Site Loader

EROCHAIN – dzień drugi. Co się działo? Co się udało, a co jest do poprawki? Szczerość – niektórzy nas za to uwielbiają, inni darzą zgoła innymi uczuciami. Ale nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie opisali wszystkiego w zgodzie ze sobą, jak i naszymi czytelnikami. Wiemy, że nas czytacie w coraz liczniejszym gronie, a to zobowiązuje.

Nie będziemy ukrywać – poranek był wymagający. Ciężko było wstać, gdyż z La Pose wyszliśmy o czwartej nad ranem i, gdy budzik uporczywie nie dawał nam wyłuskać kolejnych minut spania, ogarnęliśmy się i ruszyliśmy po kolejne wrażenia. Zależało nam, żeby zdążyć na 10.00, gdyż wtedy miał się rozpocząć panel dyskusyjny „Seksualność osób z niepełnosprawnościami”. Jednak ze względu na bardzo niską poranną frekwencję, został on przesunięty o ponad pół godziny, ale o tym później.

Porozmawiajmy o tym

Sam panel był rewelacyjny i bardzo potrzebny w strefie dyskusji o seksualności, bo nie oszukujmy się – o seksualności osób z niepełnosprawnością mówi się albo wcale, albo niewiele. I to „niewiele” spychane jest na boczne tory poruszanych tematów. Bo to tematyka mało popularna, nieklikalna, nie nabijająca statystyk. Tymczasem, gdy szerzej otworzysz oczy, to zrozumiesz, jak wiele osób, nawet z twojego bliskiego otoczenia, musi się mierzyć z trudnościami, o których ty nawet nie miałeś pojęcia.

Panel prowadzony był przez Martę Brzezińską z Lula Pink oraz Mikołaja Jabłońskiego tworzącego obłędny podcast „Beza Wstydu”. W dyskusji wzięli udział: Renata Ostrowska, znana w sieci jako Zaniczka, Paweł Garstka – członek Zespołu Eksperckiego Projektu Sekson Fundacji Avalon, Medroxy – pracownica seksualna oraz edukatorka, Aleks Świrski z Kolektywu Kamelia, działającego na rzecz  praw osób pracujących seksualnie w Polsce.

Panel dyskusyjny „Seksualność osób z niepełnosprawnościami”.

 

Panel rozpoczął się od konkretnych słów Renaty Orłowskiej:

Stereotypy, które funkcjonują w świecie, mocno dają nam w dupę. Mamy rozmawiać o fantazjach? Powiedzcie, czy w jakimkolwiek klubie swingerskim może pojawić osoba niepełnosprawna poruszająca się na wózku. Przecież tam nawet nie ma takiej architektonicznej możliwości. To są znaczące bariery.

Podczas panelu poruszono wątek asystencji seksualnej, czyli tematu, który w polskiej rzeczywistości nie istnieje, gdyż nie jest on prawnie usankcjonowany. Ba! Nawet sama rozmowa o tym, w wielu środowiskach wywołuje szereg kontrowersji – tak opowiadał Aleks Świrski.

Renata zwróciła uwagę, że asystencja, to nie jest tylko akt seksualny. Asystencja to pomoc w poznawaniu ciała. Bo to ciało przez całe życie należy do kogoś innego: rodziny, fizjoterapeutów. To ciało nie jest nasze. Asystencja przywraca nam godność.

Medroxy dodała, że ona jako pracownica seksualna, wolała nie wiedzieć o niepełnosprawnościach u osób korzystających z jej usług, gdyż to sprawiało, iż za dużo myślała w danej chwili, co niepotrzebnie zabierało jej uwagę.

Prowadzący panel zadali też pytanie o pornografię z udziałem osób niepełnosprawnych.

Pornografia poniekąd normalizuje niepełnosprawność. Sprawia, iż przestaje być ona czymś wyobcowanym – mówił Paweł Garstka.

