INSOMNIA BERLIN – RELACJA

Długo się zastanawialiśmy czy chcemy tam wrócić. Po ostatniej niezbyt przyjemnej akcji (PRZECZYTAJ), mieliśmy wiele wątpliwości. I chociaż zaistniała wówczas sytuacja została wyjaśniona i zostaliśmy przeproszeni za to, co się stało – pewien niesmak pozostał. Postanowiliśmy jednak sprawdzić, czy coś się w Insomnii zmieniło przez ostatnich kilka miesięcy…

Zmiany na gorsze

Niestety, tak. Zmieniło się i to w gorszą stronę. Od wielu osób usłyszeliśmy, że Insomnia powoli się kończy i faktycznie tak jest. Pierwsze co nas uderzyło, to dress code, a raczej jego brak. Niegdyś obsługa klubu bardzo pilnowała czy ktoś jest odpowiednio ubrany, nawet będąc aż nadto drobiazgowym. A teraz? Teraz może wejść każdy: w zwykłym podkoszulku, sukience raczej do wyjścia do kina niż do klubu, w adidasach, a nawet w… traperach. Naprawdę. Przecieraliśmy oczy ze zdumienia, gdy obserwowaliśmy w jakim stroju są wpuszczani do środka ludzie.

Kolejna rzecz – kiedyś nie do pomyślenia było wpuszczenie kogoś z torebką. Wszystkie takie rzeczy musiały obowiązkowo zostać w szatni. Tymczasem w lokalu widzieliśmy wiele kobiet z torebkami. I to nie małą kopertówką, tylko torbami o konkretniejszych rozmiarach. Na wejściu obsługa pytała jedynie, gdzie są schowane telefony i to wszystko co robiła w zakresie zapewnienia prywatności klubowiczom. Trochę mało, prawda?

Czas na show!

Insomnię znamy od kilku lat i za każdym razem, gdy wybieraliśmy się na imprezę pod jakże subtelną nazwą „Saturday Night Fuck” – o północy odbywał się zapowiadany show. Dawniej były to widowiska zróżnicowane, jak na przykład Królowa Śniegu w okresie świątecznym i jej seksowni pomocnicy oraz śnieżynki. Ale od dłuższego czasu, jest ten sam scenariusz. Otóż na scenę wychodzą panie w kapturach, w tle słychać motyw z filmu „Oczy szeroko zamknięte”, a później na jedną z nich, przybyli goście mogą wylać wosk ze świec do ciała. Na koniec „mistrzyni ceremonii” pejczykiem pozbywa się zaschniętego wosku i po skończonej akcji, panie biorące udział w ceremonii idą się oficjalnie pieprzyć z uczestnikami imprezy.

Zero nowych pomysłów, zero inicjatyw.

Higiena…

Higiena jest dla nas w klubie najważniejsza, bo dobry swing, to czysty swing. Dawniej, na górze w przestrzeni zabaw, ZAWSZE ktoś był z obsługi i dbał o czystość. Gdy, tylko ktoś wstał z materaca, osoba ta od razu dezynfekowała to miejsce specjalnym płynem. Teraz na górze nie było nikogo, tylko od czasu do czasu ktoś zaglądał na górę, sprawdzić czy wszystko jest w porządku. A to zdecydowanie za mało. W innych klubach są prześcieradła, chociażby ręczniki, a w Insomnii nawet tego nie ma. Lepkie materace wręcz odpychały i skutecznie zniechęcały do jakichkolwiek zabaw.

Coraz drożej

Jeszcze nie tak dawno, wstęp na tę imprezę kosztował 60 euro. Obecnie, cena jest o 20 euro wyższa. Niestety, wraz ze wzrostem ceny nie idzie wzrost jakości. Jest wręcz przeciwnie. Klub stara sobie zrekompensować mniejszą ilość gości, wyższymi opłatami za wejście, a takie rozwiązanie nigdy nie sprzyja rozwojowi i nie jest dobrą wróżbą na przyszłość.

