PRZYJAŹŃ W SWINGU?

Ostatnio na naszą skrzynkę otrzymaliśmy zapytanie, jak to z tą przyjaźnią w swingu jest? Czy to tylko opcja do zaznaczenia na swingerskich portalach czy jednak zjawisko przyjaźni między osobami, których łączy erotyczna więź faktycznie może istnieć? Zresztą, przeczytajcie sami i podzielcie się w komentarzu swoim zdaniem, jak Wy postrzegacie swingerską przyjaźń.

Jak to jest?

Witajcie, piszę do was po raz pierwszy choć wcześniej dużo czytałam na waszym blogu. Z racji tego, że to co piszecie jest ciekawe i rzuca pewne światło na temat w którym z mężem jesteśmy jak na razie bardzo krótko chciałam zapytać o pewne rzeczy które mogą się okazać dobrym tematem na kolejny wpis na blogu bądź ot tak do luźnych rozważań. Ponieważ mamy konto na zbiorniku czasami przeglądamy znajdujące się tam anonse i w wielu przypadkach pary i inne osoby zaznaczają opcje że szukają przyjaźni. Dlatego chcę właśnie zapytać jak z tą przyjaźnią w tym środowisku bywa? Czy u was (bo wiadomo że odpowiedź może być tylko subiektywna w tym przypadku) długa znajomość z kimś i zaufanie do niego/niej jako do przyjaciela sprawia że jesteście chętniejsi do miłosnych przygód czy wręcz odwrotnie wolicie od rozmowy i miłosnych przygód zaczynać coś co może być długotrwałą przyjaźnią? Pytam całkowicie z ciekawości i uznając wasz dłuższy staż w świecie swingerskim, bo jak już wspomniałam ja dopiero z mężem przeszłam przez próg i się rozglądam jak Alicja podczas pierwszej wizyty w krainie czarów. Pozdrawiam. N.

Co inni o tym myślą?

Żeby spojrzeć na ten temat z szerszej perspektywy, poruszyliśmy to zagadnienie na naszej grupie na FB „Rozmowy (nie) kontrolowane” i niektórzy postanowili podzielić się swoją opinią:

„Ja zawsze wolę najpierw się z kimś zaprzyjaźnić zanim zacznę relacje seksualną/romantyczną. Łatwiej wtedy o zaufanie.”

„To jest bardzo obszerny temat i tyle opinii, ile uczestników dyskusji. Ja osobiście nie jestem zwolennikiem ONS, Ale nie lubię też zbytnio wchodzić ludziom w życie i szukać nie wiadomo czego. Nie mam nic przeciwko luźnej znajomości, która podpiera się nie tylko seksem, ale przyjaźń…. Zdecydowanie nie. Mam już swoją drugą połówkę i tylko z nią pragnę mieć naprawdę bliskie relacje. Gdyby takowe pojawiły się z osobą trzecią, pewnie uznałbym to za niebezpieczne i się wycofał. Ale jak pisałem, każdy może swingować po swojemu. W końcu swing ma sprawiać przyjemność, a nie generować miliony wątpliwości.”

„Osobiście z narzeczoną nie bierzemy pod uwagę osób które nie chcą się spotkać na zapoznawcze piwko, to od razu działać. Musimy poznać osobę, która będziemy wpuszczać do swojego życia.”

„Przyjaźń to duża rzecz. Nie zdobywa się przyjaciół w tydzień czy dwa… Ale chociaż zdarza nam się Ons, czasami na imprezach nie wymieniany ze sobą ani jednego zdania (albo okazuje się, że nie rozmawiamy w żadnym wspólnym języku), to w większości przypadków staramy się poznać naszych partnerów, sprawdzić czy czujemy chociaż minimalną chemię.”

„Mam inną opinię niż większość z Was. Mam konto na takim portalu w konkretnym celu, takim, do jakiego zostało stworzone. Męczą mnie i irytują kontakty z ludźmi, którzy koniecznie chcą się zaprzyjaźniać, poznawać w nieskończoność, pijąc kawki jedne, drugie i trzecie. Nie tego tam szukam – przyjaźnie mam “w cywilu”. Znam dwie pary, które tak się zachowują – i nikogo, kto by finalnie z nimi się spotkał na seks, kto by im dał jakieś referencje realności. “Wszystko możemy, nic nie musimy” – a bzykać nie ma komu    . Ja sobie buduję opinię konkretnej, rzetelnej, realnej singielki i takie referencje są dla mnie ważne.”