Po panelu zbyt wiele pytań w naszych głowach zostało bez odpowiedzi, więc z pewnością rozwiniemy je na naszej stronie, natomiast skoro o działaniu mowa. To są rzeczy oczywiste, które u nikogo nie powinny wywołać zaskoczenia. Tymczasem, później, podczas trwania targów, Zaniczka zwróciła uwagę na ważny aspekt, dotyczący dostępności i godności. Otóż toaleta dla osób niepełnosprawnych, mieszcząca się na pierwszym piętrze, w ogóle nie była przystosowana dla osób uprzywilejowanych z jej korzystania. Dlaczego? Gdyż toaleta służyła jako pomieszczenie gospodarcze dla ekipy sprzątającej na terenie targów. Takie rzeczy w ogóle nie powinny mieć miejsca. Nie powinny, a mają. I to nazbyt często.

Dotkniesz?

O ile piątek poświęciliśmy głównie na udział w warsztatach, tak w sobotę postanowiliśmy bardziej skupić się na części wystawowej. Ale skusiliśmy się pójść na warsztat prowadzony przez Maję Polak, dotyczącą Delikatnej Stymulacji Penisa, bowiem myśleliśmy, że dowiemy się czegoś nowego, poniekąd ekscytującego. Ale dynamika tego spotkania, zamiast ekscytacji, wywołała u nas senność. To był raczej wykład o tym, czym jest DSP według prowadzącej. Na koniec, pokazała zaś kilka technik dotykania męskości, lecz nie było w tym nic odkrywczego. To, co można było wynieść z tego spotkania, to żeby dać sobie więcej uważności i czasu podczas wzajemnych pieszczot, gdyż często to nam ucieka w drodze do szybkiego zaspokojenia.

Maja Polak

 

Z racji tego, że pierwszy panel uległ przesunięciu, to późniejszy harmonogram na scenie głównej posypał się, jak domek z kart. 0 15.00 miał się odbyć pokaz Shibari w wykonaniu Wisimi Studio, tymczasem rozpoczął się on dużo wcześniej i trafiliśmy na jego końcówkę, jak dla nas – zbyt dramaturgiczną, momentami też agresywną, czyli nie nasze klimaty.

Pokaz shibari

 

Wiele skrajnych opinii wywołało prowadzenie imprezy przez Monikę Goździalską. Jednym się podobało, drudzy byli wręcz oburzeni. Według naszej skromnej opinii, to prowadzenie przynajmniej było jakieś. Monika swoimi bezpośrednimi wypowiedziami, potrafiła zachęcić publiczność do dopingowania, zarówno występujących na scenie profesjonalnie, jak i tych, którzy odważyli się wejść na nią zupełnie amatorsko, a o to chyba w wodzirejowaniu imprezy chodzi. Jeżeli chcecie poznać nasze zdanie – to my jesteśmy zwolennikami luzu niż kija w tyłku.

Strefa wystawców

No cóż, strefa wystawców nie była zbyt rozbudowana, zatem jeżeli dla kogoś to był główny powód przyjścia na targi, to mógł się poczuć rozczarowany. Dla nas, jako twórców, to była genialna okazja do poznania się z ludźmi, z którymi znamy się intensywnie z wirtualnej komunikacji, jak również z osobami, z którymi bliższą znajomość, także komercyjną, dopiero nawiążemy.

Stoiska z gadżetami

 

Przede wszystkim cieszyliśmy się, że w końcu poznaliśmy się z dziewczynami z Lula Pink! Bo lubimy się i długo działamy wspólnie, lecz dopiero teraz mogliśmy przenieść znajomość na poziom realności. I również na żywo poczuliśmy, że nadajemy na tych samych częstotliwościach. Lula Pink to nie tylko sklep z akcesoriami erotycznymi, w którym znajdziecie też to, czego nie ma nigdzie indziej. Ale to także idea wspierająca queerowe środowiska. Dzięki Agacie i Marcie korzystanie z gadżetów nabiera kompletnie nowego wymiaru. Jeżeli jeszcze nie odwiedziliście ich sklepu, to zróbcie to tutaj.