Niepowtarzalna atmosfera

Ale Insomnia ma też w swoje plusy. Przede wszystkim atmosferę niespotykaną w żadnym innym miejscu. Do klubu przychodzą ludzie dosłownie w każdym wieku. Niektórzy pojawiają się tam tylko po to, aby podkreślić swoją indywidualność i pobyć wśród otwartych ludzi. Inni – by potańczyć w rytm elektronicznej muzyki (muzyka jest dla nas najmocniejszym punktem klubu). Pozostali – by pieprzyć się zwierzęco. Pełna różnorodność, od której czasem aż trudno oderwać wzrok…

Jak jest w środku?

Chociaż o Insomnii pisaliśmy na blogu wielokrotnie, to pokrótce opiszemy wam jej wnętrze. W klubie nie ma osobnej szatni umożliwiającej swobodne przebranie. Tutaj każdy przebiera się przy wejściu. Są jedynie dwie małe kabiny odseparowane od reszty pomieszczenia zasłoną, ale gdy jest dużo gości, to prawie niemożliwym jest dostanie się do nich. Zatem najlepiej już mieć na sobie chociaż część klubowej garderoby, by przyspieszyć wejście. Rzeczy oddaje się obsłudze, która wydając przypisane numerki, chowa je do szatni ukrytej w innym pokoju.

Insomnia jest powiedzmy lokalem dwupoziomowym. Na parterze jest duży bar wraz z dużym parkietem oraz miejscami do siedzenia, tudzież uprawiania innych czynności. Po prawej, jest przejście zasłonięte ciężką kotarą. Tuż za nią znajdują się łazienki, a także jacuzzi i prysznice oraz dwa łóżka do zabaw i fotel ginekologiczny.

Cała strefa zabaw znajduje się na górze. To pewnego rodzaju antresola z wieloma łóżkami i także erotycznym fotelem. Z góry można obserwować, jak się bawią ludzie na parkiecie.

W Insomnii nie ma żadnych pokojów umożliwiających kameralne zabawy. Tu wszystko dzieje się na widoku. Owszem, przyjemnie jest popatrzeć na cielesne przetasowania, bo to pobudza i podnieca, ale…

… odkąd zmieniła się sytuacja geopolityczna w Europie i zwłaszcza w Niemczech przybyło obywateli innych narodowości, to ja jako kobieta nie czuję się tam po prostu bezpiecznie. Dla niektórych słowo „nie” nie oznacza odmowy, ale raczej pewnego rodzaju niezdecydowanie, które śliskie rączki powinny przełamać. Tak to nie działa do cholery! „Nie” oznacza „nie” i to bez wyjątków!

Czy warto odwiedzić Insomnię?

Ze względu na panujący w niej fetyszowy klimat – tak, bo jest to coś odmiennego. Coś, co warto zobaczyć i przeżyć, ale jako klub swingerski, Insomnia już nie spełnia naszych oczekiwań i to w wielu aspektach. Jest to przykre, bo żywimy duży sentyment do tego miejsca, bowiem właśnie od tego berlińskiego lokalu zaczęła się nasza swingerska przygoda i tak naprawdę dzięki niemu, powstał nasz blog. Ale trzeba iść dalej i poszukiwać nowych klubowych opcji.

Poza tym znów mamy ochotę organizowania kameralnych apartamentówek, bo wtedy to jest swing, jaki uwielbiamy 😀

Tekst: Luiza

PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/maskennacht-w-insomnii/

Author:

Lubimy kawę. I to w każdej postaci. Także tej wirtualnej.

Mamy też marzenie, aby nasze zmysłowe opowiadania erotyczne przeniosły się na papierowe kartki i mobilne urządzenia.

Chcemy pisać. Dla Ciebie i dla innych. Możemy połączyć siły. Jeżeli najdzie Cię ochota, to zaprosisz nas kawę. A my odwdzięczymy się nowymi wpisami, a w przyszłości - piękną książką. Ba! Książkami!

Więcej informacji: https://swingwithme.pl/zapros-nas-na-kawe

Nasz profil na Ko-fi: https://ko-fi.com/swingwithme