MIŁOŚĆ JEST PRZEREKLAMOWANA

Kiedyś wystarczyło słowo, gest… by kochać i być kochanym. Dziś niektórym potrzebna jest miłość na pokaz. By inni widzieli, jak czerwone serduszka unoszą się w powietrzu, a słodycz wypowiadanych słów prowadzi po tęczowej ścieżce do szczęścia. A potem tą tęczą się rzyga, bo poziom sztucznej słodkości został przekroczony.

Kiedyś, będąc „panną na wydaniu” Walentynki mnie wkurzały. Marzyłam o romantycznej miłości i jednocześnie wątpiąc czy kiedykolwiek ona odnajdzie moją zbłąkaną duszę. Obklejony karton stojący na szkolnym korytarzu i później rozdawanie walentynkowych kartek klasa po klasie. Owszem, dla jednych była to możliwość wyznania uczucia komuś z klasowej ławki, ale dla większości była do opcja do szpanu i pompowania ego. Później po latach wychodziło, że sami wcześniej do siebie te walentynki pisali. Ale cóż, w okresie dorastania, to najważniejszym być popularnym. Nieprawdaż?

Uczucia na śmietniku

Tylko mi jakoś z popularnością nigdy po drodze nie było. Odcinałam się od obłudy, woląc zatapianie się w literackich historiach. Książka była, jest i będzie najlepszą powierniczką trosk oraz bolączek. Przenoszenie się w świat wyobraźni, zmniejszało nasycenie przejaskrawionej rzeczywistości. Później, będąc już dziewczyną, narzeczoną i żoną, na Święto Zakochanych przestałam zwracać uwagę. Uodporniłam się na misiaki pluszaki, kubki z napisem I love you i inne duperele. Choć jedna rzecz mnie wkurwia w tym świecie niesamowicie – ilość produkowanego plastiku, który w niedługim czasie wyląduje w morzu albo na nielegalnym wysypisku. A potem trafi do nas na talerzu bądź w wodzie pitnej. Żyć i umierać. Na własne życzenie.

Szlag mnie trafia jak na każdym mostku i mosteczku wiszą kłódki. Część z nich wygrawerowana ostrzem noża na lakierze, część – z profesjonalnym grawerem laserowym. Wiadomo, lans musi być. I po chuj, ja się pytam? Czy naprawdę dowód czyjejś miłości musi oszpecać przestrzeń publiczną? Czy nie wystarczy zwykły całus podarowany sobie na moście z pięknym widokiem na miasto i po prostu zapamiętanie tej chwili? Łatwiej, czulej, prawdziwiej…

Pokaż jak kochasz

Miłość jest przereklamowana. Musisz kupić Raffaello z napisem „Kocham Cię” i oczywiście czekoladki Merci, żeby było czytelne, jak bardzo jest się wdzięcznym za wszystko. Do tego butelka Coca- Coli z imieniem, aby było oczywistym do kogo uczucia są kierowane. Dla kobietki oczywiście trzeba kupić bransoletkę Pandory ze specjalnie wybranymi zawieszkami, by czuła się wyjątkowa. Zupełnie tak jak wszystkie pozostałe kobitki. A mężczyźnie jakieś zmysłowe perfumy by czuł się uwodzicielsko i pewnie siebie. Aaaa… i tabsy na potencję można mu też dorzucić, aby nie było żadnej łóżkowej wtopy. W końcu mężczyzna nie wymięka i konar zawsze ma mu płonąć. Niczym krzew gorejący na pustyni.

A tymczasem miłość jest wtedy, gdy pierdolniesz głową o kafelki, a mąż wiezie cię na pogotowie, bo chce mieć pewność, że nic się nie stało. To żona wstawiająca wcześniej, by zrobić chociażby szybkie śniadanie, wiedząc, że jej mężczyzna będzie cały dzień w biegu. To partner wysyłający pieszczotliwego smsa z zapytaniem jak mija dzień. To partnerka szepcząca do ucha niegrzeczne fantazje…

Uczucia nie potrzebują komercyjnej nakładki. One potrzebują zaufania i szczerości oraz czasu dla siebie.

P.S. Tak wzięło mnie dziś na przemyślenia i chciałam się nimi podzielić. A fotka cyknięta na jednym z mostów w Hamburgu. Jednym z wielu uginających się od ciężaru kłódek, bo na pewno nie od ciężaru miłości.

Tekst: Luiza

Fot.: Swing With Me

PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/zwatpienie/

Author:

Lubimy kawę. I to w każdej postaci. Także tej wirtualnej.

Mamy też marzenie, aby nasze zmysłowe opowiadania erotyczne przeniosły się na papierowe kartki i mobilne urządzenia.

Chcemy pisać. Dla Ciebie i dla innych. Możemy połączyć siły. Jeżeli najdzie Cię ochota, to zaprosisz nas kawę. A my odwdzięczymy się nowymi wpisami, a w przyszłości - piękną książką. Ba! Książkami!

Więcej informacji: https://swingwithme.pl/zapros-nas-na-kawe

Nasz profil na Ko-fi: https://ko-fi.com/swingwithme