Są takie momenty, kiedy słowa są zbędne. Wystarczy cisza, która mówi więcej niż tysiąc słów. Bo to w ciszy kryje się siła.

Zdarzają się też takie chwile, kiedy słowa grzęzną w gardle, a łzy zostawiają mokry ślad na policzku. Kiedy patrzysz i nie dowierzasz, że to się dzieje naprawdę. Że koszmary schowane w podświadomości wypełzają na ulice, niszcząc w to co wierzysz, w to co jest ci bliskie. Czujesz się samotny w tłumie.

Słowa ranią – te wypowiadane i te wypisywane. Słowa dzielą, wyznaczając granice dobra i zła. Słowa niszczą – idee i ludzi.

A przecież może być inaczej.

Słowa leczą – przynosząc wsparcie i ukojenie. Słowa łączą – dając poczucie jedności. Słowa budują – zgodę, przyjaźnie, porozumienia.

Tak wiele zależy od nas, jednocześnie tak wiele dzieje się poza nami…

Nigdy więcej

Nie wszystko rozumiem. Nie wszystko jestem w stanie pojąć. Czasami wydaje mi się, że bezpieczniej byłoby się odciąć od wszystkiego. Zamknąć w małym intymnym świecie, z ukochanym mężem u boku i pociesznymi zwierzakami, które potrafią kochać bezwarunkowo, z roślinami na balkonie, które rosną, gdy do nich mówię. Ale niestety tak się nie da, bo nawet najmniejszy świat jest częścią rozszerzonej rzeczywistości. Często trudnej i bezwzględnej.

W ciszy kryje się siła. Ona pozwala uciszyć nerwy, dostrzec szczegóły, nabrać dystansu. Cisza cementuje więzi, wzmacniając je gestami. Pokazuje jak bardzo potrzebujemy bliskości drugiej osoby. Przytulenia się, ściśnięcia dłoni, poklepania po ramieniu.

Za dużo wykrzyczałam w życiu słów, żałując tego później. Emocje są naszymi sprzymierzeńcami, ale tylko wtedy, kiedy umiemy nad nimi panować. Mi to nie zawsze wychodzi, a potem biję się w pierś obiecując, że nigdy więcej.

Tylko z tym nigdy więcej jest jak z postanowieniami noworocznymi, które pięknie prezentują się spisane na papierze, ale nikną w zetknięciu z przeszkodami, jakimi los tak hojnie lubi nas obdarowywać. Są, a później ich nie ma. Ale przychodzi Nowy Rok, nowe postanowienia i kolejne nigdy więcej.

Mam to szczęście, że kocham i jestem kochana. Czy zawsze to doceniam? Nie. Czy utrudniam sobie bycie szczęśliwą? Tak. I to na własne życzenie. Kiedy krzyk wygrywa nad ciszą.

To nie jest tekst o seksie. To nie jest tekst o swingu. To jest tekst o nas jako cząstkach czegoś większego. Czegoś co sami tworzymy, a nad czym łatwo stracić kontrolę.

Tekst: Luiza

PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/cisza-wspomnien/