Gdy pomyślisz o swingu, to jakie pierwsze skojarzenie przychodzi ci do głowy? Wyuzdany seks? Seksualne orgie odbywające się za czasów rzymskich cesarzy? A może prywatne imprezy w stylu „Oczy szeroko zamknięte”?

Jeśli tak, to… wcale się nie mylisz. Owszem takie rzeczy się dzieją, czasami tuż za rogiem ulicy, na której mieszkasz czy pracujesz. Zapewne nieświadomie każdego dnia mijasz wejście do klubu znanego tylko wybranym, albo spędzasz czas ze znajomymi, którzy w miniony weekend bawili się do rana na swingerskiej apartamentówce. Alternatywna rzeczywistość jest tuż obok. Tak blisko, a jednak tak daleko…

Po całym dniu pracy zasiadasz z laptopem na kolanach. Wchodzisz na różne portale informacyjno-rozrywkowe i niespodziewanie natrafiasz na jeden z artykułów w stylu „kim są swingersi” lub „czy warto spróbować wymiany partnerów”. I są dwie opcje: albo wciśniesz krzyżyk by zamknąć ten jakże bulwersujący tekst, albo z ciekawieniem będziesz dalej przewijać tekst. Co stanie się później, będzie zależało wyłącznie od ciebie.

Tylko jest jedna rzecz, o której popularne strony w ogóle nie piszą, skupiając się wyłącznie na mechanicznym opisie swingerskiego stylu życia. Otóż… Uwaga, uwaga! Swing to nie tylko seks…

Szok, prawda?

Niepowtarzalne znajomości

Podczas naszej kilkuletniej już przygody ze swingiem poznaliśmy wielu wspaniałych ludzi, i to zarówno par, jak i singli oraz singielek. Ludzi, z którymi nie tylko połączyła nas cielesna wymiana, ale zdecydowanie coś więcej – niepowtarzalne porozumienie i swoboda przebywania w swoim towarzystwie. A życie lubi pisać różne scenariusze. Chociażby jedna para poznana w warszawskim klubie przyjechała na organizowaną przez nas nadmorską imprezę, a później my nocowaliśmy u nich w mieszkaniu. Kolejne małżeństwo zaprosiło nas kiedyś na… parapetówkę. Na pytania ich znajomych skąd się znamy, zgodnie odpowiadaliśmy, że z dawnej imprezy studenckiej. Z inną parą wybraliśmy się na koncert muzyki elektronicznej. Zaś kiedyś jedna para zostawiła nam pod opieką swoje dziecko – więc pomyślcie o jakim poziomie zaufania tu piszemy. Również z pewnym kolegą mamy nieustanny kontakt zarówno na FB, jak i telefoniczny. Mało tego, on od kilku miesięcy wozi w samochodzie ubrania Eryka, które mój mąż zostawił w klubie. Nie, nie wyszedł z lokalu nagi, tylko nieco uszczuplił swoją garderobę – po prostu dużo się działo 🙂

To coś więcej

Swing to nie tylko seks. To także wspólne wyjście do kina, pójście na pizzę czy spędzenie miłego weekendu poza miastem. Łóżko jest tylko dodatkiem, a często po aktywnym dniu spędzonym na zwiedzaniu, nawet nie ma sił na erotyczne igraszki. Wtedy wystarczy pogłaskanie po plecach czy podarowanie całusa w policzek.

Tylko niektórzy unikają takich relacji, obawiając się zbytniego zauroczenia czy wręcz zakochania. Oddzielenie codzienności od namiętnych chwil nie jest łatwe. Czasami granice między dwoma światami za bardzo się zacierają, dlatego swingowanie jest przeznaczone dla silnych i dojrzałych związków. Takich, gdzie pożądanie nie wygrywa z rozumem, tylko tworzą zgrany i racjonalny duet.

Tekst: Luiza

PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/za-co-uwielbiamy-swing/