PERFECT CUP – RECENZJA

Przyznam szczerze, że przez wiele lat pochodziłam do pomysłu stosowania kubeczków menstruacyjnych niczym pies do jeża. Ze sceptycyzmem śledziłam nowinki w tym zakresie, bo wydawało mi się to być bardzo… niehigieniczne. I wiecie co? Czasami fajnie jest się pomylić.

Dla jasności – nie należę do kobiet, które wychwalają menstruację pod niebiosa, widząc w niej kwintesencję kobiecości. Dla mnie okres jest po prostu czymś z czym muszę żyć czy tego chcę czy nie. I wiem, że nie jestem jedyna o takich przekonaniach. Nic więc dziwnego, że wiele pań poszukuje czegoś, co ułatwi im przechodzenie przez te trudne dni. I właśnie po to wynaleziono kubeczki menstruacyjne.

Mocne uderzenie

Ale tak naprawdę co innego było dla mnie motywacją do wypróbowania tego rozwiązania. To, co mnie przekonało, to ludzie. Ale nie ich opinie czy recenzje, lecz ich zachowanie. Gdy podczas morskiej kąpieli na zeszłorocznych wakacjach, przepłynął obok mnie zużyty tampon, to miałam wrażenie, jakby ktoś walnął mnie pięścią w twarz. Podobny syf można zresztą zauważyć w damskich toaletach, gdzie z założenia płeć piękna, nie potrafi pozostawić po sobie czystości i porządku. To nie tylko jest obrzydliwe, to także jest smutne i wręcz przerażające, jak sami zaśmiecamy nasze otoczenie. A potem wielkie zdziwienie, że hotelowa plaża po przejściu kilku metrów od wydzielonego prywatnego terenu, wcale nie przypomina plaży z katalogu.

Wiele i niewiele

Od jakiegoś czasu wprowadzam w swoją codzienność działania ograniczające mój negatywny ekologiczny ślad w środowisku. Filtruję wodę w dzbanku, noszę ze sobą butelkę termiczną zamiast kupować kolejne plastikowe opakowania, bawełniane waciki (które często mają domieszkę poliestru) zamieniłam na wielorazowe bambusowe, zamiast detergentów używam do prania orzechów piorących i wykorzystuję też naturalne środki czystości. To naprawdę niewiele, choć wcale nie tak mało. Nic więc dziwnego, że w końcu zainteresowałam się kubeczkami, jako alternatywą dla wytwarzania śmieci z produktów jednorazowego użytku.

Mój wybór padł na kubeczki firmy Perfect Cup. Po pierwsze – polski producent, więc nie żadna chińszczyzna kiepskiej jakości, która wręcz zalała różnorakie platformy sprzedażowe. Po drugie – spodobała mi się opcja zakupienia pakietu, czyli od razu kubeczków w dwóch rozmiarach S+M.

Rozmiar ma znaczenie

Jakbyśmy nie zaklinali rzeczywistości – rozmiar ma znaczenie. Co prawda, na stronie jest dostępna tabela podpowiadająca dobranie właściwego rozmiaru (biorąca pod uwagę wzrost, budowę ciała oraz informację o przebytej ciąży), ale ja wolałam od razu mieć możliwość wypróbowania obu opcji. I w moim przypadku bardzo dobrze się to sprawdziło.

Aplikacja

Choć dołączony do pakietu instruktaż użycia był prosty i czytelny, to i tak wszystko wychodziło metodą prób i błędów. To co istotne, kubeczek gotowy do użycia = kubeczek wysterylizowany. W tym celu należy kubeczek wygotować we wrzącej wodzie w garnku przez czas od 5 do 10 minut i dopiero po tej czynności oraz dokładnym umyciu rąk można przystąpić do aplikacji.

Trochę obawiałam się pierwszego użycia, gdy już nadejdą te dni, dlatego wcześniej wykonałam kilka prób na sucho. Aby kubeczek prawidłowo założyć, należy do odpowiednio zgiąć (wszystko jest pokazane na obrazkowej instrukcji) i umieścić go nieco płycej niż tampon, tak by móc chwycić go za pętelkę na jego zakończeniu.

Na sucho i na mokro

Oczywiście wprawianie się nie było takie proste jak w instrukcji. Na początku źle złożyłam kubeczek, przez co nie umiejscowił się jak powinien, wywołując uczucie dyskomfortu. Za innym razem – włożyłam go za głęboko, ale na szczęście moje giętkie palce poradziły sobie z tym problemem. I tak próbowałam i próbowałam aż wreszcie wypracowałam swój sposób zakładania. I gdy nadeszła menstruacja – czułam się przygotowana do nowego wyzwania. A przynajmniej tak mi się wydawało, bo co innego teoria, a co innego wilgotna praktyka, ale fakt – było mi już znacznie prościej umieścić kubeczek, tak by ściśle przylegał do mojego wnętrza i nie przeciekał. Chociaż i tak przy pierwszym cyklu nosiłam jeszcze wkładki, bojąc się przykrej niespodzianki, przy drugim – dla pewności nosiłam je tylko na początku okresu, zaś przy trzecim – wkładki odeszły w zapomnienie, bowiem okazały się niepotrzebne. Kubeczek się po prostu sprawdził.

