OBUDŹ MNIE

Mam dość tej rutyny która wkradła się w nasze życie. Praca, obiad, obowiązki, spanie. Dźwięk budzika. I od nowa. Praca, obiad, obowiązki, spanie. Jak to kiedyś w piosence powiedziano „nie masz czasu na sen, nie masz czasu na seks”. To o nas do cholery! Nie widzisz tego?

W sklepie z ubraniami nawet już nie patrzę na dział z bielizną, bo niby po co? I tak nie zauważysz, zaślepiony światłem bijącym od monitora komputera. Nawet zasypiasz z telefonem w ręku. Drugą dłoń od święta położysz na mym pośladku, zadowolony, że tym sposobem „misja pieszczoty” została wypełniona.

Nie, kurwa, nie została wypełniona. Moje ciało domaga się więcej, moje zmysły domagają się więcej. Gdy próbuję coś zainicjować, odpychasz mnie jak niechcianego kundla mówiąc „nie teraz” albo „później”. Tylko to później rzadko kiedy nadchodzi.

A jak wreszcie plemniki zaczną cię uwierać, to wtedy przypominasz sobie o moim istnieniu. Na chwilę wwiercasz się we mnie jak kret w norę, który nie potrafi dojść do końca podziemnego korytarza tylko utyka gdzieś w połowie. Krótkie stęknięcie zwiastuje twoje fizyczne spełnienie. O moje nawet się nie starasz, kwitując, że mam zabawki od tego. Na sekundę logujesz się po tym do firmowej poczty, a ja znów schodzę na dalszy plan.

***

Czytam kiczowate książki o pejczach oraz zniewoleniu i z dzikim zaskoczeniem odkrywam, że to mnie kręci. Być czyjąś własnością… Nawet na moment. Bo o swoją własność się dba…

Marzę o silnej dłoni zaciskającej się na szyi. O klapsach mieniących się czerwienią. O wulgarnych słowach szeptanych do ucha podczas kolejnych pchnięć.

Wolę szept od krzyku. Szept potrafi ukarać i nagrodzić. Muskać zmysł słuchu i zastąpić czasem dotyk. Tak, słowa dotykają… Stawiają na baczność sutki i wywołują powódź między udami.

Mogę być kurwą, dziwką, suką, zdzirą. W fantazjach mogę być kim chcę. Drogą escort girl albo tanią szmatą do wytarcia brudów zezwierzęcenia. To ja decyduję, z kim, jak, gdzie i kiedy.

***

Patrzę na ciebie. Kiedyś cię kochałam miłością szaleńczą. Wszystko mogłabym dla ciebie zrobić. A teraz? Teraz też cię kocham, ale jakoś inaczej. Ogień serca został zastąpiony przez szarość emocji. Szarość jest bezpieczna. Szarość jest neutralna.

Szarość jest nudna.

***

Obudź mnie. Obudź we mnie kobietę i tkwiące w niej demony.

Obudź mnie. Dosłownie.

Chcę się obudzić z penisem w ustach. Pragnę poczuć jak gwałcisz moje gardło. Jak trzymając za włosy nie pozwalasz się uwolnić. Za każdym razem, gdy będę chciała się uwolnić, ty będziesz dopychał moją głowę coraz mocniej. Bawił się mną niczym szmacianą lalką do zerżnięcia.

Pulsujesz. Wiem, że zaraz dojdziesz. Przerywasz i rozkazujesz:

Liż mnie!

Wyciągam ciebie z ust i łapczywie liżę. Od jąder po sam koniuszek. Oblepiam śliną całą męskość. Wpadam w trans. Mój język świdruje w szybkim tempie. Nie mogę przestać.

Ale ty przestajesz. Odwracasz mnie na brzuch i przyciskasz swym ciężarem.

– Jesteś moja?

– Jestem.

– Tylko moja?

– Tylko twoja.

– Czyli mogę robić z tobą co chcę?

– Tak.

– To zerżnę twój tyłek.

Nie czekasz na moją odpowiedź. Zasłaniasz dłonią moje usta, bo wiesz, że będę protestować.

Zwilżasz palec i kolistymi ruchami pobudzasz moją dziurkę. Spinam się. Boję się bólu, jednocześnie pragnąc go.

Rozluźnij się, mała.

Twój głos mnie uspokaja. Biorę głęboki oddech i wypinam się, dając do zrozumienia, że jestem gotowa. Chyba jestem. Seks analny wywołuje u mnie strach. Kilka nieudanych prób skutecznie mnie do niego zniechęciło. Ale tej nocy czuję, że nie mam wyboru.

Zanurzasz palec. Wpierw jeden, potem drugi. Niepokój rozdziera mnie od środka.

Napierasz. Twój fiut zagłębia się we mnie. Powoli, bardzo powoli. Obserwujesz na ile możesz sobie pozwolić. Troska poskramia brutalność.

Boli… Ale ten ból jest inny. Słodki w odczuwaniu.

­ Mocniej – jęczę.

To chciałeś usłyszeć. Odliczam do trzech.

Raz, dwa, trzy…

Jesteś.

Moja pupa płonie. Od tarcia, od rozpierania, od ciebie.

Czujesz się jak gość w hotelowym pokoju, który może zrobić wszystko. Wyciągnąć szampana z mini barku i oblać nim wszystko na co ma ochotę. Ty jesteś gościem, ja jestem pokojem. Twoja sperma to szampan.

Jakie to dziwnie. Chcę, żebyś już kończył, ale jeszcze nie przestawał. Potrafisz tak?

Twoje biodra uderzają o moje pośladki. Chyba jeszcze nigdy nie czułam się tak bardzo twoja…

Zniewolona i wyzwolona.

Uległa w dominacji.

Rżniesz mnie. Rytmicznie, mechanicznie, niepowtarzalnie. Jak przypadkową kochankę, w przypadkowym pociągu, w przypadkowej toalecie.

Fala orgazmu zalewa mnie niespodziewanie. Wraz z rzeką twego nasienia.

Doszliśmy obydwoje.

Czyli to jednak jest możliwe…

***

Przebudziłam się z ręką zanurzoną w cipce i kropelkami potu spływającymi po plecach. Orgazmiczny sen. Zapomniałam, że coś takiego w ogóle istnieje. Patrzę na ciebie. Śpisz przytulony do telefonu. Czasami przebudzenie przynosi rozgoryczenie, ale nie poddam się tak łatwo. Biorę ciebie w usta. Twardniejesz. Majaczysz przez sen, że „nie” i że „rano wcześniej wstajesz”. Nie słucham tego. Wsłuchuję się w potrzeby sztywniejącego penisa. Dosiadam cię, fantazjując o sennych obrazach, które przed chwilą widziałam oczyma wyobraźni. Jeszcze trochę i sam będziesz prosił o więcej, szepcząc

Obudź mnie.

Tekst: Luiza

PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/fantazje-o-ktorych-boisz-sie-mowic/