„Ja np. jako osoba demi nie wyobrażam sobie wgl spotkań z kimś obcym. Żeby poczuć wgl pożądanie i chcieć z kimś se#su, muszę go polubić, poczuć wspólny vibe w rozmowie i poglądach. Obce osoby są dla mnie wręcz turn-onem i dlatego właśnie dużo lepiej czuję się w środowisku kinkowym, gdzie ludzie lubią się znać i przyjaźnić, niż w swingowo-clubowym. Już pomijając to co wyżej, ważne dla mnie też są pewność, że dane osoby rozumieją pojęcie consentu, granic, są zdrowe i nie okażą się po fakcie np. mizoginami, queerfobami, czy stalkerami.”

Ile ludzi, tyle opinii. Każdy ma swoje oczekiwania, każdy spełnia się w swój indywidualny sposób. A jak to jest u mnie i Eryka? Można rzec – pomiędzy.

Pomiędzy gdyż, najwięcej spełnienia dają nam spotkania w kameralnym gronie, gdzie nie liczy się czas oraz ilość posmakowanych ciał. Kiedy ten czas tak naprawdę się zatrzymuje, aby chwile spędzane razem trwały jak najdłużej. Jak niedawno wspominaliśmy – udało nam się odnaleźć wspaniałe grono ludzi, w których towarzystwie czujemy się bardzo swobodnie i tę wolność ogromnie sobie cenimy. Lubimy się spotykać zarówno w łóżku, jak i poza nim, choć nasza znajomość ma charakter przede wszystkim erotyczny.

Ale…

… jesteśmy też spontaniczni. Wielką satysfakcję daje nam poznawanie nowych miejsc, klubów, ludzi. Gdy jesteśmy na wyjazdach, z chęcią uruchamiamy „tryb wakacyjny”, kiedy w głowie jest więcej luzu i frywolności. Dajemy się ponieść chemii, namiętności, nieokiełznanej dzikości. Oczywiście, wszystko za zgodą wszystkich, przestrzegając zasad bezpieczeństwa, bo przecież nawet rozkosz tworzy się w umyśle.

Doświadczenie nas nauczyło, że długotrwałe pisanie na dedykowanych swingu portalach zazwyczaj do niczego nie prowadzi. Piękne słowa wystukane na klawiaturze, rzadko kiedy prowadzą do melodii wygrywanej na zmysłach. Zazwyczaj z tymi korespondencyjnymi znajomościami kontakt się urywa, w momencie podania konkretnej propozycji spotkania, a po kilku dniach konto niedoszłych kochanków zostaje usunięte.

W ciemno – nie, kawki – tak

Jesteśmy zwolennikami kawek zapoznawczych, bowiem już po umownej godzinie się wie, czy nadajemy na podobnych falach czy raczej będą zakłócenia na częstotliwościach nadawania. Jak rozmowa się nie klei, to w łóżku będzie tylko gorzej.

Zdecydowanie unikamy randek w ciemno od razu w apartamentach. Nie, nie i jeszcze raz nie! Zrobiliśmy tak dwa razy i więcej tego błędu nie mamy zamiaru popełniać. Choć obydwoje nie mamy problemu z asertywnością to niezręczność takich sytuacji jest wręcz żenująca.

Ostrożnie

Natomiast, wracając do tytułowego tematu – czy przyjaźń w swingu jest możliwa? Jak najbardziej, chociaż my ostrożnie podchodzimy do nazwania kogoś przyjacielem. Mamy bardzo bliskie relacje w swingu, ale przyjaźnią byśmy tego nie określili. Dla nas przyjaźń opiera się na wielu różnorodnych doświadczeniach, także tych trudnych, a w swingu, nieco upraszczając – chodzi przede wszystkim o przyjemność. Ponadto, zawsze istnieje ryzyko nadmiernego zauroczenia kimś innym niż nasz partner/partnerka. A takie sytuacje też przerabialiśmy, gdy jedna dziewczyna postanowiła zostawić swojego męża dla poznanego na imprezie wyjazdowej singla. Małżeństwo przeszło do lamusa, znajomość z singlem po kilku miesiącach również przestała istnieć. Miało być pięknie, a wyszło jak zawsze.

Nie ma innego sposobu na rozpoczęcie przygody ze swingowaniem niż spotykanie się z ludźmi. Niektóre randki będą udane, o innych będzie się chciało jak najszybciej zapomnieć. Tego się nie da uniknąć. I kto wie, może właśnie w tym środowisku uda wam się znaleźć przyjaciół? Tego sobie i wszystkim życzymy z całego serca.

Tekst: Luiza

Fot.: JakcsonDavid/Pixabay

PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/swing-to-nie-tylko-seks/

___

Jeżeli masz ochotę wspierać nas w tym, co robimy – to możesz zrobić to tutaj:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Dziękujemy!

Niech inni też się o nas dowiedzą :)