SŁODKIE OCZEKIWANIE

Coś dziwnego się ostatnio ze mną dzieje. Otóż naszła mnie niechęć do bycia online. Nie mam ochoty włączać komputera, śledzić powiadomień z aplikacji. Nawet korzystanie z telefonu zaczęło mnie drażnić. Coś, co jeszcze do niedawna było najważniejszym elementem wyposażenia torebki, nagle przestało być istotne.

Mam wrażenie, jakby mój umysł przechodził formatowanie. Wyrzucał rzeczy zbędne, robił miejsce na nowe. Ważniejsze? To się okaże. Z pewnością odmienne.

Wielokrotnie sptykałam się z zarzutem, że piszę bloga dla popularności, dla rosnących słupków statystyk. Guzik prawda. Przez ponad miesiąc nie zaglądałam do statystycznych danych i ku mojemu zdziwieniu, pomimo większej nieobecności niż bytności na stronie – mają się one dobrze. Dziękuję.

Utknęłam

Przyznam szczerze, że dopadł mnie też kryzys pisarski. Nie uważam, żeby moja twórczość była nad wyraz wybitna. Czasami myślę wręcz odwrotnie. Mam świadomość popełnianych błędów, acz zdarz się, że niektóre są dla mnie niezauważalne. Za każdą konstruktywną krytykę jestem wdzięczna, bo pragnę być lepsza, choć z pewnością idealna nie będę, bo i nie chcę być.

Swoimi słowami chcę opisywać prawdziwe uczucia, kotłujące się emocje, kreślić znaki zapytania, gdzie dawno postawiono kropkę. Lecz, gdy śledzę wydawnicze nowości, zwłaszcza te z półki „erotyka”, to przeżywam załamanie. Znowu jakieś mafijne przygody, znów on bogaty i władczy, ona biedna i uległa. Znowu… No ile można? A jak jeszcze widzę jakie triumfy święci Blanka Lipińska, to stwierdzam, że coś nie tak dzieje się z tym światem. Nie, nie oglądałam jeszcze Netflixowego hitu „Ten dzień”. Nie wiem czy dam radę, a nie chcę ryzykować kolejną pisarską blokadą.

Coś dawnego, coś nowego

Muszę odzyskać siebie, ale nie na starych zasadach. Odzyskać pasję pisania, łapania ulotnych chwil i przekuwania w słowne obrazy. Być nostalgiczną, ale też wyostrzyć obserwację, by ciąć schematy i układać z nich kolaże z przemyśleń. Wyznaczać drogi, którymi nikt jeszcze nie szedł.

I ponownie szaleć, szaleć, jeszcze raz szaleć. Zbyt mocno skupiliśmy się na innych projektach, zapominając o sobie. A czas tak szybko niknie w kalendarzu… Za dużo niepewności wkradło się do serca, zabierając przestrzeń na luz oraz spontaniczność. Bezsensu.

Zatem przyszłe kochanki i przyszli kochankowie – szykujcie się. Na celebrację cielesności, na radość z nagości. Na chęć wielowymiarowego doświadczania się. Na doznania w zapomnieniu się unoszące.

Za nami długa podróż, przed nami – słodkie oczekiwanie.

Wracam

Wracamy

Tekst: Luiza

PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/szukam-zmyslowego-kochanka/

Niech inni też się o nas dowiedzą :)