DOPADŁ MNIE KRYZYS

Pomimo chęci zachowania spokoju i dystansu – dopadł mnie kryzys. Jakaś totalna pierdoła przyczyniła się do rozwalenia mojej równowagi emocjonalnej. Stan wkurwienia mieszał się z poczuciem bezsilności, a trochę ciężko rzuca się kurwami przez łzy.

Ostatnie tygodnie to jakiś matriks w zawieszeniu. Wstaję rano pełna energii, która gdzieś po godzinie znika w pizdu, pozostawiając mnie z niczym. Mam to szczęście w nieszczęściu, że nie posiadam dzieci, a więc nie jestem zobligowania do wspomagania kulejącego systemu oświaty, który zupełnie nie ogarnia funkcjonowania online. Zresztą po obejrzeniu kilku lekcji na kanale telewizyjnym, którego reklamować nie mam zamiaru – stwierdziłam, że chyba przez całe życie nie wiedziałam czym są liczby parzyste, ani że średnica koła jest tożsama z jego obwodem. Ciekawe czy te pomiary też byłyby adekwatne do męskich przyrodzeń…? Dowiedziałam się także, że ołów jest w benzynie bezołowiowej, ale najbardziej rozwaliły mnie kalambury z przyrody. Kto nie widział, niech nie żałuje. Dlatego dla wszystkich rodziców – wielki szacun. Podziwiam Waszą cierpliwość, bo ja bym pewnie wypiła cały zapas wina, jaki mam w domu. A mam go dużo. Jeszcze.

Plan bez planu

Wydawać by się mogło, że zamknięcie w czterech ścianach, w moim przypadku jest wręcz na rękę. W końcu przecież mam czas na pisanie. Nic tylko siedzieć non stop i napieprzać w klawiaturę. Ale niestety tak kolorowo nie jest. Owszem wyznaczam sobie plan na dzień i staram się go realizować, ale zupełnie inaczej pisze się ze spokojną głową. A niestety spokoju w sobie nie mam. Bo martwię się jak każdy o zdrowie własne i najbliższych, o zachowanie płynności finansowej. Nie mogę już słuchać ani oglądać wiadomości, bo to mnie zżera od środka. Najgorsze jest również to, że tak wiele osób upatruje polityczny interes w ludzkich dramatach. Ale co tam – zróbmy więc wybory, jakich nie przeżył nikt.

Nawet nie mogę pójść do pieprzonego lasu, bo policja chowa się za drzewami w oczekiwaniu na niefrasobliwych obywateli. A spacerów bardzo mi brakuje, bo one zawsze mnie uspokajają i oczyszczają umysł z niechcianych myśli. Ileż to opowiadań powstało, gdy wracałam do domu z zapachem świerków na sobie…

Może przechadzka?

Są też jednak i plusy. Paradoksalnie nawet mniej się z Erykiem sprzeczamy, bo w sumie bezsensu się kłócić, skoro i tak odpada opcja trzaśnięcia drzwiami i pójścia na spacer, który jest teraz dobrem luksusowym. Jeszcze bardziej się wspieramy i gdy jedno z nas ma jakąś chwilę słabości, drugie już biegnie na ratunek. I dziś mój mąż mnie rozbroił. Gdy zobaczył, że jestem tykającą bombą wziął mnie na przechadzkę po… mieszkaniu.

Chodź, wpierw zajrzymy do strefy relaksu – powiedział prowadząc mnie do sypialni. Teraz zajrzymy do strefy spa – rzekł otwierając drzwi do łazienki. To nie koniec wycieczki. Wpierw pójdziemy do prywatnej siłowni – wskazał na nasz rower stacjonarny, a potem do kina. Prywatne seanse, nagłośnienie dolby surround, wygodne siedziska (telewizor i kanapa). Prawda, że klimatycznie? Czeka nas jeszcze strefa gastronomiczna (kuchnia) oraz punkt widokowy (balkon). A na koniec mam dla Ciebie niespodziankę – zapraszam Cię do zoo. I tu do akcji wkroczyły nasze futrzaki, którym spacer po mieszkaniu bardzo się spodobał.

Uświadomiło mi to, jak wiele mam i chyba nie zawsze to doceniam. Człowiek szybko przyzwyczaja się do dobrego, gorzej kiedy wolność jest ograniczana, a paranoja goni kolejną paranoję. Wtedy trudno znaleźć sobie miejsce w nowej rzeczywistości.

Dziękuję!

Trzymam kciuki za Was i za nas. Cieszę się, że Was mam, bo poczucie odizolowania jest mniejsze. Już teraz wiem, że wiele wirtualnych kontaktów przerodzi się w realne znajomości. Z wieloma osobami poznaliśmy się wcześniej, ale razem z Erykiem nie możemy się doczekać, kiedy wróci swoboda poruszania się, a my będziemy mogli zorganizować spotkanie zapoznawcze i cieszyć się obecnością bliskich nam ludzi.

Tekst: Luiza

PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/kochac-to-pozwolic-drugiej-osobie-byc-soba/

Author:

Lubimy kawę. I to w każdej postaci. Także tej wirtualnej.

Mamy też marzenie, aby nasze zmysłowe opowiadania erotyczne przeniosły się na papierowe kartki i mobilne urządzenia.

Chcemy pisać. Dla Ciebie i dla innych. Możemy połączyć siły. Jeżeli najdzie Cię ochota, to zaprosisz nas kawę. A my odwdzięczymy się nowymi wpisami, a w przyszłości - piękną książką. Ba! Książkami!

Więcej informacji: https://swingwithme.pl/zapros-nas-na-kawe

Nasz profil na Ko-fi: https://ko-fi.com/swingwithme