PREZERWATYWY LELO HEX – RECENZJA

– Eryk, chodź tutaj – musimy popracować! – zawołałam do męża.

Słyszałam jak zrezygnowany niechętnie podążał w kierunku mego głosu. Przekonany, że znów czeka nas wieczór z komputerami jako kochankami i nigdy niekończącą się pracą, stanowiącą wręcz czynnik sadomasochistyczny, krokiem jednostajnie – posuwistym zbliżał się powoli do sypialni.

– Mam coś przynieść? – zapytał.

– Tak. Siebie. – odpowiedziałam zachęcająco.

Nie czekałam na niego z laptopem na kolanach, tylko leżąc naga w łóżku z prezerwatywą w dłoni.

– Ale mówiłaś, że mamy popracować… – odparł zaskoczony.

– Przecież testowanie nowych rzeczy, to też nasza praca!

I na to już nie miał argumentu.

Co tu można wymyślić?

A teraz pewnie się zastanawiacie co do cholery może być ciekawego do przetestowania w prezerwatywach? Gumka, to gumka – żadnej filozofii tu nie ma. Wyciągasz, nakładasz, a po skończonej akcji wyrzucasz do śmietnika. Ot, cały mechanizm, prosty jak budowa cepa.

Ale niedawno w nasze łapki trafiły prezerwatywy LELO Hex. Zanim opiszemy Wam nasze wrażenia, wpierw krótkie słowo wstępu.

Kondomy od Lelo nie są produktem dopiero podbijającym rynek, bowiem są już dostępne w sprzedaży od 2015 roku. Co w nich jest takiego innowacyjnego? Ich sekret tkwi w budowie powłoki, składającej się z 350 heksagonów, czyli sześciokątów, zaś pisząc bardziej obrazowo – z elementów przypominających plastry miodu wyciągnięte z pasieki (swoją drogą – można byłoby stworzyć ich miodową wersję smakową dla podbicia realności doznań). Dzięki tym zmianom w strukturze, prezerwatywa ma być bardziej wytrzymała na różnego rodzaju rewolucje, a wiadomo, że w seksie wszystko może się zdarzyć. Producenci zapewniają, że nawet jeśli do uszkodzenia dojdzie w jednym heksagonie, to inne na tym nie ucierpią, zatem malutkie rozszczelnienie nie spowoduje całkowitego pęknięcia.

Prezerwatywy? Zawsze!

Z oczywistych względów, kochając się ze sobą nie używamy gumek. Ale z jeszcze bardziej oczywistych powodów – zawsze używamy ich podczas seksu z innymi. Za bardzo cenimy swoje zdrowie oraz zdrowie innych, aby przez nieodpowiedzialne zachowanie narażać się wzajemnie na niepotrzebne ryzyka. Jesteśmy dorosłymi, świadomymi ludźmi, którzy wiedzą nie tylko jak robić dobrze, ale także jak robić dobrze minimalizując zbyteczne niebezpieczeństwa. Dlatego prezerwatywy są naszym nieodłącznym wyposażeniem podczas swingerskich spotkań. Czy to w klubie, czy w apartamencie – gumka musi być!

Przejdźmy jednak do praktyki i do naszych spostrzeżeń.

Ocena Luizy

Przede wszystkim prezerwatywę otwiera się bardzo łatwo, bez siłowania się z opakowaniem. Jedno pociągnięcie i już kondom znajduje się w naszej dłoni. Nakłada się ją również łatwo, ale…

Do wypróbowania mieliśmy dwa rodzaje „Hexów”. LELO Hex Original oraz LELO Hex Respect XL. Nie mam zamiaru robić autopromocji mojego męża, ale cóż począć – od prawdy nie można uciec. Zaś ów prawda jest taka, że jestem szczęśliwą mężatką dobrze wyposażonego mężczyzny i oryginalne Hex`y okazały się być dla niego za ciasne. A jak gumka jest za ciasna, to się roluje, tworząc uczucie dyskomfortu dla obu stron, o ryzyku ześlizgnięcia już nie wspominając. Na szczęście HEX Respect będące o 10% dłuższe od wersji standardowej oraz o średnicy 0,58 cm okazały się idealne.

Duży plus tym prezerwatywom daje za brak… tego okropnego, lateksowego smaku, który zawsze mnie odstręczał podczas seksu oralnego. Tu na szczęście tego nie było i mogłam sobie przyjemnie ciumkać i ciumkać penisa. A, że w robieniu loda jestem dobra, to i prezerwatywy muszą też mieć w tym zakresie wysoki poziom 😉

Dla mnie jako kobiety, prezerwatywa Hex dała sporo satysfakcji, bo praktycznie jej nie czułam, zaś moje doznania nie były tłumione. Zazwyczaj gumka jednak ogranicza satysfakcję i wydłuża drogę do osiągania przyjemności. Dlatego po wypróbowaniu, kolejne opakowanie powędrowało do kieszonki mojego portfela, aby mieć ją zawsze przy sobie.

