„MILF” – RECENZJA

Czas upływa. Wiem, Ameryki nie odkryłam. Ale z tym czasem to taka skomplikowana sprawa. Bo niby fajnie, że jesteśmy coraz starsi, bardziej doświadczeni. Lecz zdarzają się chwile, że gdy patrzymy w lustro, tak mocno pragniemy, by na naszych twarzach nie było widać minionych lat i trosk z nimi związanych.

„MILF” to francuska komedia o trzech przyjaciółkach po czterdziestce. Ale to taka komedia – nie komedia, bo owszem są momenty do pośmiania się, jak i do chwili zastanowienia się czy faktycznie dobrze jest nam z samą sobą.

Potrójny romans

Elise i Sonia jadą razem z Cecile do jej letniego domu nad wybrzeżem. Celem wyjazdu jest przede wszystkim pomoc Cecile w uporządkowaniu rzeczy pozostałych w domu – pamiątek po jej dawnym małżeńskim życiu, bowiem rozwiedziona kobieta chce wystawić posiadłość na sprzedaż, by zacząć nowy rozdział życia z czystą kartą. Elise – jest samotną matką, Sonia zaś żywi nadzieję na dozgonną miłość z facetem, który obiecuje rozstanie z obecną żoną i na obietnicach się kończy.

Trzy kobiety wykorzystują jednak wakacyjny czas również na odpoczynek. I tak poznają trzech młodzieńców, którzy zapałali do nich entuzjazmem niezmiernym. Czy ulegną ich urokowi?

„MILF” nie jest filmowym arcydziełem. Na Filmweb ogólnie ma notę 5,1 – czyli szału nie ma, mi się go jednak oglądało całkiem przyjemnie. Zresztą wydaje mi się, iż jest to film kierowany głównie do kobiet. Panowie, pomimo wielu chęci, mogą kilka aspektów nie zrozumieć, dopatrując się w zachowaniach bohaterek trywialności oraz naiwności.

Jaką opcję wybierzesz?

MILF to skrót od mother I would like to fuck, czyli w wolnym tłumaczeniu – mamuśka, którą chciałbym pieprzyć. Z założenia – określenie mocno uprzedmiotowujące oraz szowinistyczne. Z drugiej strony – to określenie babeczki, która pomimo mniejszego peselu w metryce, jest tak atrakcyjna, iż wywołuje pożądanie również u panów dużo od siebie młodszych. Jaka interpretacja do Was dobitniej przemawia – wybierzcie sami.

Mi zdecydowanie już bliżej do czterdziestki niż do trzydziestki. Jak się z tym czuję? Wyśmienicie! Czy chciałabym coś w sobie zmienić? Oczywiście! Tu trochę odjąć, tu trochę dodać, tam nieco ujędrnić, tutaj nieco wygładzić, ale… co z tego? Dobrze mi ze sobą i to jest najważniejsze. Miałam kochanków zarówno w swoim wieku, jak i o wiele starszych, jak i młodszych. Każdy z nich degustował mnie inaczej. Młodość – namiętność, łapczywość, dążenie do zaspokojenia. Dojrzałość – pożądanie w zmysłowość ubrane, celebrowanie cielesności, podążanie do erotycznego spełnienia. Klasyfikacja czy coś jest lepsze lub gorsze, tutaj nie będzie miała żadnego zastosowania. Inność i różnorodność – w tym należy się rozsmakować.

„MILF” to fajna propozycja na babski wieczór i rozmowy przy kieliszku wina. Dobrze mieć dystans do narzucanych ograniczeń i najzwyczajniej cieszyć się tym, co mamy. Czasu nie da się zatrzymać. Ani botoksem ani kwasem hialuronowym. Ale naturalność, pewność siebie oraz kąciki ust uniesione od uśmiechu – to jest coś, co przyciąga uwagę, niezależnie od wieku.

Film dostępny na platformie Netflix.

Tekst: Luiza

PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/otwarty-zwiazek-recenzja/

Niech inni też się o nas dowiedzą :)