NIE DOWIESZ SIĘ, DOPÓKI NIE SPRÓBUJESZ

Z każdego wyjazdu przywoziła nowe brzmienia zapisane na telefonie. Melodie będące pięknym tłem do jeszcze piękniejszych wspomnień. Chociaż tak mogła powrócić do obrazów utrwalonych w pamięci, które dzięki muzyce stawały się wyraźniejsze, jaskrawsze, pełniejsze.

Nie zamykała się na przygody, ale też nie była nadmiernie wyzwolona. Była gdzieś pośrodku. Środek zawsze jest bezpieczny, daleki od punktów skrajnych. Odwzajemniała uśmiechy, nieśmiały dotyk, jeszcze bardziej nieśmiałe pocałunki. Nie lubiła nachalności, śliskich dłoni zmierzających od razu do jednego miejsca, języków wpychanych na siłę do gardła.

Ceniła sobie flirt, kokieteryjne spojrzenia, intrygującą rozmowę. Starała się być interesująca dla innych i tego samego wymagała od innych – zmysłowej elokwencji, sensualnej gry wstępnej słowem.

***

Była singielką. Nie z wyboru, ale ze scenariusza napisanego przez los. Choć ukrywała to przed sobą, to zauważała, że coraz lepiej jest jej w tak prywatnym otoczeniu. Niczego nie musiała robić dla kogoś, podporządkowywać dnia pod czyjeś dyktando, kontrolować się, by przypadkiem czegoś nie palnąć. Nie czuła się samotna. Wiedziała, że to od niej zależy jak długo będzie żyła w pojedynkę. Podobała się mężczyznom. Była dla nich trudnym obiektem do zdobycia, a to wyzwalało w nich dodatkowe pokłady testosteronu. Rywalizowali o jej względy kwiatami, zaproszeniami do kina, ilością ofiarowanych orgazmów.

Im więcej miała kochanków, tym bardziej wszyscy oni zlepiali się w jej pamięci w jedną, niekształtną bryłę. Każdy kolejny był niczym breja z gliny rzucona do koła garncarskiego. Glina miała się uformować w piękny wazon, ale zawsze wychodziła z niej wykrzywiona popielniczka na pety wypalanej codzienności.

Nauczyła się klasyfikować szczęście w trybie zero jedynkowym. Kawa na balkonie – szczęście. Wkurwiający sąsiad z dołu – pech. Bilet lotniczy na wymarzone wakacje – szczęście. Opóźniony lot – pech. I tak każdego dnia – bilans szczęśliwych momentów i niefortunnych incydentów.

Na urlopie bilans przeważnie był dodatni. Słońce, plaża, piasek jako naturalny peeling skóry. Do tego drinki z parasolką, zwiewne sukienki, mężczyźni zniewalająco pachnący drogimi perfumami. Na wyjeździe czuła, że jest sobą. Że nie musi zakładać maski z podkładu, cieni do powiek i wydłużającej maskary. Naturalność wygrywała z ułudą doskonałości.

***

Nie liczyła ilu jej cipka gościła mężczyzn. Seks przynosił rozluźnienie dla kumulowanego napięcia. Był energią napędzającą do działania. Ale było coś, co powoli zabierało jej radość udostępniania swojego ciała. Mechaniczność, powtarzalność, rutyna. Każdy facet wchodzący do jej sypialni, tak bardzo chciał jej zaimponować umiejętnościami, że nieświadomie powielał samcze zachowania swoich poprzedników.

Wpierw łapczywe lizanie łechtaczki z próbą wsadzenia palca w tyłek, czego nie cierpiała. Potem, gdy jej wagina zaczynała zapraszająco mlaskać – szybka penetracja. Klasycznie lub od tyłu. Jak od tyłu, to obowiązkowo klaps w tyłek i ciągnięcie za włosy, według stereotypowego myślenia, iż nie ma babki, która by tego nie uwielbiała. Kilka głębszych ruchów i opadnięcie spoconego ciała na skotłowaną pościel. I na koniec pytanie – dobrze ci było?

Nie, kurwa. Nie było dobrze. Było zwyczajnie, przewidywalnie, nudno

Tak, było zajebiście.

Czemu kłamała zamiast powiedzieć prawdę? Bo nie chciało jej się tłumaczyć, wyjaśniać, uczyć. W głowie i łóżku szykowała miejsce dla następnego adoratora.

***

Etniczny folk. Brzmienia świata. Wędrówka po najdalszych zakamarkach kurczącej się planety. To ją relaksowało i pielęgnowało w niej duszę podróżniczki.

Zauważała, że goni w myślach za czymś nieokreślonym. Za parzeniem kawy rozlewanej do dwóch kubków, za wieczorną wymianą spostrzeżeń na temat minionego dnia, za uspokajającym pocałunkiem, gdy paskudny koszmar przerwie spokojny sen. Za usłyszeniem Kocham cię podczas wspólnego dochodzenia do rozkoszy. Za zapachem spermy wyciekającej między udami, zamiast zapachem lateksu zużytej prezerwatywy wyrzucanej do kosza.

Czyżby to był ten moment, w którym powinna rozpocząć nowy etap w życiu? Nie na chwilę, na krótką przygodę, ale na znalezienie namiętności stałej i długotrwałej? Czy to w ogóle jest możliwe?

Nie dowiesz się, dopóki nie spróbujesz – przekonywała siebie. Tyko czy był to głos serca czy rozumu?

Tekst: Luiza

PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/to-on/

Fot.: TheDigitalWay/Pixabay

Author:

Lubimy kawę. I to w każdej postaci. Także tej wirtualnej.

Mamy też marzenie, aby nasze zmysłowe opowiadania erotyczne przeniosły się na papierowe kartki i mobilne urządzenia.

Chcemy pisać. Dla Ciebie i dla innych. Możemy połączyć siły. Jeżeli najdzie Cię ochota, to zaprosisz nas kawę. A my odwdzięczymy się nowymi wpisami, a w przyszłości - piękną książką. Ba! Książkami!

Więcej informacji: https://swingwithme.pl/zapros-nas-na-kawe

Nasz profil na Ko-fi: https://ko-fi.com/swingwithme