EyS NIGHTCLUB HAMBURG – RELACJA

Nie bylibyśmy sobą, gdyby będąc w nowym mieście, nie odwiedzilibyśmy kolejnego miejsca na swingerskiej mapie Europy. Tym razem droga zaprowadziła nas do Hamburga, a że udało nam się zahaczyć o weekend, to postanowiliśmy zafundować sobie wizytę w dwóch lokalach. Dziś opiszemy jeden, a za tydzień na blogu opublikujemy następną relację.

W Niemczech wyszukiwanie imprez jest bardzo łatwe. Wśród niemieckich swingersów króluje portal https://www.joyclub.de/ – tam znajdziecie informacje o wszystkich imprezach w klubach, a także nie brakuje ogłoszeń o prywatnych wydarzeniach. Chcąc wziąć udział w konkretnej imprezie, najlepiej jest się „zameldować” właśnie poprzez tę stronę – to znacząco przyspiesza czas spędzony na wejściu do klubu. Często też i cena jest niższa, gdy dokona się wcześniejszego zgłoszenia.

To co nas zaskoczyło, to mała ilość klubów w Hamburgu. Spodziewaliśmy się, że ich liczebność będzie porównywalna z Berlinem, lecz jednak w tej kwestii się rozczarowaliśmy. Wybraliśmy zatem miejsca, w których było najwięcej osób zameldowanych, bo już kiedyś się przekonaliśmy, że jak na Joy`u jest mało zgłoszeń, to w rzeczywistości – gości w lokalu jest jeszcze mniej.

Jest tu ktoś?

Eys Nightclub nawet na swojej stronie określa się jako miejsce frywolne. Hmmm… Skoro frywolne, to musimy je sprawdzić. I znów jazda w nieznane, i znów kolejne progi do przekroczenia. Przed  nami niewielki budynek. Schodkami na górę kierujemy się w stronę piętra.

Otwieramy drzwi i… NIC. Naprawdę. Po raz pierwszy zetknęliśmy się z sytuacją, że wchodząc do lokalu, nie spotkaliśmy nikogo na wejściu. Tylko malutka szatnia i dźwięki rozmów dochodzące zza kotary. Gdyby to był nasz pierwszy raz w swingers klubie, z pewnością czulibyśmy się niezręcznie, ale doświadczenie robi swoje. Szybko się przebraliśmy i przenieśliśmy się do środka.

Po lewej stronie ulokowany był bar i dopiero tam ktoś nas się zapytał o nick. Przedstawiliśmy się jako Swing With Me i zamówiliśmy drinki. Prawdę mówiąc, do zwiedzania nie było zbyt wiele. W głównej sali oprócz baru, ustawione były kanapy i stoliki. Oprócz tego były jeszcze trzy pomieszczenia. Główna strefa zabaw to był jeden większy pokój z dwoma kanapami, stołem do masażu i kilkoma akcesoriami do krępowania. Obok był mały pokoik z opcją zamknięcia się. Podobny był w palarni, ale z racji tego, iż jesteśmy osobami niepalącymi, raczej tam nie zaglądaliśmy.

Czy możecie wyjść?

Za inną kotarą była jeszcze jedna przestrzeń do siedzenia, gdzie starsi niemieccy swingersi… grali w gry planszowe. Serio. Nie żartujemy. Gdy chcieliśmy chwilę popatrzeć na ich planszowe zagrywki, zostaliśmy delikatnie poproszeni o wyjście… A to dlatego, że byliśmy dla nich zbyt młodzi.

Zamurowało nas. Pojawiła się trochę taka wiekowa dyskryminacja. Zdajemy sobie sprawę, że w porównaniu do naszych zachodnich sąsiadów, swingerska średnia wieku w Polsce dość znacząco się od nich różni, ale do cholery – bez przesady. W końcu klub swingerski to miejsce, gdzie ludzie powinni czuć się swobodnie i niczym nie skrępowani, zwłaszcza mentalnymi ograniczeniami. Ale cóż… Ów starszyzna zawładnęła tamtym pokojem, nie dopuszczając nikogo innego do wejścia w ich świat. Oczywiście, można się bawić w zamkniętym gronie, ale wtedy najlepiej po prostu wynająć sobie klub na wyłączność i wszelkie niezręczne sytuacje zostają z automatu usunięte.

Eys NightClub nazwalibyśmy raczej barem z możliwością swingowania, aniżeli klubem swingerskim. Owszem, można przyjemnie tu sobie posiedzieć, podrinkować i porozmawiać, ale nie czuliśmy tam klimatu do zabaw, nawet między sobą. Woleliśmy pobaraszkować w hotelowym pokoju. I tak też zrobiliśmy. Zatem byliśmy, zobaczyliśmy i opisaliśmy, bo raczej tam ponownie nie zajrzymy. Zbyt wiele innych ciekawych miejsc czeka na odkrycie.

Tekst: Luiza i Eryk

Fot.: Swing With Me

Strona lokalu: http://www.eys.hamburg/

PRZECZYTAJhttps://swingwithme.pl/red-castle-falkenberg-relacja/

Author:

Lubimy kawę. I to w każdej postaci. Także tej wirtualnej.

Mamy też marzenie, aby nasze zmysłowe opowiadania erotyczne przeniosły się na papierowe kartki i mobilne urządzenia.

Chcemy pisać. Dla Ciebie i dla innych. Możemy połączyć siły. Jeżeli najdzie Cię ochota, to zaprosisz nas kawę. A my odwdzięczymy się nowymi wpisami, a w przyszłości - piękną książką. Ba! Książkami!

Więcej informacji: https://swingwithme.pl/zapros-nas-na-kawe

Nasz profil na Ko-fi: https://ko-fi.com/swingwithme