Agata Ptak ze sklepu Lula Pink

 

A skoro o gadżetach mowa, to fajnym odkryciem była marka Honey Play Box. Odkryliśmy tam kilka cacuszek do przetestowania, także dla panów. Poza tym obsługa na ich stoisku była na najwyższym poziomie, i żadne z pytań nie zostawało bez odpowiedzi.

Przyjemnie spędziliśmy też czas na stanowisku Lova i w niedługim czasie, też przybliżymy Wam na blogu ich pielęgnacyjne produkty.

Lova

 

Wśród wystawców byli m.in: LoyalFans, Lelo, Erodate, Fetish Chateau, Secret Face, St. Vendetta, Luxxx.eu, Luxfera, Hell Rider, No Limits House, Girls Watch Porn.

Nam udało się również porozmawiać z właścicielami marki Loye. Niebawem przetestujemy ich produkt i zrecenzujemy go dla was. Zatem będzie się działo.

Kto chciał, to znalazł coś dla siebie, ale jak rozmawialiśmy z ludźmi, to spodziewali się czegoś na znacznie większą skalę.

Strefa wystawowa

 

Co jeszcze nie zadziałało?

Strefa Szybkich Randek. Nie wiemy, na jakiej zasadzie, to miało działać. Puste pomieszczenie z czerwonym oświetleniem. Kilka poustawianych stolików koktajlowych z przypisanymi numerkami i… nic. Żadnego wprowadzenia, żadnej moderacji. Ludzie wchodzili i wychodzili. Podobnie było w wydzielonej strefie networkingowej Satisfyera. Cicho, głucho… Na hali głównej funkcjonowała Strefa Fanów, gdzie osoby znane z erotycznego show-biznesu mogły się spotkać face to face ze swoimi fanami, ale tu również zabrakło harmonogramu spotkań, więc fani często odbijali się z zawodem od pustych krzeseł.

Frekwencja podczas targów nie była powalająca, ale jak na polskie warunki i tak zaskakująca. Paradoksalnie, w sobotę powinno być więcej ludzi, ale mieliśmy wrażenie, że to w piątek było „ciaśniej”.

Za to na mega plus była strefa muzyczna przed wejściem do targów. Elektroniczne brzemienia sączące się z didżejki na trucku trafiły w nasz gust bezbłędnie. Przydałoby się więcej leżaczków, by móc oddać się chilloutowi w większym gronie. Zresztą by można zrobić osobny event muzyczny z występującymi podczas targów Dj`ami. Przyjechalibyśmy na to bez dwóch zdań.

Musimy też wspomnieć o naszych osobowościowych odkryciach Ciapek i Vanessa Odesa – skradli nasze serducha w trybie natychmiastowym. Z przyjemnością będziemy ich obserwować.

Ciapek i Vanessa Odesa
After party i… after party

Po targach, było after party w warszawskim klubie Chaton. Tam udało nam się wreszcie poznać Magdalenę Świderską – Przewodniczącą Rady Programowej targów oraz założycielkę AMORI Centrum Seksuologii Pozytywnej. Trzeba przyznać, że ułożenie tak rozbudowanego programu warsztatów, jak i paneli dyskusyjnych, a później dobór odpowiednich osób, to ogrom pracy. I za to Magdalenie należą się wyrazy uznania, bo zrobiła kawał dobrej roboty.

W Chaton pobyliśmy ze dwie godziny. Później nogi powiodły nas na inne after party, czyli do Lavy. Co tu dużo mówić – znów byliśmy ostatnimi gośćmi, ale trzecia nad ranem to absolutnie zbyt wczesna godzina, by kończyć zabawę 😉 Za to w szatni, przy wyjściu, ach to była kwintesencja znajomości zawieranych w końcowych minutach. Piękne dziewczyny – pozdrawiamy Was i liczymy na ponowne spotkanie!

Krótko, konkretnie, szczerze

Podejmiemy próbę podsumowania z naszej perspektywy, choć zdajemy sobie sprawę, że nie każdy będzie się z nami zgadzał. Weźmiemy to na klatę.

