Lubię testować różne rzeczy. Im dziwniejsze, tym lepsze. Mąż boi się wchodzić ze mną do sklepów z gadżetami, bo wie czym to się skończy – dodatkowym elementem wyposażenia naszego mieszkania/samochodu/podróżniczego zestawu. Na szczęście z gadżetami erotycznymi jest inaczej – one zawsze się przydają!!!

Poszukując nowej zabawki do swojej kolekcji skusiłam się na Bon Aparte Vitamin V Vibrator firmy Mystim. Myślę sobie – fajny kształt. Myślę sobie dalej – chcę to! No to dostałam 🙂 W końcu konkretna ze mnie babka i szybko przemieniam słowa w czyny.

To jest… duże!

Gdy przyszła oczekiwana przesyłka, to pierwszym co przykuło moją uwagę było ogromne opakowanie, w jakim znajdował się wibrator. Solidne niczym niemiecka taśma produkująca samochody. Oczyma wyobraźni widziałam już jak wykorzystam to pudełeczko (bo wibratory mają u mnie swoje specjalne miejsce w sypialnianej szafce). Na piórnik był nieco za duży, ale na podróżną kosmetyczkę – czemu nie. W środku krył się różowiutki wibrator z ładowarką oraz małe saszetki z lubrykantem.

Kształtem Mystim podobno przypomina króliczka. Mi za to od razu skojarzył się z dziobem tukana albo… szczypcami do nakładania sałatki. Swoją drogą, wyobrażacie sobie jaki to byłby hit – zaprosić gości, zaproponować im sałatkę do zjedzenia, a w misce zamiast łyżki umieścić wibrator? Miny z pewnością mieliby bezcenne.

Silny i milusi

No dobra, ale wróćmy do recenzji. Lubię rzeczy miłe w dotyku i bez wątpienia ów wibrator zaspokoił mój fetysz. Delikatny i aksamitny, sprawiający, że ma się go ochotę po prostu miziać i miziać. Wykonany jest z silikonu platynowego, pozbawionego wszelkich niepotrzebnych substancji, które nie sprzyjają zdrowiu. A co jak co – o zdrowie trzeba dbać nawet w tym aspekcie.

Przy wyborze gadżetu erotycznego zwracam też uwagę czy jest on wodoodporny, bo połączenie gorącej wody i wibracji jest dla mnie połączeniem idealnym. Bon Aparte spełnił to wymaganie, a Eryk od razu jak go zobaczył zaproponował wspólną kąpiel. Nalaliśmy sobie wody do wanny i zaprosiliśmy nową zabaweczkę jako wibrującego singla do trójkąta. Co prawda, należę do kobiet, które bardziej preferują stymulację łechtaczki niż „dowcipne” wibratory, ale muszę przyznać, że Bon Aparte naprawdę dał radę. Początkowo ciężko było mi się dopasować do jego nietypowego kształtu, ale po kilku próbach udało mu się fajnie we mnie zagłębić i… doprowadzić. Takie dwa w jednym: i cipeczka i łechtaczka były zaspokojone.

Między uszami

Dwa silniczki ukryte w „uszach króliczka” pozwalają nieco zaszaleć i wypróbować różnorodne kombinacje. Ja na przykład znalazłam także spełnienie, chowając łechtaczkę między „uszy” (jejku, jak to dziwnie brzmi – dlatego porównanie do szczypiec nie było przypadkowe). Między uszami znalazły się także moje sutki, częstując się przyjemnym mrowieniem. Zatem – jest pole do popisu. Jeżeli macie bogatą wyobraźnię, to z pewnością znajdziecie jeszcze inne sposoby na zastosowanie króliczka od Mystim. Jestem o tym przekonana.

Jest moc

Bon Aparte oferuje 8 rodzajów wibracji, każdy o pięciostopniowej intensywności. Producent zapewnia, że jest wyjątkowo cichy. No cóż, nie do końca się z tym zgodzę, bo na pewno go słychać, ale nie jest to dźwięk przeszkadzający w procesie dochodzenia. Gorzej w wannie – tutaj przy minimalnym wynurzeniu, wibrator wydaje z siebie dźwięki przypominające rechot żab w stawie albo rozmowę kaczek na jeziorze. Bądź co bądź – wszystko kojarzy się z wodą, więc można podczas fantazjowania wybrać sobie w myślach odpowiednią scenerię.

Mystim Bon Aparte jest gadżetem erotycznym bardzo łatwym w utrzymaniu w czystości. Jeżeli nie macie płynu do czyszczenia erotycznych zabawek, to wystarczy ciepła woda i mydło antybakteryjne (choć każdej zabawce i tak trzeba regularnie zapewniać porządną dezynfekcję.

Pamiętajcie tylko, żeby do igraszek z tym wibratorem używać wyłącznie lubrykantów na bazie wody, bowiem lubrykanty silikonowe mogłyby uszkodzić Wasze erotyczne akcesorium, a przecież tego byście nie chcieli.

Podsumowując, jeżeli pragniecie wzbogacić Waszą erotyczną kolekcję gadżetów, to Bon Aparte Vitamin V Vibrator jest naprawdę ciekawą propozycją. Pomimo tego, że jest dość pokaźnych rozmiarów (tak, rozmiar ma znaczenie), to moja łechtaczka go polubiła. A to jest chyba najlepsza rekomendacja 🙂

Tekst: Luiza

Artykuł przygotowany we współpracy ze sklepem LustShop.pl.

PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/zjem-cie-recenzja-kosmetykow-erotycznych/