2. PRAGNIENIE SPEŁNIENIA

Noc minęła błyskawicznie. Wcześniejsza pieszczota jaką sobie zafundowali pozwoliła im na szybkie wtulenie się w objęcia Morfeusza. Zazwyczaj tysiące myśli mijającego dnia mocno absorbowały umysł, który potrzebował czasu na regenerację, tak brakującej w normalnym dniu roboczym.

Leon zwyczajowo na dzwonek budzika, na który miał nastawiony w telefonie narastający głośnością utwór Scootera „She’s The Sun”, obudził się natychmiastowo. Zazwyczaj potrzebował chwili na przebudzenie, jednak tego dnia pierwsze takty bardzo przyjemnie pozwoliły mu przenieść się do świata rzeczywistego. Karina wstawała później, lecz dawno już nie wybudził jej wstając do pracy. Dzisiaj spała głęboko, a na twarzy miała delikatnie zarysowujący się uśmiech.

***

Wyszedł z pokoju, nastawił ekspres na kawę i poszedł się kąpać. Na ciężkie powieki zawsze działało na niego przemienne nastawianie temperatury spływającego po nim strumienia wody. Zimnego prysznica nie lubił, dlatego za każdym razem ustawiał wpierw gorącą wodę, po czym na krótką chwilę zmieniał ją na letnią. Wywoływało to wystarczający efekt szoku dla ciała, by w pełni mógł się obudzić.

Poszedł do kuchni, nalał do kubka ulubionej kawy i sięgnął po ciastko. Leon nie był zwolennikiem obfitego śniadania. Kawa, słodkie ciacho i już mógł iść w cug życia zawodowego. Cały poranny rytuał zajmował zazwyczaj 45 minut. Tym razem, całość dająca odpowiedniego kopa na rozpoczynający się dzień, zajęła mu może z dwa kwadranse.

Leon stwierdził, że jeszcze ma chwilę i zaczął przeglądać w telefonie najnowsze wiadomości. Nie mógł się jednak na nich skupić, gdyż poprzedni wieczór zaczął wracać w jego pamięci niczym namolny kawałek piosenki, który raz zanucony – penetrował mózg niczym świder wbijający się w ziemię. Nurtowało go, czy Karina tak bardzo się podnieciła i była tak przyjemnie wilgotna słuchając jego głosu, czy tworzonej w danej sytuacji historii. Zastanawiał się również, nad faktem, że nie ma opanowanej kreacji fantazji, a zeszłej nocy władał słowem jak językiem ocierającym rytmicznie i lekko łapczywie łechtaczkę doprowadzając najbliższą do orgazmu.

Poczuł jak napęczniał mu członek. Zerknął szybko na zegarek. Miał jeszcze jakieś 15 minut do wyjścia z domu, by nie spóźnić się do pracy. Poczuł impuls. Nie lubił pieścić się sam. Krępował się myślą samotnej masturbacji, jednakże poszedł do łazienki. Nie chciał budzić Kariny, a czuł potrzebę aby się zaspokoić. Stanął przy umywalce, wyjął swojego penisa i zaczął poruszać szybko swoją ręką. Poruszał napletkiem, ocierając żołądź. Cała pieszczota trwała niecałą minutę. Przeważnie, gdy próbował pieścić się sam potrzebował znacznie więcej czasu i skupienia. Teraz naprawdę tego pragnął. Pęczniejąc, czuł zbliżającą się falę orgazmu, która zaczęła przenikać jego ciało. Nogi zrobiły się miękkie, zmuszając do wytężonego utrzymania pozycji stojącej. Wystrzelił mocno, a skumulowana sperma momentalnie spłynęła na umywalkę.

Ale się podnieciłem – pomyślał. Samo wspomnienie wczorajszego opowiadania wznieciło w nim silne pożądanie. Umył się, nasunął spodnie i uciekł z domu niczym przyłapany złodziej z miejsca zdarzenia. Przecież nikt go nie widział, a czuł się dość nieswojo. Spełniony, ale spragniony więcej. Zgodny ze sobą, ale zaprzeczający dotychczasowej seksualności.

***

Dzień w pracy minął równie szybko, jak się zaczął. Natłok obowiązków i ilość nawarstwiających się zadań nie dały możliwości przemycenia choćby cienia wrażeń z nocy i poranka. Podobno mężczyźni myślą o seksie kilka razy na godzinę. W przypadku Leona reguła ta nie sprawdzała się prawie wcale.

***

Otworzył drzwi do mieszkania.

Jak w pracy? – usłyszał zwyczajowe pytanie.

Dobrze, dziękuję. A u ciebie?

Też. – czuł w głosie Kariny, że jednak coś jest nie tak.

Na pewno?

Powiedzmy.

Standardowo musiała rozegrać się scenka życiowa. Kilka pytań o to samo, kilka wymijających odpowiedzi, kilka ponowionych pytań, aż w końcu rozmowa zaczęła się klarować.

Rozmawiałam dzisiaj z koleżanką z pracy.

I…?

Wkurzysz się na mnie, ale sama nie wiem jak zaczęłyśmy rozmawiać o seksie i pragnieniach kobiet.

Robi się ciekawie. Słucham.

Aż nadto. Nie wiem co ona ma w sobie, ale powiedziałam jej o naszej wczorajszej zabawie, a w zasadzie, o tym co mi szeptałeś do ucha.

Leon spojrzał się na Karinę z pewną złością. Nie miał w zwyczaju dzielić się swoją alkową z innymi, tym bardziej z koleżankami z pracy swojej dziewczyny. Poczuł się zażenowany, tym co usłyszał. Karina, jednak mimo to mówiła dalej.

Ale, wiesz co jest zabawne?

Nic nie odpowiedział.

Zapytała, czy chcielibyśmy spróbować czegoś więcej? – powiedziała ściszając głos bojąc się reakcji.

I…?! – warknął.

Powiedziałam, że może tak. Sama nie umiałam odpowiedzieć. Chyba nie spodziewałam się takiego przebiegu sytuacji.

Ja też. – Rozluźnił czoło i uśmiechnął się szelmowsko. Karina nie wiedziała, czy ze złości, czy może jednak z zaciekawienia.

Tekst: Eryk

PRZECZYTAJ PIERWSZĄ CZĘŚĆ: https://swingwithme.pl/1-odkrywajac-siebie/

Author:

Lubimy kawę. I to w każdej postaci. Także tej wirtualnej.

Mamy też marzenie, aby nasze zmysłowe opowiadania erotyczne przeniosły się na papierowe kartki i mobilne urządzenia.

Chcemy pisać. Dla Ciebie i dla innych. Możemy połączyć siły. Jeżeli najdzie Cię ochota, to zaprosisz nas kawę. A my odwdzięczymy się nowymi wpisami, a w przyszłości - piękną książką. Ba! Książkami!

Więcej informacji: https://swingwithme.pl/zapros-nas-na-kawe

Nasz profil na Ko-fi: https://ko-fi.com/swingwithme