Ocena Eryka

Gdy zobaczyłem na opakowaniu informację, że jest to wielkość XL, to pomyślałem, że jest to prezerwatywa przeznaczona dla mężczyzn o ciemnej typowo afrykańskiej karnacji, a co za tym idzie dobrze wszystkim znanych panów z dużymi legendarnymi rozmiarami penisów. Mając testować większą opcję wpierw miałem obawy, że będzie spadać i wpadnę w kompleksy. Ale jak się okazało, jest to wielkość bardziej zeuropeizowana (długość: 195 mm, średnica 58mm), choć nie ukrywam, że XL brzmi dumnie. No i ego oprócz członka również mi się powiększyło. 😉

Zawsze podczas spotkań używam prezerwatyw o cienkich ściankach, żeby jak najbardziej przybliżyć realność odczuwanych wrażeń. Nie lubię, gdy prezerwatywa czasem wręcz przypomina skarpetę nakładaną na penisa – grubą i nieprzyjemną w dotyku. Bezpieczeństwo jest kluczowe, ale poczucie spełnienia jest dla mnie równie istotne. I w tym aspekcie LELO Hex faktycznie dają radę, bo ich ścianki mają grubość zaledwie 0,045 mm. Brzmi jak wykład, lecz czuć różnicę. Jednak jak cienki nie byłby kondom, to i tak nie odda rozkoszy zatapiania się w kobiece ciało. Gorące, to można poczuć w „wygodnym” kondomie, ale i wilgotne, a tego już nam nic nie odda jak bezpośrednia penetracja. Przecież nie od dzisiaj wiadomo, że im więcej pośredników tym większe koszty. 😛 Czasami jednak nie mamy wyjścia, więc warto szukać najlepszego dostawcy.

Warto jednak podkreślić, że heksagonalna struktura faktycznie wpływa na wytrzymałość. Razem z Luizą przetestowaliśmy Hexy na wiele sposobów (rozciągając, naciągając, napierając) i rzeczywiście zaliczyły sprawdzian odporności. Jedynie nie testowaliśmy przypalania gumy, lecz nie zdziwiłbym się jak również dałyby radę. Stwierdzić trzeba, że zdecydowanie nadają się do ostrego seksu czy podczas zabaw w większych konfiguracjach bądź gang-bangowych spotkań, czyli tam gdzie nie można sobie pozwolić na jakąkolwiek wpadkę.

Jedyne może co bym zmienił, to aby te heksagony były bardziej widoczne, coby penis wyglądał niczym stalowy rumak cały z lateksowej zbroi. No dobra, trochę mnie poniosło, więc chyba czas na…

Podsumowanie

To, co może nieco odwieść od zakupu, to cena prezerwatyw. Standardowa cena LELO Hex Original to 89 zł za opakowanie 12 szt i 139 zł za 36 szt. (Hex Respect XL – 89 zł/12 szt.i 149 zł/36 szt. To na pierwszy rzut oka niemała kwota. Ale z drugiej strony, gdy zrobi się chłodną kalkulację, to kupując większe pudełko, cena za udany seks wynosi średnio 4 zł (zdecydowanie bardziej opłacalne niż mniejsze opakowanie). I wtedy pojawia się lampka – a może warto spróbować?

Naszym zdaniem – warto, bo być może Hexy staną się Waszymi ulubionymi prezerwatywami i dadzą Wam coś, czego nie znaleźliście w innych gumkach. A jak nie spróbujecie, to się nie dowiecie. My z pewnością z LELO Hex zaprzyjaźnimy się na dłużej, bo jak nas znacie – lubimy dzielić się przyjemnością.

Zrób to teraz!

Lubimy także dzielić się z Wami informacjami o różnorodnych promocjach. Jeżeli się zastanawiacie nad zakupem kondomów od LELO, to najlepiej zrobić to teraz, bowiem z okazji Black Friday cena LELO Hex Oryginal jest o 25% niższa – 66,75/12 szt. i 104,25 zł/36 szt. (oferta specjalna ważna do 28 listopada br.)

Wypróbuj LELO Hex Original

Wypróbuj LELO Hex Respect XL

A jeśli chcecie zobaczyć co jeszcze ciekawego LELO ma w korzystnych cenach (taniej nawet do 70%), to zajrzyjcie TU.