„SEKS W WIELKICH MIASTACH” – RECENZJA

To już jest chyba zboczenie. Gdy tylko w tytule jakieś książki dojrzę słowo seks bądź inne związane z erotyką, od razu sprawdzam cóż to ciekawego ukazało się na rynku wydawniczym. Czytając, poszukuję inspiracji, a poprzez swoje recenzje staram się Wam przybliżyć czy dana pozycja książkowa jest warta polecenia. Oczywiście z subiektywnego punktu widzenia.

I tak ostatnio moja uwaga skupiła się na tytule „Seks w wielkich miastach” autorstwa Aleksandry Gumowskiej. Szczerze mówiąc, tytuł mało trafiony, bowiem od razu narzuca skojarzenie z serialem, w którym to felietonistka Carrie Bradshaw mierzy się w tekstach z zawiłościami życia erotycznego, zarówno swojego, jak i wszystkich dookoła. No, ale przecież to nie tytuł świadczy o wartości książki, lecz to co, kryje się w jej treści.

Otóż pani Aleksandra odwiedziła jedenaście światowych metropolii, by sprawdzić i opisać jak z życiem miłosnym i seksualnym radzą sobie mieszkańcy: Londynu, Paryża, Kairu, Bombaju, Kalkuty, Singapuru, Hongkongu, Szanghaju, Tokio, San Francisco oraz Nowego Jorku.

Zacznijmy od orgii

Pierwszy rozdział. Londyn. Impreza Killing Kittens.

Oooo… Zaczyna się ciekawie – pomyślałam. Znów swing jako rozdział inaugurujący publikację o seksualności.

Słyszeliście o Killing Kittens? My z tym pojęciem spotkaliśmy się po raz pierwszy, gdy wracaliśmy z Ibizy. W obszernym magazynie wydawanym przez markę rządzącą na Ibizie, czyli Pachę, był długi artykuł opisujący imprezy oraz eventy organizowane przez Killing Kittens. Ekskluzywny świat, piękni ludzie i wysublimowane orgie odbywające się na całym świecie. Aby wziąć udział w imprezie, wpierw trzeba zostać członkiem elitarnego towarzystwa poprzez zapisanie się na stronie: https://www.killingkittens.com/.

„Emma swój biznes nazwała Killing Kittens, czyli „zabijanie kociąt”. To od powiedzenie ukutego w cyberprzestrzeni, że za każdym razem, kiedy ktoś się masturbuje, Bóg uśmierca jednego koteczka.”

Na przestrzeni lat, zmieniły się jednak zasady funkcjonowania. Niegdyś członkowstwo było zarówno dla par, singli, jak i singielek. Teraz na pierwszy plan wysunięto kobiety – ich pragnienia, ich zasady. Czy dobrze? Nie wiem, bo nigdy nie uczestniczyłam z mężem w imprezie KK, więc nie mam żadnej wiedzy, jak to wyglądało wcześniej. Obecnie panująca sytuacja związana z pandemią koronawirusa mocno zmieniła działalność branży erotycznej, co jest odczuwalne pod kątem ilości imprez, jak i sposobu ich przeprowadzania. Życie erotyczne z namacalnego stało się bardziej wirtualne.

Ale orgie były, są i będą. No cóż, ponownie nie było to przedstawienie świata swingu bliskiemu nam, ale niezależnie od punktu na mapie, pewne emocje i zachowania są niezmienne:

„Emma już to przerabiała. Najpierw chłopak namawia dziewczynę na orgię, a potem, gdy widzi ją z innym, puszczają mu nerwy. Weteran swingerskich imprez pokiwał ze zrozumieniem. Po pierwszym razie miał doła ze dwa lata. Na miłą orgietkę zabrał laskę, na której bardzo mu zależało. Kiedy zobaczył, jak ona wywraca oczy, jak jest bliska szczytu, jak się pręży, głowa mu nie wytrzymała. Psychika siadła.”

