SWINGERSI NIE LUBIĄ BDSM

Robiłam porządki w domu. Na dolnej półce kawowego stolika zawsze lądują gazety „do przeczytania”. Na kiedyś, na później, na nigdy. Zajrzymy do tego w wolnej chwili – powtarzamy, tylko jak wreszcie mamy ten upragniony moment tylko dla siebie, to wolimy robić coś zgoła innego niż wertowanie starych czasopism. Ale, chcąc nie chcąc, gdy konieczność zrobienia porządku sama o siebie upierdliwe się dopomina, trzeba stawić czoła wyzwaniu. I czasami wychodzą z tego dobre rzeczy.

Specjalne wydanie „Wysokich Obcasów” – Psychologia miłości, z lipca 2020. Kupione na stacji benzynowej, w drodze powrotnej z Warszawy, kiedy wszyscy korzystali z przebłysku wolności. W spisie treści artykuł „Seks grupowy w wielkim mieście” – to dla niego nabyliśmy ten numer. Pamiętam, że go przeczytałam i szczerze – zapomniałam o nim. Aż do dziś. 

Mogę

Jedna z przytoczonych historii. to historia Wiktorii. 30 lat, aktywna swingerka, która wchodzi w relację z masterem Adamem. Obydwoje starają się znaleźć punkt wspólny swoich pragnień, starając się łączyć zróżnicowane środowiska.

„Swingersi nie mają dobrego zdania o BDSM, uważają, że bicie albo chodzenie na smyczy jest chore. Środowisko BDSM uważa natomiast, że swingersi są obleśni, bo jak można uprawiać seks z kimś obcym. Obie grupy natomiast nie mają najlepszego zdania o kobietach, które biorą udział w gangbangach, bo jak można oddawać się dużej liczbie mężczyzn jednemu po drugim. A ja jestem w każdej z tych grup i w każdej znajduję coś dla siebie.”

Nie lubię stawiania granic, tam gdzie one są zbyteczne. Czy to, że razem z mężem odnalazłam się w swingu, od razu zabrania mi chęci spróbowania bycia zniewoloną i poznawania swej uległej strony? Albo, że skoro preferujemy swing z pełną wymianą, to nie mogę wyjść poza ramy trójkątów i czworokątów? Mogę, bo chcę. Mogę, bo mam akceptację ukochanego. Mogę, bo mam w sobie potrzebę spełniania fantazji seksualnych. Nie chcę by ktoś mi mówił co jest słuszne, a co nie. Mam swoje serce, mam swój rozum – dobrych rad nie potrzebuję, bo błędy też chcę popełniać.

Czy skoro w moim serduchu gra rockowa nuta, to nie powinnam bawić się przy muzyce elektronicznej? A kto mi tego zabroni?

W seksie jest podobnie. Wyodrębnianie światów, przypisywanie im ideologii, często nie mających nic wspólnego z rzeczywistością. Bo jak ktoś może się wypowiadać o mnie, nie znając mnie? To jak ocenianie książki po okładce, bez nawet próby przejrzenia zawartości.

Wewnętrzna ciekawość

Lubię cielesną wymianę, ale chciałabym też oddać się we władanie mężczyźnie, któremu moje spełnienie przyniesie satysfakcję. Przyznaję, nie mam zbyt wielkiego doświadczenia w BDSM-owych doznaniach, ale jestem na nie otwarta. Razem z Erykiem byliśmy na imprezach, gdzie swing mieszał się z krępowaniem, biczowaniem, polewaniem woskiem i to było fascynujące – obserwować jak ludzie potrafią osiągnąć rozkosz na wiele różnorodnych sposobów. Choć wielu aspektów nie rozumieliśmy, to nie zamykaliśmy się na nie tylko z powodu niewiedzy. Wręcz przeciwnie – tym bardziej byliśmy ich ciekawi.

Mam za sobą gangbangowe przygody i cały czas wspominam je z rumieńcem na twarzy, bo dawały mi one bezkresne zaspokojenie. Pełna swoboda, wyzwolenie, głowa wolna od namolnych myśl, ciało uwolnione od skumulowanych spięć. Ja i oni, oraz Eryk troszczący się o mój komfort i bezpieczeństwo. Erotyczna bajka.

Różnorodność jest potrzebna

Nie chcę należeć wyłącznie do jednej z grup. Chcę je łączyć, scalać, penetrować. Nie dla innych, lecz dla siebie. Szufladkowanie to pójście na łatwiznę oraz często lekarstwo na brak odpowiedniej argumentacji. Dlatego ja jestem swingerką, odnajdująca się w wielu wymiarach seksualnej wolności.

Czy swingersi nie lubią BDSM? Śmiem wątpić, bo na swojej drodze napotkaliśmy wiele ludzi o poglądach podobnych do naszych. Owszem, zdarzały się też osoby, krytykujące niezrozumiałe praktyki, ale tak będzie w każdej grupie. Czy bdsmowcy nie lubią swingersów? Tego nie wiem, a właściwie jest to temat na osobny wpis… I z chęcią podejmę się wyzwania uzyskania wypowiedzi osób z tego środowiska. Ciekawe co z tego by wyniknęło…?

W każdym razie, choć zabrzmi to patetycznie – nie dajcie sobie przykleić żadnej etykiety. To wy decydujecie co was kręci. Nie żadni psychologowie, seksuolodzy czy życzliwi znajomi. Owszem, możecie posiłkować się ich opiniami, ale niech ich poglądy nie staną się waszymi skoro uważacie, że one was męczą. Bądźcie sobą i bawcie się w zgodzie ze sobą.

Tekst: Luiza

Fot.: Zseeee/Pixabay

PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/zacisnij-mocniej/

Author:

Lubimy kawę. I to w każdej postaci. Także tej wirtualnej.

Mamy też marzenie, aby nasze zmysłowe opowiadania erotyczne przeniosły się na papierowe kartki i mobilne urządzenia.

Chcemy pisać. Dla Ciebie i dla innych. Możemy połączyć siły. Jeżeli najdzie Cię ochota, to zaprosisz nas kawę. A my odwdzięczymy się nowymi wpisami, a w przyszłości - piękną książką. Ba! Książkami!

Więcej informacji: https://swingwithme.pl/zapros-nas-na-kawe

Nasz profil na Ko-fi: https://ko-fi.com/swingwithme