W dzień i w nocy

Ponoć kubeczek można wymienić po 12 godzinach użytkowania. Ja takim hardkorem nie jestem. Mam już wpojone, że kobiece produkty higienicznie należy wymieniać po około 4 godzinach i tej zasady się trzymałam. Zapewne Perfect Cup by mnie nie zawiódł, gdybym wymieniła go później, ale ja najzwyczajniej nie potrafiłam i nie potrafię inaczej. W każdym razie, kubeczek zdał test zarówno podczas aktywności w ciągu dnia (także tych sportowych), jak i w nocy (bez zmartwienia o niechcianą plamę na prześcieradle).

Wyjmowanie

Skłamałabym, gdybym napisała, że pierwsze próby wyjęcia kubeczka odbyły się bez żadnych trudności. W ruch poszedł ręcznik papierowy oraz mop, gdyż zawartość wylała się nieco podczas wyciągania. Ale cierpliwość i wytrwałość w próbowaniu różnych pozycji czy kątów nachylenia przyniosły oczekiwany efekt i wkrótce wszystko wychodziło szybko i gładko. Najważniejsze to nie poddawać się. Korzystania z kubeczka trzeba się nauczyć. Tutaj nie ma drogi na skróty.

Czyszczenie

Jego czyszczenie jest bardzo proste – wystarczy bieżąca woda oraz mydło i znów jest gotowy do użycia, ale moim zdaniem warto zaopatrzyć się w drugi egzemplarz, by jego wymiana przechodziła spokojnie i bezstresowo. Jeden wyczyszczony, drugi zaaplikowany. Tak jest prościej.

Stosując Perfect Cup należy jednak uwzględnić możliwość dostępu do łazienki. Zazwyczaj nie jest to żadna trudność, ale na przykład wybierając się w trasę należy wziąć pod uwagę również ten aspekt. Bo co jak co, higiena musi być. Tym bardziej ta dotycząca wrażliwych miejsc intymnych.

Bezpieczeństwo

Kubeczek został wykonany z bezpiecznego dla zdrowia silikonu medycznego Silpuran. W jego składzie nie ma substancji mogących podrażniać i wysuszać śluzówkę pochwy. Nie znajdziecie w nim lateksowych i zapachowych dodatków, dzięki czemu niwelowane jest ryzyko wystąpienia zakażeń intymnych.

Możliwość dopasowania

Każda z nas ma inną budowę anatomiczną, dlatego tak istotnym jest właściwe dopasowanie rozmiaru. Ja miałam to szczęście, że do mojego wnętrza dopasował się zarówno rozmiar S, jak i M. To umożliwiło mi dobieranie kubeczka w zależności od obfitości menstruacji.

Estetyka i wygoda

W przeciwieństwie do mało dyskretnych opakowań podpasek czy tamponów, bawełniany woreczek dołączony do Perfect Cup umożliwia komfortowe przechowywanie go zarówno w domowej łazience, jak i torebce. Tam gdzie ty, tam i on. Bez konieczności załadowywania szafek zapasami produktami higienicznymi, które zazwyczaj kończą się wtedy, kiedy najbardziej ich potrzebujesz.

Oszczędność

Podpaski oraz tampony kupowane raz w miesiącu niby nie poruszają naszej wyobraźni pod kątem wydatków. Ot, to tylko wydanych kilka czy kilkanaście złotych miesięcznie. Ale, gdy podliczysz ile rocznie wydajesz na coś, co służy ci zaledwie przez kilka godzin, to suma już robi wrażenie. A teraz to pomnóż przez wszystkie lata, od kiedy musiałaś zacząć używać tych produktów. Kosmos, co? A Perfect Cup to jednorazowy koszt w wysokości 70-100 zł (w zależności od rozmiaru oraz ilości) i co najważniejsze – on nie będzie z tobą na jeden raz, czy na jeden miesiąc. On będzie z tobą na kilka nadchodzących lat. Czujesz różnicę? Twój portfel z pewnością ją odczuje.

Podsumowanie

Być może kubeczek menstruacyjny nie jest produktem, który pokochasz od razu. Być może zniechęcona początkowymi trudnościami, będziesz chciała rzucić go w kąt i o nim zapomnieć. Ale jeśli dasz sobie czas i możliwość popełniania błędów, to wkrótce przekonasz się, że kubeczek jest tym, czego potrzebowałaś. Ba! Zaczniesz się nawet zastanawiać, jak mogłaś sobie dawać bez niego radę przez tyyyyyyle czasu. I wkrótce te dni przestaną być udręką, bo będą się niewiele różniły od pozostałych dni w kalendarzu. Spróbuj – dla siebie, jak i dla naszej planety. Natura będzie ci wdzięczna, a i sobie też podziękujesz.

Kubeczki do kupienia są w sklepie KinkyWinky.pl

Tekst: Luiza

Fot.: Swing With Me

PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/okres-nie-jest-ok/

Author:

Lubimy kawę. I to w każdej postaci. Także tej wirtualnej.

Mamy też marzenie, aby nasze zmysłowe opowiadania erotyczne przeniosły się na papierowe kartki i mobilne urządzenia.

Chcemy pisać. Dla Ciebie i dla innych. Możemy połączyć siły. Jeżeli najdzie Cię ochota, to zaprosisz nas kawę. A my odwdzięczymy się nowymi wpisami, a w przyszłości - piękną książką. Ba! Książkami!

Więcej informacji: https://swingwithme.pl/zapros-nas-na-kawe

Nasz profil na Ko-fi: https://ko-fi.com/swingwithme