MÓWIŁA „NIE”

Mówiła NIE, lecz on nie słuchał. Chciała krzyczeć, lecz on zasłonił dłonią jej usta. Zaciskała uda, broniąc dostępu do swojej godności. Próbowała gryźć, szarpać się, wyswobodzić z przymusowego uścisku. Na próżno. Otumaniona uderzeniem w twarz nie miała sił się bronić. Wolała się poddać, aby przeżyć. Bała się, ale jeszcze bardziej chciała dotrwać do jutra.

Wracała od znajomych, którzy kupili mieszkanie kilka ulic dalej. Zaprosili ją na parapetówkę, bo nic tak nie cieszy, jak upragnione cztery ściany. Nawet kawalerka wydaje się wówczas pałacem. Ciasne, ale własne. Miejsce do tworzenia historii i budowania wspomnień. 32 metry kwadratowe i wizja świetlanej przyszłości.

Cieszyła się ich szczęściem, bo pamiętała, jak sama się radowała odbierając klucze do wyśnionego M2. Jako prezent kupiła im dwa duże kieliszki do wina. Idealne na zbliżającą się jesień i wieczory pod kocem. Wiedziała, że na imprezie będzie kilka znanych jej osób, ale była otwarta na nowe znajomości. Po niedawnym rozstaniu z chłopakiem, z którym była kilka lat, wolała wychodzić do ludzi niż płakać w poduszkę.

Jak nie ten, to będzie inny – przekonywała siebie.

***

Niezbyt wielki metraż mieszkania poniekąd wymuszał integrację. Chcąc nie chcąc, nawet aby przejść do toalety, trzeba było przebić się przez tłoczących się w kuchni gości. W ten sposób ludzie się poznawali, a niektórzy nawet zdążyli wymienić się już telefonami z obietnicą kolejnego spotkania.

Ale Iza nie miała ochoty na żadne romanse. Odkąd rozstała się z Kacprem, wszyscy swatali ją dookoła, a ona po prostu chciała miło spędzać czas. Bez żadnych planów na przyszłość. Jak wyjdzie, to wyjdzie, jak nie, to nie. Bez zbędnego spinania się i sztucznego napompowywania emocjami.

Choć było miło i sympatycznie, to jednak postanowiła, że nie będzie siedziała do późna. Nie mogła złapać klimatu. Wizja położenia się do łóżka i przeczytania kilka rozdziałów książki wygrała z wizją imprezowania do białego rana.

***

Pożegnała się z gospodarzami, życząc im wszystkiego co najlepsze w nowym lokum i wolnym krokiem podążała do domu. Zatrzymała się tylko na chwilę przed wystawą butiku. Od wczoraj na manekinie ubrana była piękna, zwiewna czerwona sukienka. Trochę za droga na jej posiadane fundusze, ale pomarzyć przecież zawsze można.

– Pięknie byś w niej wyglądała – usłyszała głos w oddali.

Odwróciła się i zobaczyła Marcina, jednego z „parapetówkowych” gości.

Śledzisz mnie? – zapytała żartobliwie.

– Tak – jego głos był stanowczy i poważny.

Przestraszyła się. Podświadomość nakazywała jej ucieczkę.

W takim razie będziesz musiał sobie znaleźć inny obiekt do śledzenia.

– Nie wydaje mi się.

Zrobił kilka szybkich kroków i mocno chwycił ją z nadgarstek.

Zrobimy to prędko i konkretnie. Nie sprzeciwiaj się, a nic ci się nie stanie. Wiem, że tego chcesz. Widziałem jak na imprezie przyglądasz się facetom. Ty tego pragniesz i ja również, zatem omińmy tę bezsensowną grę wstępną.

– Pojebało cię? Brałeś coś? Puść mnie!

Ale on nie odpuścił. Jednym zwinnym gestem, zacisnął ramię na jej szyi i zaczął zaciągać do klatki schodowej opuszczonej kamienicy.

