TO BYŁA JEJ NOC

Ciężka kołdra przygniatała ciała. Zaduch panujący w pokoju wybudził ją ze snu. Wciąż przeżywała to, co się przed chwilą wydarzyło. Pod zamkniętymi powiekami widziała obrazy z minionych godzin. Nowy klub, nowi ludzie oraz ona. Ona i trzech mężczyzn.

– Nie śpisz? – zapytał Eryk szukając jej w łóżku.

– Nie potrafię zasnąć, gdy wciąż we mnie kłębi się tyle emocji – odpowiedziała Luiza.

– Podobało ci się, prawda?

– Bardzo. Tak bardzo, że aż nie potrafię się uspokoić.

– Wtul się we mnie, a zaraz zaśniesz. Ale muszę ci powiedzieć, że pięknie wyglądałaś oddając się przyjemności.

– Dziękuję. To był naprawdę cudowny wieczór.

***

Lubili odkrywać nieznane miejsca. Czuć tę nutkę niepewności dokąd tym razem ciekawość ich zaprowadzi. Czy wieczór będzie udany, a może wejdą tylko na jednego drinka? Czy będzie z kim porozmawiać, bądź przenieść konwersację na wyższy poziom? Te mieszające się w głowie znaki zapytania budowały stymulującą niepewność. Pobudzały wyobraźnię, nakręcając ich wzajemnie.

Jechali metrem na jedną z południowych dzielnic Warszawy. Ach, ta Warszawa. Niby tak daleka, a jednak w jakiś sposób bliska. Bywali w niej częściej niż się spodziewali, ale skoro obowiązki służbowe cyklicznie przywoływały ich do stolicy, to czemu nie połączyć przyjemnego z pożytecznym? Taki był już ich styl życia i bycia. Za dnia obowiązki, wieczorem relaks. Wypracowana mobilność pozwalała im na znacznie więcej niż tylko 26 dni urlopu w ciągu roku. Cenili wolność oraz niezależność i to pod wieloma względami.

***

I tak znów stali przed dawną willą zaadaptowaną na hedonistyczne potrzeby. Dzwonek do drzwi i chwilę później znaleźli się w środku. Nieśpiesznie zmienili wierzchnie okrycie na wewnętrzne wyuzdanie. Gdy byli gotowi, od razu zostali oprowadzeni po zakamarkach lokalu. Na parterze znajdowała się strefa zapoznawcza, czyli bar, do którego zawsze wszyscy kierują swoje pierwsze kroki. Z barem połączono również przestrzeń służącą jako ewentualny parkiet bądź miejsce do odpoczynku, gdzie można było spocząć na wygodnych kanapach. Piętro wyżej znajdowała się strefa zabaw z kilkoma pokojami do oddawania się rozpuście, zaś nad nią mini strefa BDSM, będąca jeszcze w trakcie kreowania się. Z kolei na najniższym poziomie bywalcy klubu mogli skorzystać z basenu, niewielkiej sauny oraz czegoś, czego Luiza z Erykiem nie widzieli w żadnym innym miejscu – stołu bilardowego. Wszystko to tworzyło miłą dla oka całość.

Z racji tego, że impreza miała charakter elegant night, przybyli goście byli ubrani w stylu wieczorowym, zaś specjalnie na tę noc przygotowano pokaz sommelierski. Degustacja pysznych win, interesująca rozmowa o trunkach, od razu rozluźniła Luizę i Eryka. Choć gości nie było wielu, to wiedzieli, że i tak szybko stamtąd nie wyjdą. Bo po co prędko opuszczać miejsce, w którym czuli się dobrze?

***

Nie zakładali, że z kimś się pobawią. Zresztą nigdy nie zawieszali oczekiwań na wysokiej poprzeczce. Woleli stałą perspektywę i możliwość pozytywnego zaskoczenia. Zbyt wiele razy ich pragnienia nie spotkały się z akceptacją rzeczywistości, dlatego wybierali bezpieczny pragmatyzm. To był skuteczny sposób niwelujący sprzeczności i niedopowiedzenia. Szepnęli sobie do ucha, że jeszcze sekundę nacieszą się rozmową z towarzyszami przy barze i będą znikać. Ale nie zniknęli…

… lecz przenieśli się w inny wymiar. Luiza za rękę prowadziła schodami dwóch mężczyzn. Przed nimi szedł Eryk. Ruchem dłoni wskazał miejsce do uciech – duże czerwone łóżko z zawieszonym nad nim lustrem. Jednym gestem, sukienka okalającą kobiecą kibić, leżała zdjęta na materacu, a Luiza oddawała się nagości i temu, co zaraz nastąpi. Kusząco wypięła się do kochanka dając sygnał, że pora zacząć seksualny spektakl. Wszedł w nią delikatnie, a ona z rozkoszą zajęła się wzrastającym podnieceniem męża i drugiego kochanka. Na przemian całowała ich bądź pieściła dłonią. Powoli, zmysłowo, dzieląc się przyjemnością, którą sama była obdarowywana. Cieszyła się narastającą satysfakcją. Cichutkie pojękiwanie podniecało męskie trio. Każdy z panów dawał jej cząstkę siebie. Dotykiem, pieszczotą, pocałunkami, penetracją. Czuła się bezpiecznie i zaopiekowana. To był swing, którego dla siebie poszukiwała. Dzieliła się sobą, jednocześnie obdarzając zaspokojeniem. Bez pośpiechu, bez mechaniki ruchów, bez przyjmowania maski fałszywego wyuzdania. Ona nie umiała udawać. Jak coś jej się podobało, to okazywała entuzjazm kanonadą szczęśliwych emocji. Zaś, gdy nie potrafiła się odnaleźć, to nic i nikt nie było jej w stanie przekonać do próby przełamania się. Doświadczenie nauczyło ją, że nikomu nic nie musiała udowadniać, a zawieść siebie jest bardzo łatwo.

***

Sensualna błogość w różnych konfiguracjach. Języki, dłonie, penisy mieszały się w jej wnętrzu. Spocone ciała splatały się w tańcu namiętności. Czuła zapach spermy we włosach, jej smak na czubku języka oraz jej lepkość między udami, gdy Eryk zaspokoił się w niej jako ostatni, ale zawsze pierwszy w sercu.

To była jej noc. Jej mąż. Jej kochankowie. Jej ciało wypełnione po brzegi spełnieniem.

Tekst: Luiza

Fot. Alpcem/Pixabay

Jeżeli ciekawi Was jaki klub niedawno odwiedziliśmy, to zapraszamy na stronę: https://www.act-club.pl/

PRZECZYTAJ: https://swingwithme.pl/krolowa-nocy/

Author:

Lubimy kawę. I to w każdej postaci. Także tej wirtualnej.

Mamy też marzenie, aby nasze zmysłowe opowiadania erotyczne przeniosły się na papierowe kartki i mobilne urządzenia.

Chcemy pisać. Dla Ciebie i dla innych. Możemy połączyć siły. Jeżeli najdzie Cię ochota, to zaprosisz nas kawę. A my odwdzięczymy się nowymi wpisami, a w przyszłości - piękną książką. Ba! Książkami!

Więcej informacji: https://swingwithme.pl/zapros-nas-na-kawe

Nasz profil na Ko-fi: https://ko-fi.com/swingwithme