Sam fakt, że w Polsce na nowo zaczynają się odbywać eventy poświęcone seksualności oraz erotyce, i to bez schodzenia do podziemia czy przekazywania sobie informacji w konspiracji – to cieszy i to cholernie. Czuć powiew wolności i swobodnego dyskursu na tematy, dotychczas zepchnięte do otchłani tabu. Z rozkoszą wręcz obserwowaliśmy chęć przybyłych uczestników do zadawania pytań, często trudnych. Ich zaangażowanie i pragnienie bycia tu i teraz. To jest coś, czego się nie da ocenić.

Dzięki targom mieliśmy możliwość rozszerzenia sieci kontaktów i celebrowania tych przez nas już posiadanych. Bo o relacje trzeba dbać. A relacje nie potrzebują drogich aut przed wejściem na halę. One potrzebują prawdziwości przekonań. Targi powinny być dla ludzi, nie dla lansu, dlatego w przyszłości trzeba pomyśleć o byciu dostępnym aniżeli exclusive.

Samochody zaparkowane przed wejściem na targi

 

Chcieliśmy przygotować dla Was ten reportaż najrzetelniej, jak tylko potrafiliśmy. Bo wiemy, że lubicie i doceniacie naszą pracę. Z założenia byliśmy Patronem Medialnym targów. Z założenia. Bo jako Patron, ze strony Organizatora byliśmy kompletnie niewidoczni. Gdybyśmy sami nie zadali organizacyjnych pytań, to nikt się nie pokwapił z udzieleniem potrzebnych informacji. Czy tak wygląda obustronnie korzystna współpraca? Niekoniecznie. Dlatego, jeżeli w przyszłości mielibyśmy wziął udział w tym wydarzeniu, to na zupełnie innych warunkach.

Czas pokaże, w jaką stronę będzie się rozwijać Erochain. Jest to wydarzenie z dużym potencjałem, pytanie, tylko jak ten potencjał zostanie wykorzystany.

Tekst: Luiza i Eryk

Przeczytaj: https://swingwithme.pl/erochain-2024-dzien-1/

___

Teraz Twoja kolej! Dołącz do naszej swingerskiej społeczności!

Facebook: https://www.facebook.com/SwingWithMeBlog/

Grupa na FB: https://www.facebook.com/groups/164573377243615

Discord: https://discord.gg/sthJtZnXfZ

Instagram: https://www.instagram.com/newswingwithme/

Zbiornik: https://zbiornik.com/Swing_with_me_blog

Newsletter: https://swingwithme.pl/newsletter/

___

Jeżeli masz ochotę wspierać nas w tym, co robimy – to możesz zrobić to tutaj:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Dziękujemy!

Niech inni też się o nas dowiedzą :)

2 Replies to “EROCHAIN 2024 – DZIEŃ 2 I PODSUMOWANIE”

  1. Fan Zone miał swój harmonogram, w aplikacji jak się kupiło byłem było napisane że osoba XYZ będą od 10 do 14 i potem od 16 do 18(to przyklad)

    Ale ogólnie pusto, dużo osób siedziało w strefie dla ambasadorów. Nie trzymanie się harmonogramu głównie pokazów sprawiło że jak szedłem na początek występu przychodząc przed czasem łapałem się na koniec. Nie było raczej kiczu, ale marketing tego wydarzenia był w stylu Janusza Biznesu z serii nauczę cię jak wyrwać każda pannę w klubie.
    Warsztaty na których byłem były dobre. Przydałby się reżyser i słuchawki dla prowadzących. Prowadzący mogli lepiej sterować. Tłumem. W SB podczas występu szwedzkiej pary jak powiedzieli by być blisko sceny to już zostało tklak doxkoncz przez co występ sharibi było ciężko oglądać , a jak każdy by usiadł to by wszyscy widzieli.

    Nie wiem po co kupiłem bilet jak i tak nikt nie pilnował tego, pt wziąłem bilet jak wychodziłem

    Ale jest potencjał, tylko faktycznie mniej lansu.

  2. O kurcze, szkoda. Myślałam, że będą imponujące, a tu troszku lipa. Może kolejne będą o wiele lepsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *