OD DUPY STRONY

Jakiś czas temu napisała do nas pewna kobieta, która w rozmowie opisała tak powszechny schemat. On chce, ona ma obawy. Im bardziej on naciska, tym ona bardziej boi się mu odmówić, gdyż obawia się rozczarowania. Lecz nie tym, co ewentualnie może nastąpić, tylko boi się rozczarować sobą. Że nie jest taka otwarta jak myślał, że nie spełnia jego oczekiwań jako żona i kochanka. Że nie wpisuje się w jego wymarzony scenariusz erotycznego życia.

I pyta, co robić? Jaką podjąć decyzję? Czy zgodzić się i zrobić coś wbrew sobie? Czy odmówić i zrobić coś wbrew mężowi? Stoi na rozdrożu koniecznego wyboru, który i tak w każdym przypadku skończy się dla niej źle. Sytuacja bez wyjścia, nawet tego awaryjnego.

Ona nie mówi, on nie pyta. Liczą, że problem sam się rozwiąże. On insynuuje grzeszne wizje, ona udaje, iż tego nie słyszy, próbując znaleźć zastępczy temat. Mijają się w życiu codziennym, w sypialni nawet kołdra przestała być łącznikiem. Na szepty odpowiedzią jest cisza.

W końcu on przestaje mówić, ona przestaje słuchać. Żyją obok siebie, lecz nie ze sobą. Niby wszystko jest w porządku, niby nic się nie zmieniło, ale stworzył się między nimi mur niezrozumienia. I co dalej?

Ona myśli – a może jednak to zrobić? Może to uratuje nasz związek?

On rozważa – a może jednak niepotrzebnie mówiłem o swoich fantazjach? Teraz nasz związek przeżywa kryzys.

I tak myślą, rozważają, w korytarzu się mijają.

***

Jak to w życiu bywa, słuszność jest po obydwu stronach. Mąż odważył się na poruszenie tematu, z założenia, w związku zakazanego. Lecz nie przygotował żony do tej rozmowy, nie wzniecił w niej pragnienia ciekawości, chęci poznania. Postawił ją przed faktem dokonanym, że on ma swoje fantazje erotyczne, które chciałby z nią urzeczywistnić.

Ona też kiedyś fantazjowała. Niestety, proza życia usunęła pożądanie w otchłań podświadomości. I nagle dowiaduje się, że jej ukochany żywi nieznane namiętności, co jej postanowił obwieścić, ot tak. W jej głowie kłębią się myśli – czy on już mnie nie kocha? Czy już mu się nie podobam? Czy go w ogóle jeszcze pociągam?

***

Istnieje spore prawdopodobieństwo, że w swych pragnieniach spotkaliby się gdzieś pośrodku, tylko do rozmowy zabrali się „od dupy strony”. Bo dupa choć przyjemna, nie dla każdego jest odpowiednim miejscem spotkań. Takiej rozmowy nie można zacząć ot tak, jak o wymianie kafelek w łazience czy o nowym serialu na Netflixie. Tu trzeba powoli, nieśpiesznie. W szeptach snuć wizje erotycznych igraszek, czerpać inspirację do rozpoczęcia tematu na podstawie obejrzanych filmów czy przeczytanych artykułów. Badać wnikliwie wzajemne potrzeby, obserwować czujnie reakcje na zakazane pragnienia. A przede wszystkim – być blisko siebie. Okazywać czułość podczas poruszanych nieznanych wątków, zapewniać gestem i słowem, iż pomimo że tli się w nas namiętność przekraczania granic, to i tak będziemy dla siebie najważniejsi.

I z drugiej strony – warto docenić szczerość partnera/partnerki. Że nie ukrywa tego w sobie, że nie tłamsi wewnętrznego głosu, tylko chce, by ten głos został usłyszany. Że pragnie urzeczywistniać razem seksualne wizje. Dzielić się emocjami oraz obawami jakie bez wątpienia kryją się w sercu. I doprawdy – potrzeba spełniania się nie przysłania potrzeby bycia razem. To jest wspólny tor dla kolejki pożądania i miłości. Gdy się go rozłączy, to żaden z wagonów nie dojedzie do celu.

Swing ma łączyć, nie rozdzielać. Cementować, a nie niszczyć fundamenty związku. Celebrujcie bycie razem i nie tylko siebie słuchajcie, ale wsłuchujcie się w nawet frazy niewypowiedziane. W nich kryje się dużo prawdy.

Tekst: Luiza

Fot.: vendulkakocianova/Pixabay

PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/zostawic-to-wszystko-w-sferze-fantazji/

Lubisz to, co robimy? Niech inni też się o nas dowiedzą :)
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •