ORA 2 – RECENZJA

Przeglądając stronę Lelo, zawsze na dłużej zatrzymywałam się przy zabawce o nazwie Ora 2. Intrygowała mnie, ciekawiła i nie dawała spokoju. Moja łechtaczka jest spragniona różnorodnych bodźców, dlatego wreszcie ów gadżet musiał trafić w moje ręce. Tym bardziej, że nigdzie w sieci nie mogłam natrafić na jakąś sensowną recenzję tego produktu. Postanowiłam zatem, sama zająć się tematem i sprawdzić czy faktycznie Ora jest taka nadzwyczajna.

Pierwsze wrażenie jak zwykle genialne, jak to się dzieje za każdym razem, gdy wyjmuję z pudełka zabawki od tejże firmy. Mięciutki silikon, złote zdobienia – luksus w czystej postaci. Nie mogłam się doczekać, aż Ora 2 zawędruje niżej i…

A cóż to jest?

O tym co było dalej napiszę za chwilę. Wpierw krótkie wprowadzenie, czym tak naprawdę Ora 2 jest. Otóż jest to innowacyjny symulator łechtaczkowy, którego zadaniem jest naśladowanie ruchu języka podczas seksu oralnego. Do wyboru mamy 10 trybów wibracji. Pięć z nich to opcja z zataczaniem pełnego kółeczka wokół łechtaczki, zaś pozostałe pięć to opcje półobrotowe, tak aby ruchy wokół clitoris były szybsze. Każdy z trybów, to także inny rodzaj wibracji, których intensywność możemy zmieniać za pomocą przycisków „+” i „-”. Rodzaj stymulacji przełączany jest przyciskiem środkowym. Najlepiej funkcjonowanie przedstawia ten rysunek:

Praktycznym rozwiązaniem w zabawkach od Lelo jest możliwość blokady, bardzo przydatna zwłaszcza podczas podróży, gdy gadżet może niespodziewanie się włączyć. W tym celu wystarczy przez pięć sekund przytrzymać jednocześnie przyciski „+” i „-”.

Ora 2 jest wyposażona również w technologię, którą bardzo doceniłam w Smart Wand. Mowa o SenseTouch™, czyli intensyfikacji wibracji poprzez dociskanie do pieszczonych miejsc. To pozwala na dawkowanie sobie rozkoszy i kontrolowanie momentu osiągania orgazmu.

Śpiesz się powoli

Muszę przyznać, że Ora 2 należy do gadżetów, których trzeba się nauczyć. Przyznaję, spodziewałam się fajerwerków zaraz przy pierwszym użyciu, jednak one się nie pojawiły. Zamiast tego czułam się lekko rozczarowana, że zabawka zawiodła moje oczekiwania. Na jakiś czas Ora wylądowała w sypialnianej szufladzie, a ja co jakiś czas robiłam do niej nowe podejścia, ucząc się jej. Tym bardziej, że nie ma co ukrywać – poniekąd przyzwyczaiłam swoją łechtaczkę do mocniejszych wrażeń. Zarówno Sona, jak i Pro Penguin od Satisfyera potrafią doprowadzić mnie w kilkanaście sekund, nic więc dziwnego, że Ora na początku przegrała z takimi rywalami. Bo ta seks zabawka nie służy do szybkiego zaspokojenia, a bardziej do budowania napięcia. Stanowi preludium do dalszych doznań, sprawiając, że kobiecość ukryta między udami staje się wilgotna i gotowa na dalsze zaspokajanie. Dlatego warto ją wykorzystać przed kontynuacją igraszek z partnerem, bądź zanim się sięgnie po erotyczne gadżety z większą mocą.

Czy Ora mnie doprowadziła? Tak, ale wyłącznie w trybach z technologią SenseTouch™, kiedy mogłam podkręcić nieco jej moc oraz wtedy, kiedy tak naprawdę nauczyłam się jej używać. Z pewnością oferuje ona coś innego. Myślę, że Ora sprawdzi się jako propozycja dla kobiet dopiero rozpoczynających swoją przygodą z seksualnymi zabawkami, bo jej łagodność i delikatność mogą zachęcić do próbowania nowych rzeczy. Z kolei dla bardziej zaawansowanych użytkowniczek Ora może okazać się po prostu za słaba.

Tekst: Luiza

P.S. Tak długo się uczyłam Ora 2, że w międzyczasie na rynku pojawiła się już Ora 3, która ponoć jest wzbogacona w inteligentne algorytmy, zapamiętujące nasze ruchy przynoszące największą rozkosz. Hmmm… Brzmi zachęcająco.

UWAGA!!!

Do 10 lutego w Lelo trwa Walentynkowa promocja, gdzie Ora 2 jest dostępna 30% taniej, zaś jej następczyni Ora 3 jest przeceniona o 20%. Kliknijcie TUTAJ i sprawdźcie co jeszcze ciekawego możecie kupić w cenach o wiele przyjemniejszych dla portfela. Promocja ważna do 10 lutego.

Oczywiście ja wiernie polecam Wam też Sonę, bo tego zakupu na pewno nie będzie żałować 😉

Tekst: Luiza

Fot.: Swing With Me

PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/sona-stymulator-lechtaczkowy/

Author:

Lubimy kawę. I to w każdej postaci. Także tej wirtualnej.

Mamy też marzenie, aby nasze zmysłowe opowiadania erotyczne przeniosły się na papierowe kartki i mobilne urządzenia.

Chcemy pisać. Dla Ciebie i dla innych. Możemy połączyć siły. Jeżeli najdzie Cię ochota, to zaprosisz nas kawę. A my odwdzięczymy się nowymi wpisami, a w przyszłości - piękną książką. Ba! Książkami!

Więcej informacji: https://swingwithme.pl/zapros-nas-na-kawe

Nasz profil na Ko-fi: https://ko-fi.com/swingwithme