SUNDAZE FUN FACTORY – RECENZJA

Lubicie leniwe niedziele? My uwielbiamy, zwłaszcza że tak rzadko się zdarzają. Bo niedziela to taki specyficzny dzień, kiedy z założenia powinno się odpoczywać, a po głowie i tak chodzą natrętne myśli związane albo z obowiązkami domowymi albo ze zbliżającym się tygodniem pracy. U nas dodatkowo weekendy wiązały się z częstymi wyjazdami służbowymi, ale skoro świat ostatnio zwolnił, to nie pozostało nic innego, jak też nieco się zatrzymać oraz pomyśleć o sobie.

Gadżety erotyczne są w naszej sypialni często używane. Z pewnością nie kurzą się w kartonie ukrytym gdzieś pod łóżkiem, ale pełnią wręcz funkcję honorową. Znajomi już nawet się nie dziwią, gdy przychodzą z niespodziewaną wizytą i co chwilę zauważają nową zabawkę. Wiedzą, że jesteśmy otwarci na łóżkowe eksperymenty, a my wcale jakoś specjalnie się z tym nie kryjemy. Wyszliśmy z założenia, że albo ktoś nas akceptuje takimi jakimi jesteśmy, albo nie warto utrzymywać z nim dalszej relacji. Nie potrzebujemy znajomości, tylko dla samego posiadania licznych facjat na Facebooku.

Ale przecież to ma być wpis o afirmacji życia, lecz o kolejnej zdobyczy, która wzbogaciła naszą erotyczną kolekcję. Choć trzeba przyznać, że Sundaze od Fun Factory potrafi baaaardzo uprzyjemnić codzienność.

Mały diabełek

Czymże jest Sundaze? Można śmiało rzec, że… wszystkim! Ten mały diabełek potrafi wibrować, pulsować oraz niepowtarzalnie „uderzać” w czułe punkty kobiecego wnętrza. A przy tym oferuje multum możliwości, bowiem wyposażony jest w aż cztery różnorodne tryby oraz jedenaście prędkości, które można dopasować do ulubionych preferencji. Zatem szaleństwu nie ma końca. Dosłownie.

Sundaze oprócz różnorodności działania, posiada również szereg innych plusów. Pomimo tego, że jest lekki i poręczny (choć kryje w sobie porządną moc), to na dodatek jest wodoodporny, posiada blokadę Travel Lock oraz doprawdy cichy. Mało tego, wyposażony jest w funkcję pamięci – wystarczy przez 15 sekund przytrzymać przycisk FUN, by Sundaze zapamiętał ulubione ustawienia i włączył je od razu po uruchomieniu. To jest mój pierwszy pulsator, więc nie mam skali porównawczej do innych zabawek tego typu, lecz po kilkukrotnym przetestowaniu wiem, że z opcji pulsacji będę korzystała częściej, bo to po prostu sprawia olbrzymią frajdę i to zarówno podczas solowych igraszek, jak i gry wstępnej w duecie.

Na początku, korzystanie z Sundaze może Wam się wydać nieco skomplikowane, ale nie ma łatwiejszego sposobu niż „przeklikanie” wszystkich trybów. Na początku „na sucho”, testując gadżet w dłoni, zaś później w rozochoconej pochwie (najlepiej przy użyciu wodnego lubrykantu). Jestem przekonana, że Sundaze Was zaskoczy.

Orgazm na wiele sposobów

Ja jestem miłośniczką stymulacji łechtaczkowej. Czasami potrzebuję szybkiego rozprężenia seksualnych emocji, lecz używając Sundaze uczyłam się powolnego dochodzenia do rozkoszy. Bo w zasadzie, gdzie mam się śpieszyć? Umiejętność delektowania się doznaniami też jest w cenie. Dlatego eksperymentowałam z wibratorem na wiele różnorodnych sposobów: przykładając go do ulubionych punktów na ciele bądź zanurzając w soczystym wnętrzu, wyobrażając sobie pulsującego między udami spragnionego namiętności kochanka. Połączyłam to z przyjemnymi wibracjami BeOne (przeczytaj koniecznie recenzję) i zafundowałam sobie orgazm na wielu poziomach.

Spełnia marzenia

Sundaze nie jest substytutem mężczyzny. Nie oszukujmy się – nic nie zastąpi rozkoszy dawanej przez męskie dłonie i prawdziwego penisa, ale… Nowy gadżet od Fun Factory potrafi uruchomić w głowie wyuzdane wizje erotyczne. Co tu dużo mówić – brakuje nam swingu zamkniętego w apartamentowych ścianach, kiedy w kameralnym gronie, penetracja nie wiąże się z mechanicznym zaspokojeniem, lecz wspólnym dążeniem do eksploracji granic zmysłowości. Kiedy mieszają się ciała, smaki, zapachy… Ach, normalności wróć!

Znowu się rozmarzyłam z siedzącej we mnie tęsknoty i nienasyconego temperamentu. Dlatego tym bardziej polubiłam Sundaze, bowiem dzięki niemu odzyskałam choć namiastkę minionych przygód. Pieszcząc Eryka oralnie, wkładałam sobie pulsującego kochanka do wnętrza, wizualizując sobie seksualny trójkąt, w którym to znów byłam panią sytuacji.

Sundaze jest wybornym gadżetem, który pokochają singielki, jak i pary szukające łóżkowego urozmaicenia. Piękny i uniwersalny, gdyż jako pulsator poradzi sobie nawet ze spiętymi mięśniami karku. Naprawdę. Sprawdziłam to na sobie, gdy przesadziłam z ilością czasu spędzonego przed komputerem. A jak nie ma męża w pobliżu, to trzeba sobie jakoś radzić. Prawda?

Sundaze dostępny jest w kolorze fuksji oraz pistacji.

PROMOCJA

Fun Factory przygotował dla naszych czytelników 5% ofertę promocyjną na CAŁY asortyment. Wystarczy podczas zakupów wpisać kod SWM5. Kod ważny będzie do końca 2020 roku. No i przesyłka też jest darmowa, zatem możecie szaleć do woli.

Tekst: Luiza

Author:

Lubimy kawę. I to w każdej postaci. Także tej wirtualnej.

Mamy też marzenie, aby nasze zmysłowe opowiadania erotyczne przeniosły się na papierowe kartki i mobilne urządzenia.

Chcemy pisać. Dla Ciebie i dla innych. Możemy połączyć siły. Jeżeli najdzie Cię ochota, to zaprosisz nas kawę. A my odwdzięczymy się nowymi wpisami, a w przyszłości - piękną książką. Ba! Książkami!

Więcej informacji: https://swingwithme.pl/zapros-nas-na-kawe

Nasz profil na Ko-fi: https://ko-fi.com/swingwithme