Nie mów mi co mam robić, ale prowadź powoli. Wskazuj, szepcz do ucha grzeszne myśli. Chcę porzucić powłokę świętości ubraną bez własnej woli. Nakazaną, narzuconą, siłą umysłów innych założoną.

Nie przyspieszaj, nie ponaglaj. Słuchaj, obserwuj. Ucz się mnie, ucząc się siebie.

Bądź doradcą, nie nadzorcą. Nie kontroluj, wymagając natychmiastowych postępów. Pozwól mi wyciągać wnioski samodzielnie i we własnym tempie. Pragnę czuć Twoje pocałunki na szyi, bardziej niż Twój oddech na plecach.

***

Idźmy równym krokiem po drodze do spełnienia seksualnych marzeń. Inspirujmy się wzajemnie, dając przestrzeń intymnego komfortu.

Szanujmy pragnienie posiadania chwili wyłącznie dla siebie. Dla myśli prywatnych. Tylko w ten sposób przeistoczą się one w myśli otwarte bez pytań zamkniętych.

Bo życie to sztuka wielokrotnego wyboru. Niektórych odpowiedzi nie da się już poprawić, ale pozostałe wciąż oczekują na zaznaczenie.

Bierzmy wspólną odpowiedzialność za podjęte decyzje, ofiarując również prawo do popełniania błędów. Do zatracenia, zapomnienia, wskoczenia na inny próg świadomości.

Bądźmy kochankami, ale i przyjaciółmi. Nie ukrywajmy przed sobą obaw, lęków i wątpliwości, bo one tłamszone i tak się pojawią. Tylko w najbardziej nieodpowiednim momencie.

Słuchajmy intuicji, nie wyłączając rozumu. Nie rozdzielajmy duetu doskonałego.

Kochajmy się. W łóżku i poza nim.

Bądźmy sobą, także będąc z innymi.

Tekst: Luiza