IM WIĘCEJ CZUJESZ, TYM LEPIEJ

Nie umiemy mówić o swoich emocjach. Możemy uważać się za nie wiadomo jak otwartych, kontaktowych, ale prawda jest taka, że gdy coś nas boli, tak mocno ściska w serduchu, to zamiast to wyrzucić z siebie – zamykamy się.

Niektórzy po przeczytaniu tego wstępu, pomyślą – tak to prawda. Inni z kolei – to gówno prawda. Ja tam nie mam z tym żadnego problemu. Czyżby?

Ci, co znają mnie i Eryka osobiście wiedzą, że lubimy poznawać nowych ludzi. Uwielbiamy wsłuchiwać się w ich historie oraz przemyślenia. Wiele z tych opowieści stało się tłem do tworzących się powieści lub głównym wątkiem blogowych wpisów. Ci, co znają nas nieco dłużej, wiedzą też, że jesteśmy typem „włoskiego małżeństwa”. Jak coś nam nie pasuje, to od razu o tym mówimy. U nas nie zdarzają się ciche dni, ale za to jak się kłócimy, to trudno nas nie usłyszeć. Nie oceniamy tego w kategorii dobre/złe. My po prostu tak mamy. Oczywiście, owe sprzeczki są najbardziej namiętne o najmniej istotne rzeczy. O tematach poważniejszych staramy się rozmawiać. Ale czy to nam zawsze wychodzi? No pewnie, że nie.

Przewijając obrazy

Żyjemy obrazkowo. Łykamy jak pelikan instagramowe treści pięknego i zorganizowanego życia. Życia, w którym jest czas na wszystko: na podróże, pracę, jedzenie w restauracjach, nieziemski seks. Życia bez czarno-białych filtrów, lecz wyłącznie w rzeczywistości z podkręconym nasyceniem. Życia, w którym nie ma miejsca na emocje, które nie prezentują się dobrze na wyselekcjonowanych zdjęciach. Bo przecież złość, smutek, żal, to oznaka słabości, a kto lubi ludzi słabych? Nikt.

Najgorsze jest to, że udajemy przed samym sobą. Że nie potrafimy na głos powiedzieć, gdy coś nam nie pasuje lub coś nas rani. Wolimy zamknąć oczy, poddać się niechcianemu doświadczeniu i przetrwać w myśl zasady, że jakoś to będzie. Zamykamy się na uczucia, zwłaszcza te trudne, bowiem lepiej nie poczuć nic, niż poczuć coś za dużo.

Pod kontrolą

Ale im więcej czujesz, tym lepiej. Tym intensywniej odbierasz świat, a twoja codzienność przestaje być monochromatyczna. Jeżeli jesteś wkurzony, to rzuć tą kurwą pod nosem. Jak coś cię smuci – niech polecą łzy. Gdy jesteś szczęśliwy – tańcz, śpiewaj, uśmiechaj się. Wiele decyzji, świadomie lub nie, podejmujesz pod wpływem emocji. To one kierują nawet błahymi wyborami. Kontrola to dobra rzecz, ale tak jak z zazdrością – w nadmiernej dawce wyniszcza wszystko, zwłaszcza to, na czym najbardziej ci zależy. W tym także ciebie samego.

Czasem potrzebny jest impuls, czasem słowo usłyszane od kogoś innego, by tama puściła. Ja w przeżywaniu trudnych sytuacji mam spóźniony zapłon. Gdy trzeba działać – działam, ale kiedy dotrze do mnie, co się naprawdę wydarzyło, wtedy jakby mnie ktoś palnął w łeb. To opóźnienie może być kilkudniowe, ale nawet i wielomiesięczne. Jednak, czy prędzej czy później, ono przychodzi. A wraz z nim poczucie ulgi, że wreszcie pozbyłam się niechcianego balastu.

Swing również dostarczył nam emocjonalnych rozterek. Jedne nas osłabiły, drugie wzmocniły. Te, w których byliśmy we wszystkim razem – pogłębiały naszą relację, zaś te, kiedy byliśmy niby razem, a jednak nieco osobno – na chwilę nas od siebie oddalały. Wątpliwości są potrzebne. Dzięki nim zadajemy pytania i to dzięki nim odnajdujemy też odpowiedzi. Ale do tego potrzebne jest odkrycie uczuciowych kart.

Tekst: Luiza

Fot.: Victoria_Borodinova/Pixabay

PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/historia-pewnej-pary/

___

Jeżeli masz ochotę wspierać nas w tym, co robimy – to możesz zrobić to tutaj:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Dziękujemy!

Niech inni też się o nas dowiedzą :)