CZY ROBISZ SOBIE DOBRZE?

Dziś, 28 marca, przypada Dzień Masturbacji oraz Dzień bez Kłamstwa. Ciekawe połączenie, nieprawdaż? To korzystając z okazji – czy robisz sobie dobrze? I od razu drugie pytanie – czy czasami ukrywasz, że lubisz zabawy solo?

Jeżeli czytacie mnie od dłuższego czasu, to wiecie iż jestem zwolenniczką obdarzania się przyjemnością wszelaką. Odkąd odkryłam magiczne działanie zabawek erotycznych, stałam się ich największą fanką. A, że jest z czego wybierać, to rozkoszuję się masturbacją na wiele sposobów.

Mam udane życie seksualne małżeńskie, jak i pozamałżeńskie. Jestem kobietą pod tym względem spełnioną. Czy mi mało? Nie. Ja po prostu delektuję się chwilami, kiedy sama rządzę przyjemnością, jej intensywnością oraz tempem dochodzenia.

Twój wybór

Są momenty, kiedy potrzebuję szybkiego, fizycznego zaspokojenia. Na już, na teraz. Wówczas sięgam po urządzonka, które dają mi orgazm natychmiastowy. Kilkanaście sekund, a mój wewnętrzny pożar zostaje ugaszony (w tym aspekcie szczególnie polecam Silę, Sonę – zarówno jej starszą, jak i nowszą wersję, oraz niepozornego pingwinka).

Ale uwielbiam też celebrować własną cielesność. Bawić się, nieśpiesznie. Być na krawędzi orgazmu, zatrzymać się, zrobić kilka głębokich oddechów i zacząć od nowa. I tak kilka razy. Gdy nadchodzi kulminacja namiętności w pojedynkę, odczuwam to całą sobą. Od włosów na karku, po palce u stóp zaciskane od doznań. Zazwyczaj robię to przed snem. Spływająca błogość sprawia, iż zasypiam niemal natychmiastowo (jeżeli ktoś z Was cierpi na bezsenność, niech sięgnie po ulubione cacko – polecam. Zwłaszcza Tulip Clitoris, G-Vibe Mini, Sundaze, BeOne).

Z mężem i bez niego

Czy ukrywam to przed mężem? Nie. Nie chowam się gdzieś po kątach z wibratorem w ręku. Ba! Nawet robię to przy nim. Często jest to jeden z elementów naszych zbliżeń. Obserwacja się podczas pieszczot nakręca i buduje seksualne napięcie. Ale zdarzają się też dni, kiedy obydwoje jesteśmy padnięci po całym dniu i najzwyczajniej brakuje sił na harce w sypialni. Albo jak Eryk gdzieś wyjeżdża. Wówczas korzystam z osiągnięć techniki i mój mąż o tym wie. Wie i akceptuje.

Dla mnie masturbacja jest czymś naturalnym. Drogą to poznawania, co nam sprawia przyjemność, a co nie. Metodą na rozładowanie stresu. Otwarciem na nowe doświadczenia. To działa w dwie strony – nie robię Erykowi wyrzutów, gdy ma chęć na samopieszczotę (choć zdecydowanie woli pieszczoty moją ręką, tudzież ustami). I też nie chciałabym, aby on to robił w strachu, że go przyłapię.

To nie moje!

Masturbacja nie powinna być tematem tabu, powodem do wstydu. Oczywiście, tak jak w innych aspektach życia, także i tu warto zachować zdrowy umiar, bo od przyjemności można się uzależnić oraz przyzwyczaić ciało do osiągania rozkoszy w jeden, wypracowany sposób – a po co się ograniczać?)

Szeroki asortyment erotycznych zabawek sprawia, iż można szaleć i szaleć. A, gdy zabawek nie ma w zasięgu, to wtedy w ruch idą niezastąpione dłonie. One zawsze wiedzą jak poprowadzić, by doprowadzić.

Dlatego róbcie sobie dobrze i nie kryjcie się z tym w związku. Zresztą, kłamstwo prędzej czy później wyjdzie na jaw. I co wtedy? Będziecie udawać, że to wibrator sąsiadki przyniesiony przez psa, co przeszedł przez ich płot? Taaaa…

Masturbacja bez kłamstw – to również ogniwo szczerości w związku.

Tekst: Luiza

PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/dlaczego-masturbacja-jest-fajna/

Fot.: Vic_B/Pixabay

P.S. Taka ciekawostka – Dzień Masturbacji obchodzony jest w Polsce również 25 lutego.

P.S. 2. Jak szukacie wibrujących inspiracji, to zajrzyjcie do zakładki z naszymi recenzjami.

___

Jeżeli masz ochotę wspierać nas w tym, co robimy – to możesz zrobić to tutaj:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Dziękujemy!

Niech inni też się o nas dowiedzą :)