3. OD CZEGO ZACZĄĆ?

Co ja wyprawiam? Mam udane życie małżeńskie, idealnego mężczyznę u boku, stabilną pracę… I co? I przez jakąś głupią erotyczną fantazję mam to wszystko stracić? Co mi w ogóle do głowy strzeliło?

Karina prowadziła wewnętrzny monolog. Zazwyczaj najlepiej jej się rozmyślało albo pod prysznicem albo podczas prasowania, choć tej drugiej czynności nad wyraz nie lubiła. Leon wiedział, że jak żona wpadała w wir prasowania, to znaczyło, że nad czymś intensywnie myślała. I wolał jej wtedy nie wchodzić w drogę, by nie rozdrażnić jakąś drobnostką. Gdy wrócił z pracy i zobaczył piętrząca się górę ubrań czekającą na swoją kolej do żelazka, wiedział, że jeszcze dziś będzie czekała go poważna rozmowa.

– Chcesz kawy? – zapytał wstawiając wodę do czajnika.

– Możesz zrobić – odpowiedziała obojętnie.

– Kawa, ciastko i całus w czoło?

– Nie mam ochoty na przytulanie, wybacz.

– A na co masz?

– Na chwilę ciszy bez twojego gadania.

Agresywnie odłączyła żelazko od zasilania i poszła do sypialni. Leon doskonale znał ten scenariusz. Wiedział, że czeka na niego otulona kocem i z czytnikiem w ręku jako wymówką, że wzięła ją ochota na czytanie. Nie mógł pójść do niej za prędko, gdyż to by podziałało na nią jak płachta na byka, ale też nie za późno, bo wtedy wyszłaby rozwścieczona z pokoju i zaczęłaby się awantura o pierdoły. O jego koszule wiszące na krześle, o skrzynki z narzędziami, o które ciągle się potykała. Powodów do tak zwanej przypierdolki znalazłoby się wiele. Wyliczył kiedyś sobie, że optymalny czas przeczekania wynosi 7 minut. Nie za krótko, nie za długo.

***

Ostrożnie otworzył drzwi do sypialni. Tak jak przewidywał, leżała na boku przykryta miękkim kocem i udawała skupienie nad książką.

– Nie chciałaś przyjść do kawy, to kawa przyszła do ciebie. Kochanie, usiądź, porozmawiajmy normalnie, bo widzę, że coś cię męczy od ośrodka.

– Nic mnie nie męczy.

– Naprawdę, pomińmy te stałe punkty programu i przejdźmy do sedna. Mnie nie oszukasz.

– Boję się.

– Czego się boisz?

– Że ten mój sen…

– Tak?

– Że ten mój sen nigdy nie powinien mi się przyśnić.

– Dlaczego?

– Bo boję się, że to wszystko zepsuje między nami.

– Twoje sny?

– Realizacja mych snów. Owszem, kręci mnie wizja z kobietą. Dotykanie jej, całowanie, pieszczenie. Ale jak w rzeczywistości nie będzie tak pięknie? Albo inaczej – będzie zbyt pięknie? I ona spodoba ci się bardziej niż ja? Będzie ładniejsza, szczuplejsza, młodsza? A co, jak ty się w niej zakochasz lub w myślach będziesz porównywał mnie do niej? Nie przeżyję tego. Za bardzo cię kocham, bym mogła cię stracić z powodu jednej durnej nocy spędzonej z kimś obcym w łóżku. Nie, to nie dla mnie.

– Ciii… uspokój się – Leon przytulił roztrzęsioną żonę. Skąd nagle w twojej głowie pojawiło się tyle wątpliwości i to odnośnie nas? Jesteśmy ze sobą kilkanaście lat, dobrze nam razem. Za nic nie zamieniłbym ciebie na inną kobietę.

– Nie możesz być tego pewien. Gdy w grę wchodzą uczucia, rozum idzie spać.

– To czemu mój rozum nie hibernował się, skoro tak mocno cię kocham?

– Wariat.

– Ale twój wariat. Kari – przecież nikt nas do niczego nie zmusza, ale jestem przekonany, że nasz związek jest na tyle szczery i dojrzały, że możemy pozwolić sobie na pewną dozę szaleństwa. Jeżeli stwierdzimy, że seksualne przygody, nie są nam pisane, to z nich zrezygnujemy.

– A wyobrażasz sobie mnie z inną kobietą?

– Och, tak…

– A siebie z kochanką?

– Kusząca wizja, ale wyłącznie, gdybyś ty była z nami i współdzieliła moment uniesień, będąc zarówno reżyserką, jak i bohaterką napisanego przez nas dwoje wcześniej w głowie scenariusza.

– To zadam kolejne pytanie – zaakceptowałbyś moje zbliżenie z innym mężczyzną? Jakbyś zareagował widząc mnie w jego objęciach i oddającą mu swoje ciało?

Leon zamilkł. Nie takiego pytania się spodziewał. Wizja żony pieprzonej przez obcego faceta wywołała w nim nagły przypływ złości, choć starał się nie pokazać tego po sobie. Po chwili odpowiedział.

– Nie wiem jakbym zareagował. Do wszystkiego trzeba dochodzić etapami. Skoki na głęboką wodę są zbyt ryzykowne. Lepiej próbować nowych rzeczy krok po kroku. Nie sądzisz?

– Masz rację. Tylko co teraz? Skoro chcemy otworzyć się na nowe doznania, to od czego zacząć?

– Zostaw to mi. Ja coś wymyślę.

Tekst: Luiza

PRZECZYTAJ POPRZEDNIE ROZDZIAŁY:

Author:

Lubimy kawę. I to w każdej postaci. Także tej wirtualnej.

Mamy też marzenie, aby nasze zmysłowe opowiadania erotyczne przeniosły się na papierowe kartki i mobilne urządzenia.

Chcemy pisać. Dla Ciebie i dla innych. Możemy połączyć siły. Jeżeli najdzie Cię ochota, to zaprosisz nas kawę. A my odwdzięczymy się nowymi wpisami, a w przyszłości - piękną książką. Ba! Książkami!

Więcej informacji: https://swingwithme.pl/zapros-nas-na-kawe

Nasz profil na Ko-fi: https://ko-fi.com/swingwithme