O ślubach, o molestowaniu i zamawianiu seksu

Ale przecież nie samym swingiem człowiek żyje. Autorka w swoich reportażach porusza między innymi problem starzejącego się społeczeństwa w Singapurze, gdzie młodych ludzi po prostu nie stać na posiadania potomstwa. Ba! Nie stać ich nawet na posiadanie własnych czterech kątów, których dostępna ilość jest kontrolowana przez państwo. Oczywiście małżeństwa są uprzywilejowane i mogą liczyć na zniżki. W „Seksie w wielkich miastach” przeczytamy również o wystawnychh indyjskich ślubach na kilkaset osób oraz o sposobie traktowania kobiet w Egipcie:

„My, Egipcjanie, możemy zrobić coś złego, zanim sumienie nas powstrzyma (…). Może dość do dotykania, przyznawali, ale zaraz zaznaczali, że nie dla przyjemności. To bardziej sposób na ukaranie kobiety. Jej wygląd przyciąga wzrok mężczyzny i powoduje jego zachowaniem.”

Z kolei w rozdziale o Hongkongu i jego nie kończącym się życiu nocnym, możemy dowiedzieć się kilku rzeczy związanych z zasadami płatnej miłości w dzielnicy czerwonych latarni:

„Jeżeli ktoś prosi o kurczaka, niekoniecznie ma na myśli tego z rożna, tak samo, jak gdy zamawia kaczkę albo gęś. Kurczak to prostytutka dla mężczyzn, kaczka – męska prostytutka dla kobiet, a gęś – męska prostytutka dla mężczyzn.”

Małżeństwo priorytetowe

Natomiast w rozdziałach poświęconych amerykańskim realiom dowiemy się o trudach życia osób o orientacji innej niż heteroseksualnych. O przeszkodach stawianych im na drodze do zawarcia związku małżeńskiego, wspólnego rozliczania się czy dziedziczenia. Zresztą małżeństwo jest stawiane na pierwszym miejscu, niezależnie od orientacji seksualnej. Tylko małżonkowie mogą liczyć na pewne przywileje (na przykład związane z opieką zdrowotną), o których inni nawet nie mają prawa marzyć, chociaż:

„Ponad sześćdziesiąt procent amerykańskich dorosłych, czyli pięćdziesiąt sześć milionów, zawsze było singlami. Blisko czterdzieści procent dzieci rodzą niezamężne kobiety. Większość ludzi zamieszkujących razem nie jest związanych węzłem małżeńskim.”

Na siódemkę

W skali dziesięciostopniowej, oceniłabym „Seks w wielkich miastach” na siódemkę. Owszem, książka dawała wiele informacji. Pozwalała z rozdziału na rozdział, przenosić się do innych części globu, by poczuć realia randkowania, zabaw oraz bolączek codzienności różnorodnych bohaterów, ale czegoś mi w niej brakowało. Nie wciągnęła mnie na tyle, abym chciała ją przeczytać w jeden wieczór, zaś opisywane historie szybko umykały mi z pamięci. Doceniam trud włożony w stworzenie tejże publikacji, ciekawość świata przemierzoną tysiącami kilometrów, ale gdybym miała tę książkę w wersji papierowej, to z pewnością puściłabym ją dalej w obieg niż serwując jej osobne miejsce na moim ukochanym regale.

Tekst: Luiza

Książka dostępna jest w wersji papierowej oraz e-book.

PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/50-twarzy-tindera/

Author:

Lubimy kawę. I to w każdej postaci. Także tej wirtualnej.

Mamy też marzenie, aby nasze zmysłowe opowiadania erotyczne przeniosły się na papierowe kartki i mobilne urządzenia.

Chcemy pisać. Dla Ciebie i dla innych. Możemy połączyć siły. Jeżeli najdzie Cię ochota, to zaprosisz nas kawę. A my odwdzięczymy się nowymi wpisami, a w przyszłości - piękną książką. Ba! Książkami!

Więcej informacji: https://swingwithme.pl/zapros-nas-na-kawe

Nasz profil na Ko-fi: https://ko-fi.com/swingwithme