NIE CHCE MI SIĘ

Jakoś tak się porobiło, że mi się nie chce. Swingu mi się nie chce. To znaczy nie chciało mi się, ale powoli zaczyna mi się chcieć. A przecież powinno być na odwrót. Lato, słońce, flirt, romanse, gra słów i gestów, poszukiwanie przygód, dreszczyk emocji. Bo przecież czas tak szybko ucieka.

Owszem, ucieka. Ale co ja poradzę, że mi się nie chciało? Że wolałam się skupić na łapaniu promieniu słonecznych, które naładują mi baterię na nadchodzące krótkie dni? Że delektowałam się chwilami z książką w ręku, zamiast kochankiem u boku? Że wolałam wtulić się w męża niż szukać łóżkowej ekstazy z innymi? No nic nie poradzę. Po prostu tak miałam i już. I nawet nie starałam się z tym walczyć.

Za to zbliżające się krótkie dni wiążą się z długimi nocami i to właśnie na te noce czuję nienasycenie. Cieszę się na jesień, na różnobarwność liści opadających, na grzane wino pite podczas pierwszych randek. I na kolor wina w pomadce na usta nakładanej. Na ciepły płaszcz i jeszcze cieplejszy dotyk osoby nieznanej. Na światło świec w apartamencie rozstawionych, na wspólne chowanie się pod kołdrą, by dawać sobie uciech bezmiar. Na nieskrępowaną atmosferę w zmysłowość ubraną. Na nieśpiesznie pocałunków kosztowanie i powolne do spełnienia drogi pokonywanie.

Lato to synonim spontaniczności. Daje wolność, ogrom smaków do spróbowania. Jesień przynosi spokój i chęć delektowania szumem wiatru i serca biciem. Deszcz uderzający w okna wywołuje melancholię i tęsknotę. Za tym co było i za tym, co dopiero ma nadejść.

***

Swing nie jest stałym elementem życia wpisanym w grafik. Pojawia się wtedy, gdy głowa mówi chcę, a ciało woła tu i teraz. Udany swing nie mierzy się zwiększająca ilością imion kochanków i kochanek w kalendarzu, lecz liczbą wypowiedzianych słów nie przestawaj, gdy kibić wygina się w łuk, a pięści zaciskają na prześcieradle.

I tak jak mi się nie chciało, tak dzisiaj mi się chce. Poznawać ludzi, chłonąć ich historie, wysłuchiwać i mówić. Dzielić się przemyśleniami, łapać wspólną falę porozumienia. Być obok, czuć w sobie, patrzeć jak Eryk zaspokaja się w innej. A po wszystkim wrócić do ukochanej sypialni i znów przytulić się do siebie. I dać sobie buziaka na dobranoc, albo raczej na dzień dobry, bo gdy my będziemy szli spać, świat będzie istniał o jeden dzień później.

Tekst: Luiza

Fot.: Radu_floryn22/Pixabay

PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/przerwa-od-swingu/

Lubisz to, co robimy? Niech inni też się o nas dowiedzą :)
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •