MASTURBATOR DIBE 2.0 – RECENZJA

Dawno na blogu nie było recenzji męskiego gadżetu, zatem znów zostałem wywołany do odpowiedzi jako główny tester Swing With Me. Gadżet jak zwykle wybrała dla mnie Luiza i tym razem padło na masturbator  od firmy Dibe.

  • Rozpakuj, to dla ciebie – powiedziała rozochocona Luiza.
  • Cóż to znowu wymyśliłaś? – zapytałem zaskoczony.
  • Coś, co wprowadzi twojego penisa na jeszcze wyższe obroty.

Aż bałem się otwierać magiczny pakunek, ale cóż poradzę. Żonie sprzeciwiać się nie będę. Wyciągnąłem z estetycznego kartonika coś, co przypominało ogromną latarkę, wręcz pochodnię.

  • Eeeee… Luiza – co to jest?
  • No jak to, masturbator rotator!

Dla mnie to nie było takie oczywiste, ale nie zaprzestałem eksploracji nowego gadżetu. Zdjąłem pokrywkę, a moim oczom ukazał się silikonowy otwór przypominające kobiece wnętrze z wieloma wypustkami.

A nie było większego?

Kochanie, ale ja się chyba tu nie zmieszczę – powiedziałem do żony. I to nie chodzi o to, że rozmiar mej męskości jest przeze mnie wyolbrzymiony. Powiedzmy, że mieści się w górnej granicy europejskiej normy, ale doprawdy wielkość sztucznej pochwy w tym masturbatorze przy pierwszym wrażeniu nie zachęcała do zagłębienia się w niej. Ale nie poddawałem się. Uruchomiłem gadżet i… zaniemówiłem. To nie przypominało urządzenia do dawania przyjemności, ale skojarzyło mi się jako narzędzie tortur. Głośne i obracające się z szybkością odpowiednią do mielenia mięsa, nie zaś do pieszczenia.

Masturbator Dibe posiada osiem schematów wibracji o różnej prędkości oraz możliwością zmiany kierunku obrotu. Wszystko pięknie, ale zdecydowanie brakuje opcji stopniowego zwiększania prędkości, począwszy od bardzo delikatnych, kończąc na szybkości poruszania się pendolino po polskich torach.

Tortury czy przyjemność

Gdy jakoś udało mi się wcisnąć penisa w to cacko, wierzcie mi – ze strachem uruchomiłem zabawkę. Co prawda, wpakowałem do niej sporą ilość wodnego lubrykantu, ale i tak doznania były dotkliwe Wypustki zamiast stymulować, sprawiały ból. Być może, gdyby była możliwość pieszczenia powolnego, pozwoliłoby to na przyzwyczajenie się do nowych wrażeń, ale w obecnej wersji takiej opcji nie ma. Dlatego moje testowanie nie trwało długo, pomimo dokonania kolejnej próby po kilku dniach.

Jako ciekawostkę jeszcze podam, że do masturbatora dodane są słuchawki. Gdy je podłączysz i wciśniesz przycisk oznaczony kluczem wiolinowym, to w uszach usłyszysz dźwięki kobiecego orgazmu w wersji anglojęzycznej. Brzmi to nieco zabawnie, nawet groteskowo, ale plus za pomysł. Na plus jest również wodoodporność, jeżeli ktoś lubi zabawę solo pod prysznicem lub w kąpieli.

Podsumowując, mnie ten masturbator nie przekonał. Jest za głośny, za duży i za szybki. Ja należę do mężczyzn lubiących delikatne pieszczoty. Wychodzę z założenia, że masturbacja nie lubi pośpiechu, ale podkreślam, iż jest to wyłącznie moje subiektywne odczucie. Jeżeli Ty, czytelniku, preferujesz inny rodzaj masturbacji i wolisz mocniejszy dotyk, połączony z rotacją – wypróbuj Masturbator Dibe. To, że on nie sprawdził się u mnie, nie znaczy, że nie sprawdzi się u ciebie.

Gadżet jest do kupienia w sklepie Lulapink.pl.

Tekst: Eryk

PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/beone-fun-factory-recenzja/

Author:

Lubimy kawę. I to w każdej postaci. Także tej wirtualnej.

Mamy też marzenie, aby nasze zmysłowe opowiadania erotyczne przeniosły się na papierowe kartki i mobilne urządzenia.

Chcemy pisać. Dla Ciebie i dla innych. Możemy połączyć siły. Jeżeli najdzie Cię ochota, to zaprosisz nas kawę. A my odwdzięczymy się nowymi wpisami, a w przyszłości - piękną książką. Ba! Książkami!

Więcej informacji: https://swingwithme.pl/zapros-nas-na-kawe

Nasz profil na Ko-fi: https://ko-fi.com/swingwithme