CLUB LIBERTIN – RELACJA

Wreszcie tam dotarliśmy. Z jednego końca Polski na drugi. Słyszeliśmy wiele pozytywnych opinii na temat tego klubu, więc korzystając z okazji podróży w tenże rejon kraju, postanowiliśmy zahaczyć o Club Libertin w Bielsko-Białej. O tym czy warto tam jechać, przekonacie się z naszej relacji.

Bardzo często piszecie do nas z prośbą o polecenie konkretnego klubu. I po raz kolejny powtórzymy – nie rekomendujemy żadnych lokali, bo to od Waszych pragnień i oczekiwań będzie zależało czy dane miejsce Wam się spodoba czy nie. Ponadto, często to nie sam klub warunkuje dobrą zabawę, lecz przybyli goście.

My swoimi opiniami i spostrzeżeniami dzielimy się na blogu. I jak to na blogu bywa – opinie przedstawiane o danym miejscu są subiektywne, czyli po prostu nasze. Aby wyrobić sobie własne, trzeba poznawać i doświadczać. Innej opcji nie ma.

Dbałość o szczegóły

No dobra, ale wróćmy do Libertin. Na stronie klubu znajdziecie wskazówki, jak dotrzeć pod pożądany adres i radzimy Wam, aby się z nimi zapoznać, bowiem poleganie na nawigacji w tym przypadku się nie sprawdzi. Lokal jest nieźle ukryty i można chwile pobłądzić zanim odnajdzie się drzwi do tegoż przybytku rozkoszy.

My trafiliśmy akurat na imprezę tematyczną Halloween, więc od wejścia witały nas creepy klimaty. I tu ogromny plus dla właścicieli lokalu – naprawdę postarali się o jego wystrój. Osoby z obsługi były tak genialnie ucharakteryzowane, że aż strach było patrzeć w oczy barmanowi i jego hipnotyzującym soczewkom.

Bardzo nam się spodobało, że zaraz po przebraniu się, obok nas pojawiła się dziewczyna, która nas oprowadziła po klubowych zakamarkach. To również sobie cenimy, bo od razu czujemy się swobodniej.

To jest takie duże?

Przede wszystkim zaskoczyła nas wielkość klubu. Spodziewaliśmy się kameralnego lokaliku, a tymczasem przestrzeni w nim było co nie miara. Na poziomie 0 znajdowała się szatnia, bar, parkiet i loże do siedzenia, a także strefa wellness z dużym jacuzzi i saunami. Parkiet nie był zbyt duży, ale był, bo to także nie jest zbyt częste w klubach swingerskich. Przy barze ustawiono stoliki z hokerami, zatem było gdzie wygodnie sączyć sobie drinki podane na barze. Zaraz obok znajdowała się strefa z lożami i z wielkim ekranem wyświetlającym odważne filmy.

Przestrzeń do igraszek znajdowała się na górze i przyznamy szczerze, że na początku nieco się w niej zgubiliśmy. Pokoje, pokoiki i inne zakątki. Trochę jak w labiryncie. Musieliśmy zrobić kilka rundek, aby rozeznać się w topografii. Kolejną zaletą było zróżnicowanie dostępnych opcji. Kto miał ochotę na prywatne uciechy, miał możliwość zamknięcia się w niektórych pokojach. Inne sypialnie były oddzielone prześwitującą kurtyną bądź sznurkowymi zasłonami. Zaś ci, którzy mieli pragnienie celebrować fizyczność w większym gronie, mieli do dyspozycji otwarte pokoje z dużymi materacami. Były też krzyże BDSM, fotel „ginekologiczny” oraz pokój z glory hole. Wszystko dopasowane do gustów i upodobań.

Samej strefy wellness nie testowaliśmy, tylko przez nią przemknęliśmy, ale tam również wiele się działo. Zresztą trafiliśmy na imprezę, na której było bardzo dużo ludzi – ponad 60 par, więc akcja rozgrywała się praktycznie w każdym zakamarku.

Nie tak słodko jak myślisz

Ale żeby nie było tak słodko, to było coś co nam przeszkadzało. Muzyka – jej rodzaj i głośność. Chociaż uwielbiamy muzykę latino i nieco mniej muzykę popularną, to sprawdza się ona wyłącznie na parkiecie. Poza nim już niekoniecznie. A to co było słyszalne na parkiecie, było słyszalne również na lożach, jak i w strefie zabaw. Jej wysoki poziom głośności utrudniał nieco integrację podczas rozmów i nie tylko. Trochę ciężko nastroić się, słysząc w tle Bailando albo Danza Kuduro.

Poza tym, czy zawsze w klubach musi być wyświetlane hard porno, takie co z dupy to do ust i wszędzie indziej? A może by tak puścić delikatniejsze erotyki, pobudzające wyobraźnię?

Ech, ale jak to pisaliśmy na początku – to jest nasze subiektywne postrzeganie.

Podsumowując, czy warto iść do klubu Libertin, odpowiadamy – warto. Lokal jest świetnie urządzony, z miłą obsługą i pysznymi drinkami serwowanymi na barze. Z chęcią do niego wrócimy, ale mamy nadzieję, że trafimy wówczas na bardziej kameralną imprezę, bo znacie nas i wiecie, że dla nas więcej nie znaczy lepiej.

Tekst: Luiza i Eryk

Strona klubu: http://www.clublibertin.pl/

P.S. A jak będziecie w Bielsko-Białej, to odwiedźcie również Sauna Club. Byliśmy tam po raz drugi i po raz kolejny wyszliśmy stamtąd z dobrymi wrażeniami i wspomnieniami.

Author:

Lubimy kawę. I to w każdej postaci. Także tej wirtualnej.

Mamy też marzenie, aby nasze zmysłowe opowiadania erotyczne przeniosły się na papierowe kartki i mobilne urządzenia.

Chcemy pisać. Dla Ciebie i dla innych. Możemy połączyć siły. Jeżeli najdzie Cię ochota, to zaprosisz nas kawę. A my odwdzięczymy się nowymi wpisami, a w przyszłości - piękną książką. Ba! Książkami!

Więcej informacji: https://swingwithme.pl/zapros-nas-na-kawe

Nasz profil na Ko-fi: https://ko-fi.com/swingwithme