NOS Fun Factory – RECENZJA

– Luiza, a co Ty robisz, oświadczasz mi się? – zapytał Eryk, gdy z pudełka wyciągnęłam nowy gadżet do sprawdzenia.

– Nie, głuptasie. Proponuję Ci dołączenie się do Drużyny Pierścienia – odpowiedziałam żartobliwie.

I tak o to Panie i Panowie przedstawiamy Wam pierścień wibracyjny NOS od Fun Factory.

Pierścień nie tylko na penisa

Przyznajemy się bez bicia, że ta recenzja powinna ukazać się dużo wcześniej. Ale ciągłe rozjazdy, nieustanne pakowanie oraz rozpakowywanie walizek, sprawiały, że dopiero w hotelu orientowałam się, że zostawiłam w domu magiczny pierścionek. Aż wreszcie moja pamięć zadziałała właściwie i NOS powędrował z nami w Polskę. Ba! Odwiedziliśmy z nim nawet poznańską palmiarnię 🙂

Nasze przygody z pierścieniami bywały różne. Jeden nie wytrzymał już na starcie i… pękł. Drugi – za bardzo uciskał, co wręcz dla męża było bolesne. Zatem, jego reakcja jak wyciągnęłam gadżet z pudełka była, powiedzmy, co najmniej zdystansowana. Ale przekonałam go do testowania w inny sposób – masażem. NOS posiada jednostajny tryb wibracji o czterech skalach intensywności oraz jeden o nazwie Flirt, w którym to intensywność jest zmienna. Nałożyłam NOS na palec i wypróbowałam wibracyjne opcje na plecach ukochanego. Przyjemne mrowienie rozeszło się po jego ciele i od razu naszła nas ochota na dalsze testowanie. I tu mój luby, po raz kolejny mnie zaskoczył, gdy włożył pierścień do ust i przy jego wspomaganiu zaczął pieścić mnie oralnie. Uwielbiam jego łóżkową kreatywność. Zresztą obydwoje tak mamy, że zanim przejdziemy do sprawdzania głównej funkcji danej zabawki, to wpierw wymyślamy nieco mniej standardowe jej zastosowania, co czasami bywa bardziej stymulujące niż spodziewany efekt opisywany przez producenta. Zresztą w łóżku zabawa jest jak najbardziej wskazana.

Krabik czy mrówka?

NOS ma dość nietypowy kształt jak na pierścień wibrujący, bowiem jest wyposażony w dwie wypustki o mocnych silniczkach ukrytych w ich wnętrzu.

Wygląda trochę jak mały krabik, pragnący zanurzyć się w soczystej wilgoci. Pokrywający go silikon tradycyjnie jest bardzo przyjemny w dotyku. Niewielki panel do zmiany trybów jest wygodny w użyciu i do jego obsługi wystarczy zaledwie jeden palec, zatem tu duży plus za tę „nieskomplikowalność”. Oczywiście, NOS jest również wodoodporny, więc możecie go zabrać ze sobą na wyjazd, gdy weźmie was ochota na harce w morzu, tudzież w apartamentowym jacuzzi. Dodatkowo, jest lekki i kompaktowy, bez problemu zmieści się w kosmetyczce.

A jak się sprawdził podczas penetracyjnej praktyki? Pomijając atak śmiechu, kiedy Eryk założył go na penisa i jego męskość wyglądała z tymi wypustkami jak mrówka robotnica albo jak górnik z czołówką na głowie (bowiem, gdy urządzenie jest włączone, to świeci się malutka lampka), to przyznam, iż było całkiem całkiem. Czy była to seksualna rewolucja? No nie, gdyż woleliśmy się skupić już na doznaniach ze zbliżenia niż na odpowiednim manewrowaniu, by NOS trafił idealnie w punkt. Nie przepadamy za mechanicznym podejściem podczas uniesień, zatem pierścień był jedynie dodatkiem, nie zaś celem samym w sobie. Z pewnością jako pierścień spełnia swoją funkcję wydłużania stosunku, natomiast dla Eryka, używanie jego przynosiło raczej neutralną satysfakcję. Dla mnie, owszem, wibracje przyspieszały moment dochodzenia.

Z racji tego, iż jesteśmy parą mobilną, to lubujemy się w gadżetach nie zajmujących dużo miejsca i myślę, że NOS będzie z nami podróżował, ale raczej jego fajne preludium do masażu. No i dla tego seksu oralnego z jego udziałem, bo to było naprawdę coś. Z pewnością jest to coś odmiennego, a my sprawdzać takie gadżetowe nowości. Dla siebie, jak i dla was.

NOS jest dostępny w kolorze morskim oraz czarnym.

Tekst: Luiza

PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/sundaze-fun-factory-recenzja/

Lubisz to, co robimy? Niech inni też się o nas dowiedzą :)
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Author:

Lubimy kawę. I to w każdej postaci. Także tej wirtualnej.

Mamy też marzenie, aby nasze zmysłowe opowiadania erotyczne przeniosły się na papierowe kartki i mobilne urządzenia.

Chcemy pisać. Dla Ciebie i dla innych. Możemy połączyć siły. Jeżeli najdzie Cię ochota, to zaprosisz nas kawę. A my odwdzięczymy się nowymi wpisami, a w przyszłości - piękną książką. Ba! Książkami!

Więcej informacji: https://swingwithme.pl/zapros-nas-na-kawe

Nasz profil na Ko-fi: https://ko-fi.com/swingwithme