LOVELY LEOPARD – RECENZJA

Jest malutki, a jego intensywny kolor różu przyciąga wzrok. Wygląda jak zabawkowy mini mikrofon, z tą różnicą, że to nie ty przemawiasz do mikrofonu, lecz to on przemawia do twojej łechtaczki. Wibracjami krzyczy przyłóż mnie tam, właśnie tam!

Spokojnie, ze mną wszystko w porządku. Po prostu testowanie nowych gadżetów sprawia mi taką frajdę, że uruchamiam w sobie nowe pokłady erotycznego humoru. Zresztą sama nie lubię czytać recenzji, opisujących jedynie techniczną specyfikację produktu, bo to jest nuuuuuudne!

Ile można?

Z drugiej strony pojawia się pytanie – ile można pisać o tych wibratorach? W końcu czym one się różnią? Wibrują, jedne mocniej, drugie mniej. Niektóre zasysają, inne wykorzystują soniczne pulsowanie, ale wszak efekt jest jeden – orgazm. No tak, ale czy orgazm ma tylko jedną intensywność? Czy zawsze dochodzi się wyłącznie w określony sposób? No nie! I z erotycznymi gadżetami jest tak samo – dostarczają wiele różnorodnych ekscytacji i to w nich lubię najbardziej.

Dodatkowo, na przestrzeni lat design seks zabawek rozwinął się bardzo. To już nie są toporne wibromłoty z lat dziewięćdziesiątych, których wibracje były słyszalne trzy bloki dalej.

– Ziutek, słyszysz to? To znowu Kazia wstawiła pranie? O tej porze? Przecież ludzie śpią!

– Nie, Grażka. To Halina znów się zabawia ze sobą, bo Rysiek na nocną zmianę dziś ma.

– Co ty gadasz, Halina mieszka na innej ulicy!

– Ale ta jej zabawka ma taki zasięg.

 

Jeden przycisk do wszystkiego

Dziś wibratory wcale nie muszą być pokaźnych rozmiarów, by przynosić rozkosz. I tu muszę przyznać, że Lovely Leopard bardzo mnie zaskoczył, bo skubany ma moc. Brakuje tylko opcji guziczka z piosenką „Mam tę moc”. Wyobrażacie to sobie? Przykładacie wibro do cipki i razem z nim śpiewacie piosenkę z „Krainy Loda”, ach „Krainy Lodu” oczywiście. To byłby czad!

No dobra, przejdźmy do szczegółów tegoż cudeńka. Leopard dostępny jest w dwóch wersjach kolorostycznych: różowej oraz fioletowej. Przyjemny silikon, zaokrąglona główka z delikatnymi wyżłobieniami i JEDEN przycisk. Jak domyślacie się, obsługa Leoparda do skomplikowanych nie należy. Trzy pierwsze tryby, to tryby jednostajne o różnej intensywności, kolejne – to wibracyjne wariacje. I tu było dla mnie kolejne pozytywne zaskoczenia, bo jak jestem przede wszystkim zwolenniczką trybów ciągłych, tak te przerywane kombinacje również okazały się milusie dla mojej kobiecej intymności. Z wielką ciekawością przeskakiwałam z trybu na tryb, odkrywając reakcje swojego ciała. Zafundowałam sobie osobistą wędrówkę po wibrujących odczuciach. Coś wspaniałego i relaksującego.

Ach, te sekrety

W zasadzie w Leopardzie nie widzę żadnych wad. To mini różdżka potrafiąca czynić orgazmiczną magię. Jest wodoodporny, leciutki i cicho pracuje. A na dodatek jest w pakiecie z kosmetyczką zamykaną na… kłódkę w kształcie serca, co rozbroiło mnie totalnie.

Od razu przypomniały mi się czasy podstawówki, gdy dawało się ludziom z klasy pamiętnik do wpisania się. Niektórzy zaginali też róg kartki, wpisując tam tajemny sekret, który z sekretem niewiele miał wspólnego, bo i tak wszyscy zaczynali wertkowanie pamiętnika od tych tajemnych rożków. Pamiętnik był z obowiązkową kłódką. A jakie dramaty się działy, gdy ktoś zgubił kluczyk do kłódki… Pamiętacie to?

Podsumowując, Lovely Leopard nie ustępuje niczym w porównaniu do modeli droższych i większych. Jego zadaniem jest dawanie rozkoszy i wywiązuje się z tego zadania wyśmienicie. Można powiedzieć – mały, a wariat. Na dodatek, bardzo uroczy wariat. Idealny do kobiecej torebki czy to zabrania w podróż.

Nie wiem jak wy macie drogie panie, ale ja powoli przed każdym wyjazdem staję przed dylematem – jaką zabawkę wybrać. Ale wiecie co? Takie dylematy to ja mogę mieć!

NIESPODZIANKA

Wiecie, że lubimy Was rozpieszczać? No tak już mamy. Dlatego razem ze sklepem LustShop.pl przygotowaliśmy dla Was 15% promocję, która trwać będzie od dziś do 30 kwietnia i to na WSZYSTKIE produkty od Rianne S., a jak się przekonacie – ta holenderska firma ma bardzo bogaty asortyment. Nie musicie wpisywać żadnych kodów promocyjnych, wystarczy, że wybierzecie to, co się Wam najbardziej spodoba 😉

Tekst: Luiza

PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/erza-praline-recenzja/

Author:

Lubimy kawę. I to w każdej postaci. Także tej wirtualnej.

Mamy też marzenie, aby nasze zmysłowe opowiadania erotyczne przeniosły się na papierowe kartki i mobilne urządzenia.

Chcemy pisać. Dla Ciebie i dla innych. Możemy połączyć siły. Jeżeli najdzie Cię ochota, to zaprosisz nas kawę. A my odwdzięczymy się nowymi wpisami, a w przyszłości - piękną książką. Ba! Książkami!

Więcej informacji: https://swingwithme.pl/zapros-nas-na-kawe

Nasz profil na Ko-fi: https://ko-fi.com/swingwithme