingu to Wy jesteście dla siebie najważniejsi. Jako przyjaciele, kochankowie oraz życiowi partnerzy. Oddzielajcie intymne emocje, od tych dzielonych z innymi. Nie idziecie na randkę z innymi po to, aby się zakochać, bowiem to w sobie jesteście zakochani.

Dzięki swingowaniu poznaliśmy doprawdy mnóstwo cudownych ludzi. Z wieloma z nich łączy nas wieloletnia znajomość i potrafimy do siebie dzwonić czy spotkać się także tak po prostu. Bez kontynuacji w sypialni. Zrodziła się między nami wirtualna przyjaźń. Ale zarówno oni, tak samo my im nie stawiamy warunków. Nie rezerwujemy siebie na wyłączność i dzięki temu mamy jeszcze większą ochotę na spotykanie się z nimi.

To, co także jest istotne – na swojej swingerskiej drodze napotkacie dużo osób i chcąc nie chcąc, nie unikniecie też doświadczeń nie zawsze pozytywnych. Ktoś nie przyjdzie na spotkanie, albo na randce okaże się być zupełnie inną osobą, od tej kreowanej w wirtualnym świecie. Różne scenariusze, różne zakończenie. I nawet jeśli coś nie pójdzie po Waszej myśli, nie zniechęcajcie się. Tylko postarajcie się zachować zdrowy dystans. Każde doświadczenie czegoś uczy, trzeba jednak chcieć wyciągać z niego wnioski.

Tekst: Luiza

Fot.: loilamtan/Pixabay

Author:

Lubimy kawę. I to w każdej postaci. Także tej wirtualnej.

Mamy też marzenie, aby nasze zmysłowe opowiadania erotyczne przeniosły się na papierowe kartki i mobilne urządzenia.

Chcemy pisać. Dla Ciebie i dla innych. Możemy połączyć siły. Jeżeli najdzie Cię ochota, to zaprosisz nas kawę. A my odwdzięczymy się nowymi wpisami, a w przyszłości - piękną książką. Ba! Książkami!

Więcej informacji: https://swingwithme.pl/zapros-nas-na-kawe

Nasz profil na Ko-fi: https://ko-fi.com/swingwithme