***

Mówiła NIE, lecz on nie słuchał. Chciała krzyczeć, lecz on zasłonił dłonią jej usta. Zaciskała uda, broniąc dostępu do swojej godności. Próbowała gryźć, szarpać się, wyswobodzić z przymusowego uścisku. Na próżno. Otumaniona uderzeniem w twarz nie miała sił się bronić. Wolała się poddać, aby przeżyć. Bała się, ale jeszcze bardziej chciała dotrwać do jutra.

Czuła, jak podwija jej sukienkę do góry i brutalnie odsuwa majtki. Wiedziała, że za chwilę stanie się o czym tylko czytała w gazetowych nagłówkach. Nie mogła na to pozwolić.

– A nie chcesz, żebym wpierw ci obciągnęła? Masz rację. Też chcę się pierdolić, ale zawsze przed uwielbiam ssać kutasa i czuć jak się powiększa w mych ustach.

Zgłupiał. Teraz to on nie był pewien czy to żart czy nie. Ale zachęcony perspektywą loda i seksu, wyciągnął penisa ze spodni i gwałtownie wepchnął go do gardła Izy. Przytrzymując ją za włosy, dyktował tempo oralnej penetracji.

– Podoba ci się? – zapytała, wykorzystując moment na złapanie oddechu.

Nie myliłem się, że z ciebie jest tania suka.

– Nie myliłeś się, uwielbiam się puszczać.

Ponownie zaczęła go zasysać. Coraz głębiej i głębiej. Pulsowanie zdradzało, że jest bliski spuszczenia się. Spojrzała na niego i widziała jak odpływa. Nie czekała dłużej, tylko ostrymi zębami wbiła się w sztywniejącą tkankę. Zaskowyczał z bólu. Im bardziej się szarpał, tym bardziej jej uścisk się pogłębiał. Teraz to ona była panią sytuacji. Podciągnęła kolano w górę i nagłym kopniakiem powaliła na chodnik.

– Chciałeś, to masz. Rusz się, a zaraz poczujesz wbijający się obcas w gardło.

– Jesteś pierdolnięta!

Nie dyskutowała z nim. Wił się na ziemi niczym uciekająca dżdżownica. Z kieszeni spodni wypadł mu portfel. Bezszelestnie sięgnęła po niego.

– A teraz posłuchaj skurwysynie – mówiła dociskając butem jego jądra. Wiem kim jesteś, gdzie mieszkasz. Za godzinę będę wiedziała o tobie dosłownie wszystko. Chciałeś mnie zastraszyć, lecz teraz to ty się boisz. Jeżeli jeszcze raz spróbujesz takiej akcji, to obiecuję, że będziesz mówił falsetem, a swojego fiuta będziesz mógł oglądać w słoiku z formaliną. Chcesz tego?

– Zostaw mnie!

– Co mówisz?

– Zostaw mnie!

– Ty nie chciałeś mnie zostawić…

– Przepraszam. Myślałem, że masz na to ochotę.

– To nie myśl fiutem, tylko głową. Będę cię obserwować. Jeden błąd i lądujesz w areszcie. Tak, dobrze słyszysz.

– Przepraszam.

– Spierdalaj!

Powoli wstał. Ściskając krocze, zataczał się z bólu. Nie spodziewał się takiego obrotu spraw. Z oprawcy zamienił się w ofiarę.

***

Iza nie ruszając się z miejsca, obserwowała jak się oddala. Serce biło jej jak oszalałe, ale trzymała nerwy na wodzy. Nie mogła okazać słabości, choć bała się cholernie. Nie poznawała siebie. I chociaż na wspomnienie jego penisa w ustach czuła obrzydzenie, to jednocześnie była z siebie dumna, że podjęła walkę i ją wygrała. Nie przypuszczała, że potrafi być tak silna psychicznie.

A on jeszcze zapłaci za to co zrobił. Już nawet miała pewien pomysł na zemstę…

 

Tekst: Luiza

Fot.: Martino Pietropoli

PRZECZYTAJ: http://swingwithme.pl/nie-znaczy-nie/