KOLEJNEJ ODSŁONY NIE BĘDZIE

Follow my blog with Bloglovin

6748486-kobieta-w-seksownej-bieliznie-900-600Nie miała ochoty z Nim rozmawiać. Nie chciała, aby nawet Ją dotykał. Znów przez moment był dla Niej kimś obcym. Znów ustalone zasady przestawały mieć znaczenie. Znów czuła, że była sama. Niby razem, a jednak osobno. Niby przyjaciele, a jednak stojący po przeciwnych stronach zrozumienia.

Luiza nie była zazdrosna o to, że był z Inną. Nie była zazdrosna o to, że było Mu z Inną dobrze. Ale nie mogła znieść widoku, kiedy po zakończeniu w Innej, Eryk obdarował ją czułym pocałunkiem w czoło. Ten gest przecież był ich i tylko ich. To Luiza była Jego kobietą. Ona i żadna inna. A teraz czuła się jak jedna z wielu. Jakby było Mu obojętne kogo zaprasza do łóżka. W luźnych rozmowach często mówili do siebie, że pozostali są tylko do bzykania, pieprzenia, czy jak kto woli inaczej nazywać zjawisko zwierzęcej kopulacji. Oni uprawiając nawet ostry seks, nie rżnęli się, ale kochali. Może patetyczne, ale prawdziwe. Przynajmniej tak się Luizie wydawało. Tym jednym, durnym pocałunkiem w czoło, Eryk zniszczył Jej wewnętrzny świat. Świat, w którym czuła się bezpiecznie i była kimś dla Niego wyjątkowym.

Jak zwykle, łazienka stała się azylem. Miejscem, w którym lustrzane odbicie, pozwalało się uspokoić i nabrać dystansu…

Przesadzasz. Weź głęboki oddech. Ułóż myśli. Wróć i pokaż klasę.

Żadnej rozmowy, żadnego dotyku. Zasnąć, obudzić się. Na nowo. Prosty algorytm, szybki przepis na szczęście.

Wybudziło Ją światło tlącej się świecy. Eryka nie było obok. Spanikowana zaczęła szukać Go wzrokiem po pokoju. Siedział wpatrzony. Nie w Luizę, tylko w Inną.

Fala złości i rozżalenia przepłynęła przez Luizę. Nie mogła, nie chciała uwierzyć w to, co zobaczyła.

Naprawdę mi to robisz? Nie czujesz mojego spojrzenia? Nie obchodzi Cię, co czuję?

Chciała płakać, gryźć, bić. Sprawić Mu taki ból, żeby już się nie podniósł od jego ciężaru.

W głowie prędko wymyśliła sobie plan zemsty.

Jeszcze zrozumiesz, jaką mentalną krzywdę mi wyrządziłeś. Przygotuj się. Podobno cierpienie wyzwala. Podobno. Mnie niszczy. Ale Ty jesteś silniejszy.

***

Chciała znaleźć się w domu. We własnym łóżku. Bez zapachu innych kobiecych perfum. Robiła dobrą minę do złej gry, udając wyluzowaną i w pełni zadowoloną z minionego wieczoru. Bo ogólnie wieczór był udany, choć czworokąt dość szybko zmienił konfigurację na trójboczną. Ale Luizie to nie przeszkadzało, bo ponownie mogła smakować piękno kobiecego ciała i patrzeć jak językiem doprowadza Inną do rozkoszy. Dzieliła się Erykiem. Pozwalała, aby ją dotykał, penetrował, zaspokajał się. Widok Eryka z inną kobietą podniecał Ją do granic możliwości. Patrząc na nich, Luiza osiągała orgazm za orgazmem, pieszcząc swoją łechtaczkę. Jej palce były wilgotne. Wkładała je sobie coraz głębiej do cipki. A potem do ust. Eryka. Innej.

Pieprzysz Inną, ale to mój smak czujesz. To mój zapach jest w Twojej głowie. To Ja władam Twoimi zmysłami.

Widziała, jak przyspiesza. Jak jest w Innej. Głębiej, mocniej. Była ich reżyserem i widownią jednocześnie, która chciała bić brawo po skończonym widowisku.

Ale braw nie było. Zakończenie różniło się od tego w zaplanowanym scenariuszu.

Reżyser opuścił salę, pozostawiając aktorów w ich intymnej scenie.

Kolejnej odsłony nie będzie. Nie w takiej formie.

Obsada zostanie niezmieniona. Zmienią się jednak zasady gry…

***

Obudził się rano z kacem… moralnym i poalkoholowym. Chciał się przytulić do Luizy, lecz ona była niedostępna. Nie życzyła sobie jego dotyku, a nawet spojrzenia. Bił się z myślami, że zrobił coś, czego nie powinien. Mając w głowie szaloną noc, nie wiedział,  co dokładnie spowodowało jego odrzucenie. Pragnął Jej bardziej niż mogła to zrozumieć. Drżał, a serce waliło jak szalone. Musiał stać się z Luizą jednością. Inna była istotna, gdyż znał ją bardziej niż myślał, że pozna. Spontaniczny pocałunek w czoło, miał być okazaniem szacunku, za zaufanie w trakcie gry z ich udziałem. Zaufanie, które pozwalało na więcej niż powinni… mocniej, głębiej… do końca. Tak, jak chciała reżyser. W tamtej chwili nie potrafił inaczej. W nocy zamroczony alkoholem… przyglądał się długo Luzie, patrzył na Nią z miłością, pragnął zrozumienia. Przecież to samo może mieć różne znaczenia… Zamek może być murowany, lecz i z suwakiem. Paradoks słów, ale czy nie czynów?… 

Obserwował także Inną, myśląc czy nie pozwolili sobie na zbyt wiele. Czy miał prawo, być za zgodą Luizy, jak zwierze w rui… Miał rozterki, gdzie są granice umysłu, nawet gdy zaciemnia przejrzystość wypity trunek. Eryk wiedział, co jego zachowanie miało znaczyć… chciał aby było to oczywiste dla Luizy, ale i dla Innej. Dla niego było, więc z rozterką, lecz nadzieją znalezienia siebie, czekał na chwilę, aby wszystko wyjaśnić…

 

Szukaj Nas na:

Facebook

Google +

Author:

Lubimy kawę. I to w każdej postaci. Także tej wirtualnej.

Mamy też marzenie, aby nasze zmysłowe opowiadania erotyczne przeniosły się na papierowe kartki i mobilne urządzenia.

Chcemy pisać. Dla Ciebie i dla innych. Możemy połączyć siły. Jeżeli najdzie Cię ochota, to zaprosisz nas kawę. A my odwdzięczymy się nowymi wpisami, a w przyszłości - piękną książką. Ba! Książkami!

Więcej informacji: https://swingwithme.pl/zapros-nas-na-kawe

Nasz profil na Ko-fi: https://ko-fi.com/swingwithme