NIE MUSISZ SIĘ TŁUMACZYĆ

Nie musisz się tłumaczyć obcym ludziom z tego co lubisz, a czego nie. Nie masz obowiązku wyjaśniać, że coś cię nie kręci. Nie możesz czuć winy, że nie wpasowujesz się w czyjeś oczekiwania. Jeśli, ktoś tego nie rozumie, to jego problem. Nie twój.

Idąc do swingerskiego klubu, nie masz narzuconego przymusu zabawy. Byle z kim, byle jak, oby tylko było. Jeżeli podnieca cię sama wizja ukochanej osoby z kochankami, to doprawdy nie zmuszaj się do dołączenia, wyłącznie z powodu że tak chyba powinno być. Uszczęśliwiając innych na siłę, unieszczęśliwiasz siebie.

Barowy hoker to nie konfesjonał. Owszem, gdy masz ochotę z kimś porozmawiać z własnej woli o swoich upodobaniach, proszę bardzo. Mów, opowiadaj, dziel się doświadczeniami. Rób to, czego potrzebujesz. Unikaj, czego nie chcesz. Gdy, ktoś przymusza cię do odpowiedzi, dobitnie acz kulturalnie daj mu do zrozumienia, by poszukał rozmówcy gdzie indziej.

Niektórzy uwielbiają wyłącznie podglądać, inni – aktywnie uczestniczyć. Jedni wolą uległość, drudzy – dominację. Seksualność jest różnorodna, a dzięki temu jest tak fascynująca. Pobudza, kreuje, penetruje ciała i umysły. Ale wszystko powinno się odbywać według własnych zasad, nie zaś cudzych i narzuconych.

Pierdolisz się czy nie?

Inny przykład. Klub swingerski, impreza w stylu gang bang. Nie ukrywam, kręcą mnie takie klimaty i chociaż mam w swej erotycznej historii, zabawę w większym gronie mężczyzn, to niekoniecznie mam ochotę na inicjowanie tego typu igraszek w lokalu. Ale za to uwielbiam patrzeć, obserwować reakcje kobiet oddającym się wielu. Czuć ich zwierzęce podniecenie, fizyczne zatracenie. Te obrazy zostają później w mej głowie i powracają w fantazjach, gdy osiągam orgazm. Czasami obrazy przeinaczają się w słowa, słowa zaś w nowe wpisy na stronę…

Ale sam fakt mej kobiecej obecności podczas tejże imprezy nie jest równoznaczny z moim aktywnym uczestnictwem. Kiedyś jeden pan był wyraźnie zniesmaczony mą pasywną postawą, zadając jakże wymowne pytanie pierdolisz się czy nie?

– Przypierdolić to mogę tobie – usłyszał w odpowiedzi mego męża. Skończyło się na słownych przepychankach, bo sytuację zgłosiliśmy obsłudze klubu, która w odpowiedni sposób zajęła się delikwentem. Szkoda marnować cenny czas na chamstwo i buractwo. Jak to powiadam – są ludzie i parapety i to w dosłownie każdym środowisku.

Za wszystkie grzechy szczerze NIE żałuję

Czy żałuję w swym swingerskim życiu jakich decyzji? I tak, i tak nie. Bo gdyby nie popełnione błędy, nie byłabym tą osobą, jaką jestem teraz. Zdarzało mi się stawiać czyjąś satysfakcję nad swoją. Nigdy nie kończyło się to dobrze. Zamiast zaspokojenia, czułam żal i frustrację. Dziś takich pomyłek nie popełniam. Komfort swój i Eryka stawiam na pierwszym miejscu. Bez wyjątku. Tylko wtedy spotykam ludzi, z którymi mam podobne pragnienia oraz oczekiwania. I właśnie na takich relacjach wyłącznie mi/nam zależy.

Tekst: Luiza

PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/singiel-w-swiecie-swingu/

Author:

Lubimy kawę. I to w każdej postaci. Także tej wirtualnej.

Mamy też marzenie, aby nasze zmysłowe opowiadania erotyczne przeniosły się na papierowe kartki i mobilne urządzenia.

Chcemy pisać. Dla Ciebie i dla innych. Możemy połączyć siły. Jeżeli najdzie Cię ochota, to zaprosisz nas kawę. A my odwdzięczymy się nowymi wpisami, a w przyszłości - piękną książką. Ba! Książkami!

Więcej informacji: https://swingwithme.pl/zapros-nas-na-kawe

Nasz profil na Ko-fi: https://ko-fi.com/swingwithme