SVAKOM CICI – RECENZJA

Jest smukły i giętki. Potrafi dotrzeć w najbardziej ukryty zakamarek ciała. A przy tym rozkosznie wibruje. Panie i Panowie przedstawiam Wam wibrator Cici od firmy Svakom.

To, co najbardziej mnie zaintrygowało w Cici, to kształt – zupełnie odmienny od większości zabawek erotycznych. On nie wypełni swoją wielkością kobiecego wnętrza, ale potrafi coś innego. Jego elastyczna, zakrzywiona końcówka pozwoli Tobie pobawić się w niesamowitą cielesną eksplorację, Za pomocą swej dłoni bądź partnera trzymającej ów magiczną mini różdżkę być może odkryjesz erotyczne strefy, o których istnieniu nie miałaś wcześniej pojęcia.

Śpiesz się powoli

Cici nie jest gadżetem oferującym błyskawiczny orgazm, w którym specjalizują się stymulatory łechtaczkowe, ale to dobrze, gdyż przy jego współudziale podarujesz sobie czas na nieśpieszną przyjemność, a wierz mi, że taka zabawa na krawędzi rozkoszy potrafi przenieść w kompletnie inny wymiar świadomości. Wtedy niknie wszystko dookoła. Jesteś tylko Ty i dreszcze podniecenia. Jeśli jeszcze nie próbowałaś takiego rodzaju pieszczot – nie zwlekaj. Poznasz wówczas zupełnie inne oblicze masturbacji.

Silniczek w Cici ma doprawdy dużą moc, kumulującą się w wygiętym zakończeniu z głębokimi żłobieniami. Jeden przycisk służy do zmiany trybów oraz ich intensywności (posiada 5 trybów wibracji, z których każdy ma pięciostopniową skalę intensywności) i tu niestety muszę postawić mały minus, bo podczas mojego testowania, ta zmiana trybów następowała raczej przez dzieło przypadku niż przez zamierzone działanie. Jednak przydałby się dodatkowy przycisk dedykowany wyłącznie zmiany wibracji.

 

 

Nie za cichy, nie za głośny

Producent reklamuje, że praca Cici jest cichsza niż tykanie zegara. Aż tak bym tego nie wyolbrzymiała, zaś głośność gadżetu określiłabym jako standardową. Nie jest ani wybitnie cichy, ani też nadmiernie głośny, by ściany trzęsły się podczas użytkowania. Dodatkowo, Cici jest zabawką wodoodporną, więc śmiało może stać się Twoim towarzyszem podczas kąpielowego relaksu. Wykonany z bardzo przyjemnego w dotyku silikonu medycznego sprawia, iż ma się ochotę nie wypuszczać go z rąk. W wilgotne wnętrze wślizguje się gładko, natychmiastowo rozpalając pożądanie.

Nie tylko tam

Ale jego oryginalny kształt nie służy wyłącznie do zabaw waginalnych. Sprawdzi się również jako gadżet dla miłośników uciech analnych. Znacie mnie, i wiecie, że pomimo wielu chęci, dość sceptycznie podchodzę do pieszczot mojego tyłeczka. Trudność sprawia mi rozluźnienie się, przez co spinam się niesamowicie, broniąc dostępu do swego ciała, niczym Zamojski odganiał Szwedów od twierdzy Zamość. I tutaj muszę przyznać, że Cici sprawdził się doskonale. Jego oryginalny kształt stopniowo i delikatne wibracje, stopniowo pobudzały, przygotowując mnie na nowe doświadczenia.

 

Polubiliśmy się z Cici, zwłaszcza, że udało mi się dzięki niemu osiągnąć także orgazm łechtaczkowy. W moim przypadku, najskuteczniejszym sposobem na dojście, okazało się przyłożenie do łechtaczki wyżłobionej końcówki i delikatnie pocieranie. Zatem podsumowując, Cici zaprezentował się jako zabawka uniwersalna. Właściwie wyobraźnia może być jedynym ograniczeniem w użytkowaniu, bowiem ów wibrator potrafi naprawdę wiele. I to bardzo wiele…

 

NIESPODZIANKA

Razem ze sklepem Kinky Winky, przygotowaliśmy dla Was niespodziankę – 7% rabatu na zakup Cici od firmy Svakom. Wystarczy, że podczas zakupów wpiszecie kod promocyjny CICI. Oferta ważna do 21 lipca br. Bawcie się dobrze!

Tekst: Luiza

Fot.: Swing With Me

PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/iroha-zen-yuzucha/

Author:

Lubimy kawę. I to w każdej postaci. Także tej wirtualnej.

Mamy też marzenie, aby nasze zmysłowe opowiadania erotyczne przeniosły się na papierowe kartki i mobilne urządzenia.

Chcemy pisać. Dla Ciebie i dla innych. Możemy połączyć siły. Jeżeli najdzie Cię ochota, to zaprosisz nas kawę. A my odwdzięczymy się nowymi wpisami, a w przyszłości - piękną książką. Ba! Książkami!

Więcej informacji: https://swingwithme.pl/zapros-nas-na-kawe

Nasz profil na Ko-fi: https://ko-fi.com/swingwithme